Prawdziwa supermoc Żydów


Prawdziwa supermoc Żydów

Nachum Kaplan


Istnieje wiele teorii wyjaśniających przetrwanie narodu żydowskiego od czasów biblijnych.

Jedni wskazują na religię. Inni na umiejętność czytania i pisania. Jeszcze inni na zdolność adaptacji, strukturę rodziny, tożsamość, myślenie przymierza czy niezwykłą zdolność żydowskich matek do wzbudzania poczucia winy na odległościach mających znaczenie dla NASA.

Wszystkie te wyjaśnienia są częściowo prawdziwe.

A jednak ciągłość żydowskiej historii może opierać się przede wszystkim na czymś znacznie dziwniejszym: Żydzi nauczyli się śmiać, zanim wszechświat zdążył zaśmiać się z nich.

Żydowski humor nie jest tak naprawdę humorem w nowoczesnym znaczeniu tego słowa. To nie stand-up ani nawet humor obserwacyjny. To nie internetowa ironia tworzona przez 23-latka wyglądającego na idiotę.

Żydowski humor jest czymś starszym i bardziej defensywnym. To odruch przetrwania przebrany za rozrywkę. To coś, co powstaje, gdy cywilizacja przetrwa wielokrotne próby eksterminacji, a mimo to zachowuje wystarczająco dużo energii psychicznej, by narzekać, że herbata jest za zimna.

Mieszkanie w Azji nauczyło mnie, że australijski sarkazm i żydowski humor nie zawsze dobrze się tłumaczą na inne kultury. To zrozumiałe. Żydowski humor wymaga kilku kulturowych założeń, między innymi historycznej traumy, przerywania rozmówcy oraz przekonania, że troska powinna brzmieć przynajmniej odrobinę oskarżycielsko.

Dla wielu ludzi największą przeszkodą w zrozumieniu żydowskiego humoru jest przekonanie, że sednem jest sam dowcip. Nie jest. Dowcip jest jedynie narzędziem służącym uchwyceniu napięcia między katastrofą a wytrwałością, cierpieniem a absurdem, strachem a sporem, Bogiem a człowiekiem, matkami a granicami (zwłaszcza matkami i granicami).

Na przykład tylko Żydzi mogli stworzyć taki dialog:

— Zadzwoń do matki.
— Rozmawiałem z nią wczoraj.
— No i co? Wczoraj też jadła.

To nie jest tylko żart. Zawiera w sobie całą antropologię poczucia winy, obowiązku, ciągłości, emocjonalnego zespolenia, lęku o jedzenie oraz niewypowiedzianego przekonania, że uczuć nie należy wyrażać wprost, jeśli można je zamiast tego zamienić w pełne miłości narzędzie nacisku.

Inne cywilizacje budowały pomniki. Żydzi budowali puenty. Szczerze mówiąc, nasze wymagały mniej konserwacji.

Żydowski humor narodził się dlatego, że przez znaczną część swojej historii Żydzi żyli pomiędzy bezsilnością a nadmiarem świadomości. Gdy należysz do mniejszości przemieszczającej się przez cywilizacje, które co jakiś czas uznają cię za odpowiedzialnego za kryzysy bankowe, epidemie, upadek moralności albo podejrzane zjawiska pogodowe, wykształcasz pewne psychologiczne mechanizmy adaptacyjne.

Jednym z nich jest umiejętność czytania i pisania. Innym – lęk. Trzecim – zdolność do tak szybkiego przekształcania upokorzenia w dowcip, że samo cierpienie ledwie zdąży usiąść.

Żyd w średniowiecznej Europie nie mógł powstrzymać kolejnego pogromu. Nie miał kontroli nad królem, Kościołem, tłumem, podatkami, wypędzeniami ani nad kolejnym wiejskim głupcem, który właśnie ogłaszał, że Żydzi piją chrześcijańską krew, choć sami mdleją na widok niedopieczonego kurczaka.

Mógł jednak zachować ostatnią formę suwerenności: interpretację rzeczywistości. Humor stał się formą psychologicznego oporu. Nie optymizmu – Żydzi są często zbyt neurotyczni na optymizm. Czegoś znacznie trwalszego: przekory.

Nie bez powodu żydowski humor rzadko brzmi triumfalnie. Brzmi raczej na zmęczony, podejrzliwy i przesadnie analityczny. Nawet żydowska radość często przychodzi z zastrzeżeniami.

– Podoba ci się mieszkanie?
– Ładne.
– Tylko ładne?
– Nie, piękne.
– To dlaczego powiedziałeś „ładne”?

To nie jest zwykła rozmowa. To rekreacyjne przesłuchanie. Żydzi nie komunikują się liniowo. Przeprowadzają emocjonalne audyty.

Sama struktura żydowskiego humoru odzwierciedla żydowską kulturę intelektualną. Talmud to zasadniczo tysiące lat usankcjonowanego przerywania sobie nawzajem. Strona Talmudu przypomina mniej książkę, a bardziej rodzinną kłótnię złożoną przez pająki po kofeinie.

Jeden rabin mówi jedno, drugi się nie zgadza, trzeci przedstawia hipotetyczną sytuację z udziałem wołu, studni i trzech kuzynów o imieniu Jakub, a czterysta lat później ktoś nadal dopisuje komentarze na marginesie, wyjaśniając, dlaczego wszyscy źle zrozumieli zupę.

Nic dziwnego, że wykształciło to naród niezdolny do odpowiedzi na pytanie bez wcześniejszego przeanalizowania intencji pytającego, jego stabilności emocjonalnej oraz dziecięcych doświadczeń związanych z krytyką.

– Jak się masz?
– Co masz na myśli, pytając, jak się mam?

Nawet żydowskie dowcipy często przybierają formę kontrargumentu.

Pewien człowiek idzie do lekarza.

– Panie doktorze, boli mnie wszędzie.
– Wszędzie?
– Tak. Tutaj.

Dotyka ręki.

– Boli. Tutaj.

Dotyka klatki piersiowej.

– Boli. Tutaj.

Dotyka nogi.

– Wszędzie mnie boli.

Lekarz odpowiada:

– Ma pan złamany palec.

Żydowski humor uwielbia taką konstrukcję, ponieważ nie ufa melodramatowi, choć jednocześnie się w nim specjalizuje. Żydzi zawodowo katastrofizują. Żyd cierpiący na lekką zgagę mówi o sobie jak wiktoriański gruźlik dyktujący ostatnie listy z nadmorskiego sanatorium.

Ta skłonność do lęku okazała się jednak kulturowo produktywna. Nadmierna czujność wyostrza percepcję. Żydzi stali się ekspertami w dostrzeganiu sprzeczności, absurdów, hipokryzji i społecznych póz, ponieważ historia często wymagała właśnie takiej wrażliwości. Gdy przetrwanie zależy częściowo od trafnego odczytywania niestabilnych społeczeństw, stajesz się wyjątkowo dobry w wykrywaniu bzdur.

To wyjaśnia, dlaczego żydowski humor często wydaje się bardziej intelektualnie gęsty niż współczesna komedia. Dowcip bywa ukryty pod warstwami aluzji, samoświadomości i kulturowego zakłopotania.

Na przykład:

Dwóch Żydów je w restauracji.

– Jedzenie tutaj jest okropne.
– Wiem. I jakie małe porcje.

Ten żart zawiera tyle skondensowanej prawdy psychologicznej, że mógłby uchodzić za filozofię. Ludzie są nieracjonalni. Żydzi wiedzą o tym, ponieważ studiują ludzką naturę tak, jak ornitolodzy badają ptaki wędrowne – tylko z większą liczbą westchnień.

Żydowski humor różni się też od współczesnej kultury terapeutycznej pod jednym istotnym względem: nie czci uczuć. Uznaje cierpienie, ale nie przyznaje mu absolutnej władzy. Jest w nim smutek, czasem ogromny, ale jest też podejrzliwość wobec użalania się nad sobą.

Klasyczny żydowski komik rzadko bywa bohaterem. Jest niespokojny, niedoskonały, społecznie niezręczny, nadmiernie gadatliwy, lekko paranoiczny i mimo wszystko nadal stoi na nogach. Przetrwał nie dzięki sile, lecz dzięki interpretacji.

Dlatego Żydzi żartują nawet podczas tragedii. Ludzie z zewnątrz czasami mylnie odbierają to jako emocjonalny chłód. Jest dokładnie odwrotnie. Żydowski humor istnieje dlatego, że rzeczywistość ma tak ogromne znaczenie emocjonalne, iż bezpośrednia konfrontacja z nią bywałaby czasem nie do zniesienia.

Istnieje stare żydowskie przekonanie, że jeśli coś staje się wystarczająco absurdalne, trzeba się z tego śmiać, inaczej grozi psychiczne uklęknięcie przed tym zjawiskiem. Tyrani domagają się strachu. Żydowski humor odmawia im godności.

Nawiasem mówiąc, naziści dobrze to rozumieli. Ruchy totalitarne z reguły nienawidzą humoru, ponieważ humor podważa fałszywy majestat. Dowcip potrafi przebić ideologiczny balon szybciej niż rozprawa naukowa. Całe dyktatury mają mniej odporności psychicznej niż lekko sarkastyczna babcia z Brooklynu.

– Hitler?
– Co z nim?
– Ech. Zła postawa.

Cywilizacja w swojej najlepszej formie zawiera w sobie odrobinę żydowskiego humoru. Umiejętność śmiania się z pretensjonalności, spierania się z pewnikami i zachowywania sceptycyzmu wobec zbiorowych emocjonalnych uniesień nie jest słabością. To cywilizacyjna inteligencja.

To także częściowo tłumaczy, dlaczego Żydzi odegrali tak nieproporcjonalnie dużą rolę w rozwoju komedii. Borscht Belt, nowojorski stand-up, hollywoodzkie pokoje scenarzystów, kultura sitcomów, satyra, autoironiczny humor wielkomiejski – wszędzie tam widać żydowskie ślady. Żydowski humor nauczył na przykład znaczną część Ameryki, jak uczynić własną niepewność czymś zabawnym zamiast wstydliwym. Poza Stanami Zjednoczonymi jego wpływ jest mniejszy.

Oczywiście współczesna kultura często nieudolnie naśladuje żydowski humor. Odtwarza neurozę bez mądrości, sarkazm bez człowieczeństwa i ironię bez ciepła.

Prawdziwy żydowski humor zawiera ciepło nawet wtedy, gdy brzmi obraźliwie. Gdy żydowska matka mówi: „Wyglądasz na zmęczonego”, może mieć na myśli: „Kocham cię, martwię się o ciebie, zjedz coś, powinieneś częściej dzwonić, mam nadzieję, że się wysypiasz” oraz być może: „Poświęciłam dla tego swoją młodość?”. Wszystko w trzech słowach. Szekspir potrzebował pięciu aktów.

Ostatecznie żydowski humor opiera się na głęboko zakorzenionej żydowskiej intuicji teologicznej, że rozpacz zasługuje na kpinę – nie dlatego, że cierpienie jest zabawne, lecz dlatego, że cierpienie jest aroganckie. Nieustannie ogłasza się czymś ostatecznym, ale historia wciąż udowadnia coś przeciwnego. Egipcjanie odeszli. Babilończycy odeszli. Rzymianie odeszli. Sowieci odeszli. Naziści odeszli. Żydzi pozostali.

Narzekają, rzecz jasna. Kłócą się nieustannie. Pytają, czy ktoś ma ochotę na herbatę, jednocześnie krytykując jej jakość. Ale pozostali.

I być może właśnie to jest prawdziwy żydowski dowcip: historia wielokrotnie próbowała sprawić, by Żydzi zniknęli, tylko po to, by odkryć, że niezwykle trudno jest wyeliminować naród, który potrafi zamienić nawet katastrofę w rozmowę – najlepiej taką, którą przerwano trzy razy przed deserem.


Link do oryginału:

Future of Jewish
The Jews’ Real Superpower
Future of Jewish is the ultimate newsletter by and for people passionate about Judaism and Israel. Subscribe to better understand and become smarter about the Jewish world…
Read more

Future of Jewish, 29 maja 2026


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘Lots of rhetoric,’ questions remain, B’nai Brith Canada says of newly announced national panel to fight Jew-hatred


‘Lots of rhetoric,’ questions remain, B’nai Brith Canada says of newly announced national panel to fight Jew-hatred

Jessica Russak-Hoffman


Canadian Prime Minister Mark Carney said that he was forming a new council to “combat racism and hate in all their forms and to guide the government of Canada as part of our efforts to build a fairer, more just, more inclusive society.”

U.S. President Donald Trump meets with Canadian Prime Minister Mark Carney in the Oval Office, May 6, 2025. Credit: Daniel Torok/White House.

Canadian Jewish organizations told JNS that questions remain after Mark Carney, the Canadian prime minister, announced a new national council on Monday to “combat racism and hate in all their forms and to guide the government of Canada as part of our efforts to build a fairer, more just, more inclusive society.”

Speaking at Holy Blossom Temple, a Reform synagogue in Toronto, Carney said that Marc Gold, a former member of the Canadian Senate, will join the council which will address Jew-hatred as its “first responsibility.” The prime minister called antisemitism a “scourge.”

Richard Robertson, director of research and advocacy at B’nai Brith Canada, told JNS that the speech was “a missed opportunity.”

The Jewish organization was hoping for an “announcement of true tactical changes that could positively show the lived experience of Jewish Canadians,” Robertson said. “Unfortunately, we didn’t get that today.”

Carney’s recognition that Jew-hatred is a problem is “critical,” according to Robertson. But government systems “have failed us, and we require that they be fixed with urgency,” he told JNS.

B’nai Brith Canada has proposed eight actions items that the government can take to address the “national crisis” of Jew-hatred, according to Robertson.

“It was lots of rhetoric,” Robertson told JNS, of the prime minister’s speech. “One naturally has to question whether or not this council has the expertise and the ability to undertake what the prime minister said would be its priorities related to antisemitism.”

In April, B’nai Brith said that it recorded the most incidents of Jew-hatred in Canada in 2025 since it began tracking such numbers in 1982.

Carney said that Marc Miller, Canadian minister of identity and culture, will chair the new ministerial advisory council on rights, equality and inclusion.

The council will assess the “nature, the scale and the drivers” of antisemitism in Canada, coordinate a “whole-of-government approach,” monitor compliance at federal agencies and community initiatives, improve data collection on hate incidents and measure the impact of the government’s efforts, Carney said.

The measures are not “curtailments of freedom of expression,” the prime minister said. “They are not constraints on legitimate criticism of any government on any subject, anywhere.”

“Antisemitism has surged to levels not seen in the post-war period,” he said. “Last year, over two-thirds of all religion motivated hate crimes were directed to Jewish Canadians who make up only 1% of the population.”

The prime minister cited firebombs thrown at synagogues, students driven out of universities, attacks on Jewish-owned businesses and the desecration of a Holocaust memorial.

His government has been acting to protect Canadian citizens with six new pieces of legislation to address public safety and combat antisemitism and hatred, including the Combating Hate Act, which “significantly strengthens the criminal code by creating new offenses for intimidation and obstruction” at Jewish institutions, Carney said.

He also cited more $75 million in government-issued funds to protect Jewish institutions.

Melissa Lantsman, a member of the Canadian Parliament and deputy leader of the Conservative Party, stated that “Carney spoke at a synagogue about antisemitism three years into a documented crisis.”

“Gunshots into schools. Firebombs into businesses. Effigies of Jews hung in the streets. Full incitement of hatred against Canadians, weekly, in their own neighborhoods,” she stated. “Terrorists free to roam in our country, funding antisemitism in our institutions. A complete failure to enforce the most basic laws against a lawless mob.”

“Here are his ‘actions’: reviewing previous reviews. Studying studies. A new council, chaired by the government, tasked with assessing the government’s response to a crisis the government itself presided over, funded and fueled for years,” she wrote.

“‘Canada’s civic compact is failing Jewish Canadians’ is an extraordinary admission,” she stated. “It should have been followed by concrete actions and concrete consequences for those doing the failing. Didn’t happen.”

“Tonight, the prime minister showed you that he thinks you are stupid,” she added.


Jessica Russak-Hoffman is a writer in Seattle.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Irish Soccer Players, Sports Icons, Celebrities Call for Boycott of Upcoming UEFA Matches Against Israel


Irish Soccer Players, Sports Icons, Celebrities Call for Boycott of Upcoming UEFA Matches Against Israel

Shiryn Ghermezian


Soccer Football – UEFA Nations League Draw – Brussels Expo, Brussels, Belgium – Feb. 12, 2026, General view during the draw. Photo: REUTERS/Benoit Tessier

Prominent Irish soccer players, as well as other well-known sports figures and celebrities, have teamed up to pressure the Football Association of Ireland (FAI) to boycott two UEFA Nations League matches against Israel set for later this year.

The campaign group Irish Sport for Palestine published an open letter this week regarding a match set for Sept. 27, designated as an Israeli home match, and another future one on Oct. 4 in which Ireland will host Israel at Dublin’s Aviva Stadium.

The Israel Football Association said in February it hopes to host the Sept. 27 match in Israel, but a formal decision will reportedly be made in June.

The open letter calls for FAI to boycott both upcoming matches while accusing Israel of a “brutal system of apartheid,” committing “genocide” in the Gaza Strip, and carrying out “clear and ongoing breaches” of UEFA and FIFA statutes regarding Israeli soccer teams playing matches “on occupied Palestinian lands.”

“It is unconceivable that we would be willing to be silent and give cover to such crimes in the name of football,” the letter states. “We call on you to ensure the Irish football team is not used to mask UEFA rules breaches, apartheid, and war crimes.”

The letter was signed by players from both the men’s and women’s League of Ireland soccer teams, Ireland’s former men’s national team manager Brian Kerr, two-time women’s player of the year Louise Quinn, and other former soccer coaches, managers, and players.

Outside of the sporting world, the letter was also signed by Irish rock band Fontaines DC, the Irish hip-hop trio Kneecap, Irish musicians Mary Coughlan and Christy Moore, and Oscar-nominated Irish actor Stephen Rea, among others.

Included in the open letter is a statement from Shamrock Rovers captain and Professional Footballers’ Association of Ireland Chairman Roberto Lopes, who was born in Dublin.

“We can’t ignore the humanitarian catastrophe in Palestine; the sheer loss of life there has to take precedence over any sporting consideration,” Lopes said. “Ireland has an opportunity here to lead — to be a pioneer and do what others won’t. We need to be brave enough to say enough is enough. We can’t just stand by. Please, stop the game.”

The matchups for the 2026-27 UEFA Nations League were announced in February. At the time, the FAI said Ireland’s men’s national team will indeed compete against Israel in the scheduled games to avoid facing “disciplinary measures” by the UEFA, which may include “potential disqualification” from the competition. Months earlier, in late 2025, the FAI submitted a motion to have the UEFA ban Israel from competitions because of the country’s war in Gaza. The motions were rejected.

FIFA President Gianni Infantino previously said he believes FIFA “should actually never ban any country” from playing soccer “because of the acts of their political leaders.”

Irish Prime Minister Micheal Martin said he supports Ireland playing the two matches against Israel in September and October.

“We have been critics and have opposed very strongly Israeli government policy within Gaza in particular. We condemned the Hamas attack on Israel which was absolutely horrific,” he told the Irish Times. “I think sport is an area that can be challenging when it crosses into the realm of politics.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Rząd Hiszpanii: wymyka się spod kontroli

Premier Hiszpanii Pedro Sánchez. (Zdjęcie: Thomas Coex/AFP za pośrednictwem Getty Images)


Rząd Hiszpanii: wymyka się spod kontroli

Drieu Godefridi
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Z powodu korupcji i radykalizacji rząd Hiszpanii wydaje się tracić kontrolę.

W 1936 roku Hiszpania pogrążyła się w wojnie domowej. Dumny naród zapadł się w wir przemocy, ognia i zniszczenia. Hiszpańska wojna domowa, która przeciwstawiła zdominowaną przez komunistów republikańską lewicę autorytarnej nacjonalistycznej prawicy, pochłonęła około pół miliona istnień ludzkich. Księży ciągano po ulicach, bito i okaleczano — odcinano im uszy, nosy, a nawet genitalia — po czym rozstrzeliwano lub podcinano gardła. Zakonnice gwałcono przed egzekucją, co udokumentowano w kilku regionach kraju. Kościoły podpalano wraz z duchownymi znajdującymi się w środku. W wielu miejscowościach milicjanci zmuszali księży do picia oleju silnikowego lub benzyny, po czym palili ich żywcem. Prawica, nie chcąc pozostać w tyle, była równie bestialska.

Niemal sto lat później, gdy można by mieć nadzieję, że rany te wreszcie się zagoiły, polityczne i kulturowe linie podziału znów się otwierają. Polaryzacja osiągnęła poziom rzadko widziany od czasu hiszpańskiej transformacji demokratycznej.

1. Pierwotna trauma hiszpańskiej lewicy

Hiszpańska wojna domowa w pamięci zbiorowej Hiszpanii pozostaje otwartą raną. Dla znacznej części hiszpańskiej “lewicy” — opowiadającej się za prawami pracowniczymi, krótszym tygodniem pracy, prawami kobiet i osób transpłciowych, redukcją emisji dwutlenku węgla — dominującą narracją pozostaje wizja zdradzonej rewolucji, zawłaszczonej przez faszyzm, wciąż niedokończonej i nigdy nie naprawionej. Ten historyczny resentyment przekazywany jest z pokolenia na pokolenie niczym akt wiary. Dziś, pod rządami premiera Pedra Sáncheza i jego koalicji, sprawującej władzę przy wsparciu skrajnej lewicy, resentyment ten powraca w formie rewizjonizmu historycznego.

Czy nieustanne przywoływanie upiorów przeszłości — posunięte aż do ekshumacji szczątków Francisco Franco, w bezpośrednim nawiązaniu do praktyk z czasów wojny domowej, gdy komuniści z zapałem bezczeszczili groby swoich rzekomych “wrogów klasowych” — nie grozi odrodzeniem nienawiści i przemocy minionych czasów?

2. Lewica bez kompasu: ideologiczne sieroctwo

Hiszpańska lewica radykalizuje się właśnie dlatego, że wyczerpały się jej idee. Marksizm, przez długi czas doktrynalny kręgosłup światowej lewicy, utracił wszelką wiarygodność wraz z implozją ZSRR, pośród odoru kapusty i trupów. Hiszpania nie jest wyjątkiem. Pozbawiona tego ideologicznego fundamentu, hiszpańska lewica znalazła się bez kompasu.

Przed wyborami w lipcu 2023 r. Sánchez obiecywał ambitny program postępowy: masową budowę mieszkań publicznych, skrócenie tygodnia pracy do 37,5 godziny, znaczne podwyżki płacy minimalnej, skrócenie kolejek do świadczeń zdrowotnych poprzez wprowadzenie wiążących maksymalnych terminów oczekiwania, bezpłatny transport publiczny dla młodzieży oraz rozszerzenie publicznej edukacji. Kluczowe jest to, że realizacja tych sztandarowych obietnic pozostaje do dziś znikoma: praktycznie nie wybudowano nowych mieszkań publicznych, ceny szybują w górę, projekt skrócenia tygodnia pracy upadł w parlamencie, realne płace zostały nadwyrężone przez inflację, a chroniczne kolejki w służbie zdrowia pozostają bez zmian.

Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) Sáncheza, niegdyś zakorzeniona w umiarkowanej, reformatorskiej socjaldemokracji, stopniowo przeszła na strategię czystego politycznego przetrwania. Aby utrzymać się przy władzy, najpierw sprzymierzyła się z Podemos, a następnie z Sumar — dwiema skrajnie lewicowymi partiami, skoncentrowanymi na poparciu dla Palestyńczyków, sprzeciwie wobec NATO i pobłażliwości wobec Rosji — a także z ruchami separatystycznymi. W ten sposób PSOE rozmyła swoją pierwotną, umiarkowaną wizję reformatorską poprzez jawny oportunizm, poświęcając spójność doktrynalną na rzecz wątpliwych sojuszy.

3. Worek niespójnych dogmatów

Pozbawiona marksizmu, hiszpańska lewica znalazła schronienie w rozproszonym, ideologicznym zbiorze: radykalnym ekologizmie, pobłażliwej uległości wobec islamu politycznego, demontażu granic, bezwarunkowym poparciu dla Palestyńczyków przeciwko Izraelowi – wszystko to spiętrzone w nieprawdopodobną i niespójną magmę. Dochodzą do tego powracające nuty antysemityzmu w lewicowym dyskursie — można tu przywołać zwłaszcza Yolаndę Díaz, sprawiającą wrażenie osoby w stanie klinicznej histerii, której twarz wyraźnie wykrzywia się w chwili, gdy wymawia słowo “izraelski”.

Radykalizując się w każdej kwestii, lewica podsyca gniew prawicy, klasy średniej oraz rosnącej części społeczeństwa, która czuje się marginalizowana, pogardzana i wyobcowana we własnym kraju.

4. Reżim przesiąknięty korupcją?

Rząd Sáncheza ma jeszcze jeden powód, by sprzymierzać się z dżihadystami: skandale korupcyjne, które objęły nawet najbliższą rodzinę premiera.

Najpierw skandal Koldo-Ábalos dotyczący nieprawidłowych kontraktów publicznych, nielegalnych prowizji i łapówek związanych z umowami na roboty publiczne, o łącznej wartości kilkuset milionów euro. Kilka osób jest szczególnie uwikłanych. Były minister transportu José Luis Ábalos, bliski sojusznik Sáncheza, przebywa w areszcie tymczasowym pod zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, korupcji, sprzeniewierzenia środków oraz płatnej protekcji.

Koldo García, były doradca Ábalosa, jest centralną postacią tego procederu. On również przebywa w areszcie tymczasowym i jest objęty postępowaniem karnym. Santos Cerdán, były sekretarz organizacyjny PSOE i następca Ábalosa, jest objęty śledztwem i został zatrzymany w związku z korupcją przy kontraktach na roboty publiczne. Guardia Civil bada 22 kontrakty o wartości 355 mln euro, które rzekomo manipulowano poprzez faworyzowanie wybranych podmiotów.

Do tego dochodzą sprawy dotyczące samej rodziny Sáncheza. Begoña Gómez, jego żona, została formalnie oskarżona o płatną protekcję, korupcję w biznesie, sprzeniewierzenie środków publicznych, przywłaszczenie oraz nielegalne wykonywanie zawodu regulowanego — w sprawie wszczętej w kwietniu 2024 r. W sierpniu 2025 r. śledztwo rozszerzono na jej doradczynię Cristinę Álvarez.

Śledztwo w sprawie Gómez zostało przedłużone co najmniej do kwietnia 2026 r. i nadal prowadzone są czynności, w tym w lutym 2026 r. wystąpiono do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o rejestry podróży Gómez i Álvarez od 2018 r. (obejmujące takie kierunki jak Dominikana, Kongo, Gwinea i Rosja), dostęp do e-maili oraz raporty Guardia Civil.

David Sánchez, brat premiera, również jest objęty postępowaniem karnym — za płatną protekcję i nadużycia w związku z jego zatrudnieniem w Radzie Prowincji Badajoz. “Premier stoi w tym roku w obliczu wielu wyzwań prawnych, które mogą doprowadzić do upadku jego rodziny, jego partii i jego rządu” — podsumowuje hiszpański dziennik “El Mundo”.

5. Ideologiczna junta radykalizująca się, by przetrwać

Szczyt radykalizacji hiszpańskiej lewicy osiągnięto w styczniu 2026 r., gdy dekretem zalegalizowano od 500 tysięcy do miliona nielegalnych imigrantów. Choć przedstawiano to jako działanie humanitarne i gospodarcze, ta lekkomyślna decyzja wywołała powszechne oburzenie wśród Hiszpanów. Partia Vox określiła to jako potężny “czynnik przyciągający”, który nieuchronnie sprowadzi miliony kolejnych nielegalnych imigrantów. Usługi publiczne, już teraz poważnie przeciążone, znajdują się na skraju załamania. Rozległe obszary terytorium Hiszpanii dodatkowo dryfują w stronę islamskiego środowiska kulturowego.

Zmierzając ku punktowi bez powrotu?

Sygnały ostrzegawcze się mnożą. Straumatyzowana swoją historią, osaczona przez wymiar sprawiedliwości i pozbawiona ideologicznych punktów odniesienia, hiszpańska lewica wydaje się zamykać w radykalnych dogmatach i przyjmować coraz bardziej dzielącą społeczeństwo politykę jedynie po to, by utrzymać się przy władzy.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The United Nations’ false equation


The United Nations’ false equation

Fiamma Nirenstein


The placement of Israel on a U.N. blacklist alongside Hamas and ISIS marks a new low in the campaign to delegitimize the Jewish state.

U.N. Secretary-General António Guterres attends a reception hosted by Ignazio Cassis (not pictured), vice president and head of the Federal Department of Foreign Affairs of Switzerland, to mark the completion of the Portail des Nations in Geneva, Feb. 23, 2026. Credit: Elma Okic/U.N. Photo.

On Oct. 7, 2023, Hamas employed sexual violence as a weapon in the orders issued by its then-leader, Yahya Sinwar. It was used against women, men and children, and later against hostages held in Gaza. Rape was often accompanied by mutilation and murder. All of this is documented in thousands of records, videos filmed by Hamas itself, firsthand testimonies and accounts from those who collected the remains—often only fragments of bodies.

Having visited the kibbutzim immediately after the massacre, I encountered the evidence firsthand.

Now the United Nations has once again demonstrated its moral failure, completing a campaign against Israel that began with the infamous 1975 resolution equating Zionism with racism. Israel has now been placed on the same blacklist as Hamas and ISIS for allegedly committing sexual violence in conflict.

As if such crimes were an intrinsic characteristic of the Jewish state. As if Israeli military and civilian law did not severely punish sexual violence. Indeed, one of Israel’s most controversial recent scandals involved the detention of five reservists over allegations of abuse at Sde Teiman, where many of the Oct. 7 perpetrators are imprisoned.

Many Israelis viewed the case as an example of judicial and media overreach, but the fact remains that allegations were investigated. Sexual violence is recognized as one of the most serious forms of dehumanization, attacking the body, identity and human dignity of its victims.

The accusation against Israel is itself a form of moral criminalization. As his tenure draws to a close, U.N. Secretary-General Antonio Guterres is leaving behind an international organization that has effectively joined the campaign against Israel, aligning itself with anti-Western forces that seek the Jewish state’s elimination.

Israeli journalist Amit Segal recently suggested examining the record of the U.N.’s so-called special rapporteurs. Francesca Albanese, who routinely portrays Israel as the source of the world’s ills, hardly requires further discussion. But consider Reem Alsalem, who refused to investigate the mass sexual atrocities committed in Israel and claimed there was “no evidence” of such crimes.

Or Michael Fakhri, the U.N. Special Rapporteur on the Right to Food, who led accusations that Israel was causing famine in Gaza while ignoring the hundreds of aid trucks entering the Gaza Strip daily—many of whose contents were routinely seized by Hamas—and overlooking the starvation endured by Israeli hostages.

Then there is Tlaleng Mofokeng, the U.N. Special Rapporteur on Health, who has argued that Hamas is not a terrorist organization and that armed struggle is not a crime.

The New York Times added fuel to the fire with an article written by Nicholas Kristof built in part on testimony from a member of the Euro-Mediterranean Human Rights Monitor, an organization whose leadership includes figures closely linked to Hamas. The article revived accusations of sexual abuse against Palestinian prisoners, including sensational claims involving attack dogs.

The false equivalence is staggering. It is the same equivalence used by the International Criminal Court when it placed Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu and former Defense Minister Yoav Gallant in the same category as Sinwar. Israel is portrayed as Hamas. Or worse, as Nazis.

This colossal lie, especially when spread by the United Nations, poisons the world.


Fiamma Nirenstein is an Italian-Israeli journalist, author and senior research fellow at the Jerusalem Center for Security and Foreign Affairs (JCFA). An adviser on antisemitism to Israel’s Ministry of Foreign Affairs, she served in the Italian Parliament (2008-2013) as vice president of the Foreign Affairs Committee. A founding member of the Friends of Israel Initiative, she has written 15 books, including October 7, Antisemitism and the War on the West, and is a leading voice on Israel, the Middle East, Europe and the fight against antisemitism.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com