Izrael wciąż liczy głosy, ale społeczność arabska już pokazała siłę

Gadi Eisenkot i jego sztab wyborczy (Fot. REUTERS/Amir Cohen)


Izrael wciąż liczy głosy, ale społeczność arabska już pokazała siłę

Kacper Max Lubiewski


Wybory w Izraelu pokazały, że nawet część prawicowych wyborców Benjamina Netanjahu okazała zmęczenie jego polityką.

Korespondencja z Izraela

Jak wyglądał dzień wyborów z perspektywy izraelskiej ulicy? Pewnie nikogo nie zdziwi, że działo się naprawdę dużo. Cisza wyborcza w Izraelu jest dużo luźniejsza niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce – tutaj politycy prowadzą aktywną kampanię, aż do ostatniej minuty głosowania. Część wyborców zakłada koszulkę lub czapkę ulubionego ugrupowania, po drogach jeżdżą polityczne party-busy, a na ulicach stoją dziesiątki partyjnych stoisk.

Wybory są też w Izraelu dniem wolnym od pracy i od szkoły, a transport publiczny jest bezpłatny. Nic nie przeszkadza więc Izraelczykom w całodniowym debatowaniu w kawiarniach i parkach o dziesiątkach możliwych scenariuszach politycznej arytmetyki. Roiło się też od aktywistycznych inicjatyw: od cichych protestów krewnych ofiar 7 października, którzy przed komisjami przypominali wyborcom o stawce tych wyborów, po oddolne kampanie profrekwencyjne organizacji solidarnościowej Standing Together w arabskich miejscowościach. 

Nie brakowało też momentów napięcia, a nawet niebezpiecznych: udaremniono atak nożownika na lidera lewicowych Demokratów Yaira Golana, a prawicowi działacze próbowali utrudnić głosowanie w kilkunastu arabskich miastach na najróżniejsze sposoby. Partie popierające Benjamina Netanjahu wystosowały też wniosek o wydłużenie głosowania o godzinę, ale ten został odrzucony przez Centralną Komisję Wyborczą.

Wtorkowe wybory przejdą jednak najpewniej do historii za sprawą rekordowo wysokiej frekwencji (77,7 proc.): według wstępnych sondaży wiemy, że do urn szczególnie wielu wyborców poszło ze społeczności arabskiej. Miasta o prawicowej reputacji, jak Kirjat Szemona czy Afula, wypadły dużo gorzej. Blok koalicji rządzącej ogarnęła totalna panika: Netanjahu nazwał wysoką frekwencję wśród izraelskich Arabów “kryzysem”, a minister bezpieczeństwa Itamar Ben Gwir spontanicznie przyjechał do miasteczka Bat Jam, w którym dosłownie błagał przechodniów o ich głosy. Najbardziej groteskowe były jednak nagrania Hadar Muchtar, ulubionej influencerki internetowej Bibiego, która jeździła po izraelskich miastach i krzyczała na mieszkańców przez megafon, że ci “śpią, podczas gdy Arabowie już dawno poszli głosować”. 

Izrael liczy głosy. Co już wiadomo

Jak powinniśmy interpretować prognozowane wyniki wyborów? Po pierwsze, nacjonalistyczny blok Benjamina Netanjahu nie zdołał prawdopodobnie zdobyć większości wystarczającej do rządzenia. Partie z jego bloku prawdopodobnie dostaną ponad 50 mandatów, gdy do utworzenia rządu potrzeba ok. 61 (w 120-mandatowym parlamencie).

Izraelscy Żydzi, którzy według wszelkich badań, stali się od 7 października bardziej prawicowi, w wyborach parlamentarnych poparli w większości blok centrowo-liberalny. Likud Netanjahu zdobył najwięcej głosów, ale stracił przynajmniej pięć mandatów z 32, które wygrał w poprzednich wyborach. Jednocześnie partia osiągnęła swój wynik, kanibalizując sojuszników ze swojego bloku, a nie zyskując nowych wyborców. Nowa skrajnie prawicowa partia, Amcha Yisrael, została wręcz rzucona na pożarcie oficjalnej propagandzie Likudu i koniec końców nie przekroczyła progu.

Spadek poparcia dla prawicy nastąpił w kontekście masakry 7 października, kilku wojen, eskalującej izraelskiej przemocy na Zachodnim Brzegu i wielu innych czynników, które powinny radykalizować społeczeństwo ku bardziej nacjonalistycznym postawom. Nawet w kibucu Nir Oz, społeczności, która jako jedna z pierwszych padła ofiarą ataku Hamasu trzy lata temu, zwyciężyła, według wstępnych danych, lewicowa i centrowa opozycja.

Jeśli to opozycji udałoby się utworzyć nowy rząd i Gadi Eisenkot, główny rywal Benjamina Netanjahu, zostałby nowym premierem Izraela, to oznaczałoby to symboliczne zwycięstwo dla społeczności Mizrahim, czyli Żydów o korzeniach bliskowschodnich, którzy stanowią większość żydowskiej populacji Izraela. Byłby on pierwszym izraelskim szefem rządu wywodzącym się z tej grupy. Eisenkot walczył o pozycję przywódcy opozycji z byłym premierem Naftali Bennettem, który uchodzi za twarz żydowskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu

Wiemy też, że wzrosło poparcie dla lewicowych Demokratów, których liczba mandatów wzrosła z czterech do 10. Tym samym nie spełniły się obawy, że wydarzenia 7 października 2023 roku staną się gwoździem do trumny izraelskiej lewicy syjonistycznej.

Opozycja nie ma jednak przed sobą prostego zadania. Żydowskie partie syjonistyczne, czyli centrowa Jaszar! Eisenkota, liberalno-prawicowe Beyachad Bennetta i Yaira Lapida, Demokraci Yaira Lapida i konserwatywny Yisrael Beiteinu Avigdora Liebermana, nie otrzymały wystarczająco dużo głosów, żeby samodzielnie utworzyć kolejny rząd. Wygląda na to, że będą potrzebowały wsparcia nie tylko prointegracyjnej, umiarkowanej partii arabskiej Ra’am, ale także niesyjonistycznej, wyraźnie lewicowej Wspólnej Listy. Innymi słowy, zdecydowana większość Izraelczyków sprzeciwia się polityce Netanjahu, lecz ich sprzeciw jest zbyt zróżnicowany, żeby połączyć siły na stałe.

Społeczność arabska pokazała siłę w Izraelu

Języczkiem u wagi mogą się okazać partie arabskie, które są największymi wygranymi izraelskich wyborów. Łącznie praktycznie podwoiły swoją parlamentarną reprezentację – będą miały od 17 do 19 mandatów. To historyczny wynik, sprawiający, że izraelscy Arabowie stali się na tyle potężną siłą parlamentarną, że nie sposób już ich ignorować.

Wynik wczorajszych wyborów może wzmocnić też proces normalizacji arabskich polityków i wyborców w oczach izraelskiego mainstreamu; To byłoby nie lada osiągnięcie w kontekście eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego, do której doszło w ciągu ostatnich trzech lat. Sami, izraelski Arab, z którym rozmawiałem po ogłoszeniu wyników sondażowych, podkreślił, że za sukces partii arabskich odpowiedzialny pośrednio jest sam Ben Gwir: jego retoryka wobec Palestyńczyków była tak fanatyczna, a zaniedbania w obszarze bezpieczeństwa społeczności arabskiej tak ekstremalne, że zmobilizował on całą społeczność w głosowaniu przeciwko niemu.

– To były moje pierwsze wybory, choć mam prawie czterdzieści lat. Pozbycie się Ben Gwira z rządu było moim głównym celem – powiedział mi. 

Wybory w Izraelu. Możliwe scenariusze

Jakie scenariusze powinniśmy brać więc pod uwagę? Wedle cząstkowych wyników ze środy z godz. 7.58 rano (czas lokalny) koalicja Netanjahu i opozycja idą łeb w łeb (55 do 49 mandatów). Jest jednak mało prawdopodobne, by kolejny rząd utworzyły wszystkie partie opozycyjne, ponieważ różnice ideologiczne między nimi są zbyt duże. Szczególnie ciężko jest wyobrazić sobie rząd współtworzony przez partię niesyjonistyczną, kiedy nad Izraelem nadal wisi widmo wojny z Iranem.

Innym scenariuszem byłby rząd mniejszościowy, który zawierałby tylko syjonistyczne partie żydowskie, ale przy zewnętrznym wsparciu partii arabskich; te już wcześniej wyraziły gotowość do podobnego planu, chociażby po to, żeby usunąć ze stanowiska premiera Benjamina Netanjahu, wymienić marszałka Knesetu i przegłosować ograniczenie maksymalnie dwóch kadencji premiera. Naftali Bennett oraz Gadi Eisenkot podczas wieczornych wystąpień dali do zrozumienia, że najprawdopodobniejszy jest właśnie rząd mniejszościowy. Inaczej postąpił Avigdor Lieberman, lider, jak się okazało, najmniejszej partii opozycyjnej, Yisrael Beiteinu, który jeszcze do niedawna przekonywał na łamach “Wall Street Journal”, że ma szansę na stanowisko premiera. Dziś nawołuje tylko do “przewrotu” w Likudzie i przejściu części z kandydatów do bloku opozycji. 

W zupełnie inny ton uderza Benjamin Netanjahu i jego skrajnie prawicowi poplecznicy: już teraz zapowiadają, jeśli nie “prawicowy rząd”, to przynajmniej “drugą turę”, bo przecież żaden z bloków nie odniósł zupełnego zwycięstwa. Premier też zarzucił opozycji wolę współpracy z partiami arabskimi, twierdząc, że to oznaczałoby podanie ręki tym, którzy “służą” siłom atakującym izraelskich żołnierzy. 

Niemożność wyłonienia nowego rządu po stronie obecnej opozycji byłaby Netanjahu na rękę – w międzyczasie Bibi mógłby ponownie zaatakować Iran i następnym razem nie przeszkadzałyby mu już mniejsze prawicowe partie, które spadły pod próg.

Absolutnie przeciwny ponownym wyborom jest Eisenkot; mówi, że to ze względu na historycznie wysoką frekwencję, wyniki należy “uszanować”. Opozycja zdaje też sobie sprawę, że karkołomnym wyzwaniem byłoby ponowne namówienie izraelskiej diaspory do masowego głosowania w kolejnych wyborach, podobnie jak społeczność arabską.

Możliwa jest też jakaś inna gra na czas Bibiego, który na pewno nie zawaha się wykorzystać każdego narzędzia biurokracji pozwalającego mu na opóźnienie wejścia w życie wyników wyborów. 

Problematyczne mogą okazać się też nawoływania części izraelskiego społeczeństwa do zaprzysiężenia “rządu jedności narodowej” między największymi partiami opozycyjnymi i Likudem. Z pewnością chce tego część prawicowego elektoratu. Nie zapominajmy jednak, że w przeszłości Bibi po mistrzowsku pozbywał się każdego koalicjanta, który zagroził jego hegemonii. Decyzja o koalicji Likudu z partiami Eisenkota i Bennetta byłaby dla ich partii pocałunkiem śmierci.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netanyahu’s right-wing bloc ahead of opposition as post-election vote count continues


Netanyahu’s right-wing bloc ahead of opposition as post-election vote count continues

JNS Staff


Partial results projected Netanyahu’s bloc securing the most seats, with Likud the largest party, albeit without a clear path to a governing majority.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu and his wife, Sara Netanyahu, cast their ballots at a polling station in Jerusalem, Oct. 27, 2026. Credit: Prime Minister’s Office.

Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu’s right-wing bloc appeared to outperform most exit polls following Tuesday’s national election, pulling ahead of the opposition overnight, according to partial results published by Israel’s Central Elections Committee.

Netanyahu’s Likud party had 732,001 votes (21.45%) after 3,428,864 votes had been counted at 7,961 voting stations, the CEC said as of 9:16 a.m. on Wednesday.

Netanyahu’s bloc, which includes United Torah Judaism (216,021, 6.33%), Shas (194,069, 5.69%), Otzma Yehudit (193,414, 5.67%) and Religious Zionism-Zehut (165,003, 4.83%), had a collective 1,500,508 votes, or 43.96%.

Gadi Eisenkot’s Yashar had 554,397 votes (16.24%). With his allies, B’Yachad (300,887, 8.82%), the Democrats (225,455, 6.61%) and Yisrael Beiteinu (209,101, 6.13%), he garnered a total of 1,289,840 votes, or 37.79%.

Based on partial results, Netanyahu’s right-wing bloc was projected to secure 56 seats, compared with 48 for the opposition and 16 for the Arab parties, though the figures remained subject to change, according to Israeli media.

While Netanyahu still lacked a clear path to the 61 seats needed to form a governing coalition, the partial results, if sustained, could put him in prime position to receive the first opportunity to form Israel’s next government.

Exit polls varied widely when polling stations closed at 10 p.m. on Tuesday, with Channel 14 projecting 30 Knesset seats for Likud, compared with 24 and 25 in projections by Channel 12 and Channel 13, respectively. Channel 14 projected 60 seats for Netanyahu’s bloc, while other exit polls showed a stronger performance by the opposition bloc led by Eisenkot.

Channel 12’s exit poll had projected 50 seats for Netanyahu’s bloc, 52 for the opposition and 18 for the Arab parties, whereas Channel 13’s had projected 50 seats for Netanyahu’s bloc, 53 for the opposition and 17 for the Arab parties.

Exit polls are often revised as votes are counted, while surplus-vote agreements between parties can also affect final seat totals. The counting of double-envelope ballots—cast by soldiers, evacuees and other eligible voters voting outside their regular polling stations—is expected to continue into Thursday. The final tally is expected by Friday.

‘Likud is the largest party’

Netanyahu on Tuesday night hailed the results of the vote, saying it showed beyond any doubt that the “Likud is the largest party in Israel.”

“Do you remember how the propaganda channels manipulated public opinion? Likud—18 seats, 19 seats—they knew all along that it was a lie,” Netanyahu said, referring to surveys published by various Israeli news channels.

“They tried to discourage you, simply discourage you, from going to the polls. That’s what happened here. Well, the first thing that has become unequivocally clear is that Likud is the largest party in Israel. There is no disputing that,” he continued.

The second thing that has become clear, according to the premier, “is that the right-wing bloc has a clear, overwhelming majority among the Zionist public, among the Jewish public, and among all those who support a Jewish state.”

Netanyahu stated, “And that is why I said, and I say again, that we must establish a strong national right-wing government … We must not, absolutely must not, put Israel at risk by forming a government that relies on anti-Zionist parties—parties that oppose our very existence.”

Israeli Foreign Minister Gideon Sa’ar said in an X post on Tuesday night that “the left’s celebration is premature.”

“The certainties of biased commentators are ludicrous,” Sa’ar, a Knesset candidate for the Likud Party, wrote in Hebrew.

“One thing is reasonably clear: Likud is the biggest party in Israel,” he added.

In his post, Sa’ar shared archival footage of Menachem Begin, Likud’s founder and its first prime minister. In it, Begin is seen urging patience with results on the eve of the party’s historic 1977 breakthrough election victory.

Meanwhile, Eisenkot claimed that initial exit polls amounted to “a complete vote of no confidence” in Netanyahu and his government.

“If these are the final results, this is a victory for Israel’s statist Zionist majority,” Eisenkot wrote on X in Hebrew.

He pledged to act immediately to carry out “the people’s decision,” replace Netanyahu and form a “Zionist conscription government” as soon as possible.

Next steps

Once the official results are published on Nov. 4, Israeli President Isaac Herzog will consult party leaders before tasking the lawmaker he believes is best positioned to form a government with doing so.

That need not be the leader of the largest party, meaning Netanyahu is not guaranteed the opportunity.

Although no Israeli government has ever been formed by a minority coalition immediately after an election, Eisenkot told Ynet on Oct. 10 that he would seek to lead one if he fell short of a parliamentary majority, necessarily relying on the tacit outside support of Arab parties.

The government-formation process follows a timetable set by law. The first candidate Herzog designates receives 28 days, with a possible 14-day extension, to form a coalition. If he or she is unsuccessful, the president can assign another candidate 28 days. If that attempt also fails—or the president determines there is no possibility of forming a government—a coalition of at least 61 MKs have 21 days to request that the president designate an alternative candidate. That candidate then has 14 days to form a government.

Failure to establish a government would trigger another election approximately 90 days later. Herzog has pledged to try to avoid that outcome, declaring: “I really, truly will do all I can so there won’t be repeat elections.”

Some 7.33 million Israelis were eligible to vote on Tuesday, according to Israeli Central Elections Committee figures dated Sept. 6. That is an increase of 543,177 since the previous election in 2022.

Some 330,000 young Israelis were eligible to vote for the first time.

A total of 12,018 regular polling stations opened nationwide at 7 a.m. and closed at 10 p.m.

Election Day in Israel is a national holiday, with schools, kindergartens and most workplaces expected to close. Voters choose party lists rather than directly electing a prime minister. Lists must receive at least 3.25% of valid votes to enter the Knesset.

Military voting began on Oct. 21 at Israel Defense Forces bases and outposts across operational arenas, including in Gaza, Lebanon and Syria. Eligible Israeli diplomats serving abroad and their family members began voting on Oct. 15.

The vote for the 26th Knesset marked the Jewish state’s first general election since the Hamas-led massacre on Oct. 7, 2023.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netherlands ‘Deeply Broken,’ Ambassador Says After Israeli Soccer Fans Banned, Pro-Hamas Rally Allowed


Netherlands ‘Deeply Broken,’ Ambassador Says After Israeli Soccer Fans Banned, Pro-Hamas Rally Allowed

Shiryn Ghermezian


Pro-Palestinian demonstrators protest against Israeli football club Hapoel Be’er Sheva’s participation in the Europa League and the potential presence of Israeli fans ahead of its match against AZ Alkmaar in Alkmaar, Netherlands, on Oct. 15, 2026. Photo: Georgios Kostomitsopoulos via Reuters Connect

Israeli Ambassador to the Netherlands Zvi Aviner Vapni has lambasted the mayor of a Dutch city where pro-Hamas protesters with Palestinian flags and anti-Israel signs were allowed inside a soccer stadium but Israeli fans were banned due to security concerns.

The city of Alkmaar decided that fans of the Israeli soccer team Hapoel Beersheba would not be allowed to attend the team’s UEFA Europa League match on Thursday against the Dutch club AZ Alkmaar. City officials expressed concerns about public order and safety that could lead to violence between supporters from both sides and categorized the match as “very high risk due to the geopolitical context.” Israel urged officials in the Netherlands to reverse the decision, but to no avail.

Vapni commented on the decision by sarcastically congratulating the city’s mayor, Anja Schouten, on Thursday in a post on X.

“Bravo to the Mayor of Alkmaar. A handful of Israeli fans were barred from the Hapoel Beersheba match today under the guise of ‘security risks,’ yet a mob waving signs (in Hebrew) reading ‘Go Hamas’ was allowed right in,” he posted.

“​Something is deeply broken in the Netherlands,” the ambassador added. He shared a clip of the pro-Hamas group holding a sign that read “Go Hamas” in Hebrew and also banners that read, “kick Israel out of UEFA” and “sanction Israel now.” Other signs held by activists said “Boycott the bully” and “Israel = Terrorist.”

Hamas is a designated terrorist organization in the European Union, which includes the Netherlands.

Anti-Israel activists demanded the hotel hosting Hapoel Beersheba players in the Netherlands throw out the soccer team and called the players “child murderers,” according to Rabbi Menachem Margolin, chairman of the European Jewish Association, who said police were forced to guard the hotel to ensure the safety of the Israeli athletes.

“First the fans were banned. Then the team was hunted. This is what happens when threats are rewarded instead of confronted,” he posted.

Two years ago, fans of the Israeli soccer team Maccabi Tel Aviv were violently assaulted in the streets of Amsterdam following the club’s Europa League match with the Dutch team Ajax. The premeditated and coordinated attack was condemned by Israeli and Dutch officials.

“Two years after Israelis were hunted through the streets of Amsterdam, the Dutch answer is to ban the victims, not the attackers,” Israel’s Foreign Ministry (MFA) said on Monday in a statement shared on X. “Alkmaar’s exclusion of Hapoel Be’er Sheva fans rewards those who threaten and incite violence and runs counter to the very spirit of sport.”

“This exclusion of Israelis comes amid a wave of antisemitic attacks in the Netherlands, fueled by anti-Israel incitement from Dutch politicians and public figures,” the MFA added. “Banning Israeli fans from attending the match, like boycotting Eurovision, is yet another stain on the Netherlands, as the country increasingly becomes one of the world’s leading hotspots for antisemitism.”

The statement came about two weeks after an Israeli man living in the Netherlands was rejected from a Dutch-language course after refusing to endorse his prospective teacher’s characterization of Israel’s military campaign against Hamas in Gaza as “genocide” during an admissions interview.

The Center for Information and Documentation on Israel (CIDI) — a Dutch Jewish human rights organization that monitors antisemitism — shared a recording of the conversation, in which the teacher said he only wanted to work with students who shared his views on what he called the “Palestinian genocide.”

Vapni also strongly condemned this incident, calling it “deeply concerning.”

“A nation that once prided itself on openness and acceptance is now increasingly drawing inspiration from some of its darkest historical periods,” the Israeli diplomat wrote in a post on X. “Strong, decisive leadership at the highest levels is urgently needed to put an end to this harassment.”

Like most countries across Europe and the broader Western world, the Netherlands has seen a sharp rise in antisemitic incidents over the last three years, amid the war in Gaza following Hamas’s Oct. 7, 2023, massacre across southern Israel.

In April, Dutch authorities released a report showing antisemitism in the Netherlands remained at alarmingly high levels last year. According to the data, police recorded 867 antisemitic incidents in 2025, a figure that remains at deeply troubling levels and virtually unchanged from the 880 antisemitic incidents recorded the previous year.

Even though Jews make up less than 0.3 percent of the Dutch population, anti-Jewish hate crimes account for 26 percent of all discrimination cases.

Following the pro-Hamas demonstration in Alkmaar on Thursday, Avi Nir-Feldklein, Israel’s ambassador to the European Union, asked why Dutch officials allowed open support for the proscribed terrorist organization.

The ambassador said earlier in the week that he planned to drive to Alkmaar to support Hapoel Beersheba at Thursday’s game, before discovering all Israeli fans were banned by the municipality due to “very high risk.”

“When Hezbollah and Hamas cheerleaders are allowed to march and celebrate the Oct. 7 massacre, no wonder it’s ‘high risk,’” he said. “Instead of stopping the extremists, they banned the fans. Stand against hate, not against football fans.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Wojny zastępcze Chin: czy III wojna światowa już się zaczęła?

Przewodniczący Komunistycznej Partii Chin Xi Jinping intensywnie działa na rzecz destabilizacji świata. „Wielki chaos pod Niebem prowadzi do wielkiego ładu pod Niebem” – napisał Mao Zedong w 1966 roku w liście do swojej żony Jiang Qing, odnosząc się do swojego celu, jakim było ustanowienie chińskich rządów nad całym światem. Xi przez cały obecny wiek nawiązuje do wywodzącej się z epoki cesarskiej koncepcji, zgodnie z którą chińscy przywódcy nie tylko mieli prawo rządzić tianxia – „wszystkim pod Niebem” – ale wręcz mieli obowiązek to czynić. Na zdjęciu: Xi oraz Władimir Putin podczas powitalnej uroczystości w Pekinie 20 maja 2026 r. (Źródło: Wikipedia)


Wojny zastępcze Chin: czy III wojna światowa już się zaczęła?

Gordon G. Chang


„Nie, nie stoimy w przededniu III wojny światowej” – pisze Leon Hadar w „Asia Times”.

„To, co naprawdę dzieje się w 2026 roku, nie jest powolnym rozpalaniem jednej globalnej wojny” — dodaje. „Jest to powolny rozpad powojennego porządku pod przewodnictwem Ameryki, rozgrywający się jednocześnie na pół tuzina teatrów działań, które jak dotąd nie złożyły się w jeden konflikt”.

Niezależnie od tego, czy Hadar ma rację, czy nie, mój znajomy stwierdził w czerwcu, że „świat całkowicie wymknął się spod kontroli”.

W tym naszym świecie, który wymknął się spod kontroli, tempo zmian przyspiesza. Jak miał powiedzieć Włodzimierz Lenin: „Są dekady, podczas których nic się nie dzieje, i są tygodnie, podczas których dzieją się całe dekady”.

W tym okresie gwałtownych zmian Hadar przyznaje, że trwają wojny regionalne, lecz uważa je za „objaw nieporządku, a nie krok w kierunku wojny globalnej”.

„Niebezpieczeństwo związane z nadmiernie pochopnym stawianiem diagnozy »III wojny światowej« nie polega jedynie na braku trafności” – argumentuje Hadar. „Problem w tym, że takie ujęcie zazwyczaj prowadzi właśnie do tych działań politycznych – maksymalistycznych zobowiązań, odruchowego prężenia militarnych muskułów, traktowania każdego regionalnego sporu jako egzystencjalnego sprawdzianu determinacji – które utrudniają ugaszenie mniejszych pożarów”.

Ten rozsądnie brzmiący pogląd pomija jednak ważniejszą kwestię. Nie przyjmując zdecydowanego podejścia, Stany Zjednoczone i ich partnerzy pozwolili wrogim aktorom przybliżyć świat do globalnego konfliktu.

Na przykład prezydent Rosji Władimir Putin niemal na pewno uznał niezdecydowanie Ameryki i Zachodu na początku 2022 roku – prezydent Joe Biden powiedział, że być może tolerowałby „niewielkie wtargnięcie” na Ukrainę – za zielone światło dla inwazji na pełną skalę.

Gdyby Biden uczynił z inwazji „egzystencjalny sprawdzian determinacji”, prawdopodobnie zmusiłby rosyjskiego przywódcę do ustąpienia. Zamiast tego jego słabe podejście otworzyło drogę do długotrwałej wojny.

Ukraina ma znaczenie – znacznie większe, niż większość ludzi zdaje sobie sprawę. Jak Gregory Copley, prezes International Strategic Studies Association, powiedział Gatestone w grudniu 2023 roku, nie ma już „wojen regionalnych”, ponieważ „we wszystkie z nich w jakimś stopniu zaangażowane są wielkie mocarstwa”.

Na Ukrainie, na przykład, Chiny udzielają Rosji wszechstronnego wsparcia.

Xi Jinping w pełni poparł Putina, ponieważ chiński przywódca najwyraźniej zaczerpnął dwie idee z maoistowskiego podręcznika „ruchu chłopskiego”.

Po pierwsze, Xi najwyraźniej próbuje „okrążyć miasta ze wsi”. Dziś chiński przywódca uważa miejsca takie jak Ukraina za wieś, a Amerykę za najważniejsze miasto. Mao zwyciężył w 1949 roku nad silniejszymi wojskami nacjonalistów Czang Kaj-szeka właśnie dzięki tej strategii wsi i miast.

Po drugie, Xi intensywnie działa na rzecz destabilizacji świata. „Wielki chaos pod Niebem prowadzi do wielkiego ładu pod Niebem” – napisał Mao Zedong w 1966 roku w liście do swojej żony Jiang Qing, odnosząc się do swojego celu, jakim było ustanowienie chińskich rządów nad całym światem. Xi przez cały obecny wiek nawiązuje do wywodzącej się z epoki cesarskiej koncepcji, zgodnie z którą chińscy przywódcy nie tylko mieli prawo rządzić tianxia – „wszystkim pod Niebem” – ale wręcz mieli obowiązek to czynić.

Ameryka musi przeciwstawiać się państwu chińskiemu wszędzie tam, gdzie państwo chińskie rzuca wyzwanie światu. Każda walka – Xi Jinping prowadzi obecnie wojny zastępcze na trzech kontynentach – stała się więc krytycznie ważna, jeśli wręcz nie jest częścią egzystencjalnego starcia.

„Prawdziwa wojna światowa wymaga, aby wielkie mocarstwa zdecydowały się na bezpośrednią konfrontację ze sobą” – pisze Hadar. „Tymczasem mamy do czynienia z kilkoma wielkimi i średnimi mocarstwami, z których każde realizuje węższe, bardziej transakcyjne cele; od czasu do czasu dochodzi między nimi do kolizji, zazwyczaj niezamierzonej”.

To prawda, że Chiny i Rosja od czasu wojny koreańskiej nie zdecydowały się na bezpośrednią walkę ze Stanami Zjednoczonymi, lecz są coraz bliżej tego zarówno na Ukrainie, jak i w Iranie. Oba konflikty są obecnie starciami zastępczymi.

„Wojny światowe często można z całą pewnością rozpoznać dopiero wtedy, gdy wzajemnie powiązane kryzysy przekształciły się już w jeden konflikt” – napisał do mnie w tym miesiącu David Maxwell, wiceprezes Center for Asia Pacific Strategy. „Odrębne wojny nie muszą zaczynać się jako skoordynowane globalne starcie”.

Maxwell ma rację: pod koniec lat 30. XX wieku odrębne wojny połączyły się w konflikt, który dziś nazywamy II wojną światową.

Jak zauważa: „Pytanie może więc nie brzmieć, czy III wojna światowa jest nieuchronna, lecz ile regionalnych wojen może toczyć się jednocześnie, zanim rozróżnienie między konfliktem regionalnym a wojną światową utraci strategiczne znaczenie”.

Dziś zarówno Rosja, jak i Chiny mają powody, by walczyć do samego końca: Rosja dlatego, że ponosi dotkliwe porażki na Ukrainie, a Chiny dlatego, że zmagają się z wewnętrznymi kryzysami, które mogą doprowadzić do końca rządów Partii Komunistycznej.

Obecne ryzyko polega na tym, że zdesperowany Putin lub niepewny swojej pozycji Xi może użyć swojej najpotężniejszej broni, prowadząc wojnę, która stanie się ostatnią wojną w historii.


Link do oryginału: https://www.gatestoneinstitute.org/22858/china-proxy-conflicts

Gatestone Institute, 15 września 2026

Gordon G. Chang jest autorem książki Plan Red: China’s Project to Destroy America („Plan Czerwony: chiński projekt zniszczenia.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Election Day: Polls open as Israelis cast ballots for 26th Knesset


Election Day: Polls open as Israelis cast ballots for 26th Knesset

JNS Staff


More than 7.3 million Israelis are eligible to vote at 12,018 regular polling stations nationwide.

Workers prepare ballot boxes for Israel’s upcoming general elections at the Central Elections Committee warehouse in Shoham, ahead of their distribution to polling stations across the country, Oct. 14, 2026. Photo by Yonatan Sindel/Flash90.

Most polling stations in Israel opened at 7 a.m. on Tuesday, Oct. 27, for the election for the 26th Knesset, with voting scheduled to continue until 10 p.m. Some stations will operate on shorter schedules.

Some 7.33 million Israelis are eligible to vote, according to Israeli Central Elections Committee figures dated Sept. 6, an increase of 543,177 since the previous election four years ago. The committee listed 12,018 regular polling stations nationwide, including 6,208 accessible stations.

It will be the country’s first general election since the Hamas-led massacre on Oct. 7, 2023.

.

Election Day in Israel is a national holiday, with schools, kindergartens and most workplaces expected to close. Voters choose party lists rather than directly electing a prime minister. Lists must receive at least 3.25% of valid votes to enter the Knesset.

Military voting began on Oct. 21 at Israel Defense Forces bases and outposts across operational arenas, including in Gaza, Lebanon and Syria. More than 850 polling stations, many of them mobile, were deployed, according to the IDF, with voting continuing through Election Day subject to operational requirements.

Eligible Israeli diplomats serving abroad and their family members began voting on Oct. 15. President Isaac Herzog attended the opening of voting at Israel’s embassy in Baku, Azerbaijan, calling the election “a celebration of democracy” and urging citizens to vote.

Proportional representation

Israeli democracy is based on a parliamentary system of proportional representation. This means that Israeli citizens do no vote directly for a prime minister or district representatives. They vote for a party that runs in a single, nationwide constituency, where the legislative body—the Knesset—has 120 seats.

A vote for a party is a vote for a list of Knesset candidates. The 120 Knesset seats are divided proportionally to the number of votes that each party wins. Thus, if a single party won 50% of the valid votes, it would secure 60 Knesset seats.

No party has ever won a majority of the votes, so every government has been formed by a coalition of parties.

In addition, parties must receive at least 3.25% of the valid votes to enter the Knesset; votes cast for parties that fail to reach this electoral threshold are discarded. 
.

Choosing a prime minister

Although typically the leader of the largest party becomes prime minister, this is not always the case. The law stipulates that the Israeli president designates the member of the Knesset who has the best chance of forming a coalition with the task of forming a government.

The designated member of Knesset must present the proposed government and its policy guidelines to the Knesset and win its approval before taking office as prime minister.

If the designated member of Knesset is unable to do this, the president designates another member of Knesset to try.

The prime minister must moreover hold a Knesset seat while serving as the head of the government. Other ministers are not required to be lawmakers.

The Israeli president is elected by the Knesset for a seven-year tenure. Israel’s current president, Isaac Herzog, is scheduled to end his term in July 2028.

More than a century of democracy

A World Economic Forum ranking from 2019 places Israel among the world’s 20 oldest continuous democracies.

Although since its inception Israel has faced “wars, terrorism, security threats, political upheavals and profound social change,” it has always maintained its commitment to parliamentary democracy, the Foreign Ministry states.

“Israel’s democracy was born in adversity. Its endurance is one of the country’s greatest achievements,” it adds.

“Jewish, Muslim, Christian and Druze citizens, from cities and countryside, religious and secular, from every background and community, will participate [on Oct. 27] in the same democratic process. They may disagree profoundly about Israel’s future, but each has an equal vote in determining it,” the ministry says.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com