
Jak sprzeciwiać się faszystowskiej przemocy
Brendan O’Neill
Wyobraźmy sobie, że po barbarzyńskiej strzelaninie w Islamic Center w San Diego w tym tygodniu prasa zaczęłaby paplać o grzechach irańskiego reżimu. Wyobraźmy sobie, że ludzie mieniący się „postępowymi” powiedzieliby, że owszem, zabójstwa są smutne, ale czego można się spodziewać, skoro islamskie państwo za granicą dopuszcza się aktów przemocy? Wyobraźmy sobie, że komentatorzy woke mimochodem oznajmiliby, iż ta ta rzeź niewinnych jest „skomplikowana”, ponieważ wydarzyła się na tle „horrorów Islamskiej Republiki Iranu”.
Bylibyśmy przerażeni, prawda? Ja byłbym. Dla mnie byłby to przejaw najbardziej tchórzliwej dwuznaczności. Co gorsza, śmierdziałoby to żałosną próbą racjonalizowania zabójstw, przedstawiania ich nie tyle jako krwawego dzieła fanatycznych umysłów, ile jako odpowiedzi — choć godnej ubolewania — na nikczemność irańskich mułłów. Byłaby to złowroga sugestia zbiorowej winy wszystkich muzułmanów, jakby każdy z nich nosił moralne piętno zbrodni Teheranu.
A jednak dokładnie to dzieje się wtedy, gdy celem ataków stają się Żydzi. Za każdym razem. Od gigantycznego cyfrowego śmietniska israelofobii aż po media głównego nurtu rozlega się okrzyk: „To wina Izraela”. Gdyby państwo żydowskie nie było tak demoniczne, może Żydzi tutaj mogliby uniknąć ataków nożem, strzelanin, pobić i obelg. Być może teraz, po zabójstwach w San Diego, ludzie zrozumieją, jak odrażające jest posługiwanie się tak podłym sofizmatem po faszystowskich zbrodniach. Nie wstrzymywałbym jednak oddechu.
Wydarzenia w Islamic Center były przerażające. A mogły być jeszcze gorsze, gdyby nie odwaga ochroniarza, Amina Abdullaha. Dwóch uzbrojonych nastolatków próbowało wtargnąć do meczetu. Abdullah otworzył do nich ogień, a następnie uruchomił procedury alarmowe, prawdopodobnie ratując dziesiątki ludzi przed śmiercią. Nastolatkowie zabili Abdullaha. Na parkingu znaleźli jeszcze dwóch wiernych i zastrzelili ich. Następnie popełnili samobójstwo. Trzech muzułmanów zabitych w miejscu modlitwy: niewybaczalna zbrodnia.
Był to akt brutalnego nihilizmu, przesyconego infantylnym nazizmem, który zatruwa najciemniejsze zakamarki internetu. Dokument rzekomo napisany przez nastolatków pełen jest nienawiści wobec muzułmanów, a także homofobicznych i antysemickich obelg. Według doniesień obwiniali „społeczność islamską” za „problemy współczesnego świata”. To niewyobrażalna tragedia, że trzy osoby straciły życie przez rasistowską zgniliznę takich cyfrowych teorii spiskowych.
A teraz wyobraźmy sobie, jak bardzo ta tragedia zostałaby pogłębiona, gdyby elity odpowiedziały na nią wzruszeniem ramion lub takimi wyświechtanymi unikami moralnymi jak: „No cóż, to skomplikowane, przez Iran”. Dla jasności: nie porównuję Izraela do Iranu. Moim zdaniem państwo żydowskie jest demokracją, która ma pełne prawo bronić się przed armiami antysemitów chcących je zniszczyć, podczas gdy Islamska Republika jest barbarzyńską tyranią, która gnębi własnych obywateli, gdy akurat nie finansuje właśnie tych armii antysemitów.
Ale właśnie o to chodzi: ani Żydzi, ani muzułmanie na Zachodzie nie powinni płacić ceny za cokolwiek z tego – ani za brednie o „ludobójstwie” przypisywanym państwu żydowskiemu, ani za bardzo realne okrucieństwa popełniane w imię islamu przez irański reżim. To zdumiewające, że w ogóle trzeba to mówić. A jednak trzeba.
Niektórzy degeneraci skrajnej prawicy próbowali usprawiedliwiać masakrę w San Diego. „Pamiętajcie tylko, że ludzie chodzący do tego meczetu chcą, żebyśmy wszyscy zostali zabici” — powiedziała influencerka MAGA Laura Loomer. Wywołało to oburzenie lewicy, która wynosi hipokryzję na zawrotne wyżyny: to ci sami ludzie, którzy przymykali oko, gdy loomero-podobne dziwadła z ich własnego obozu mówiły, że na tamtej chanukowej uroczystości na Bondi Beach i w tych podpalonych synagogach w Londynie byli syjoniści, więc… czego się spodziewacie? Moralne obrzydliwości Loomer były już wielokrotnie popełniane przez lewicę.
Masakra w San Diego obnażyła podwójne standardy „porządnego społeczeństwa” wobec przemocy antyislamskiej i antyżydowskiej. Brytyjscy lewicowcy, którzy nie powiedzieli ani słowa, gdy Żydów zamordowano w Waszyngtonie i podpalono w Kolorado, prześcigają się teraz w potępianiu przemocy w San Diego. Nawet Metropolitan Police wydała oświadczenie w tej sprawie. Dlaczego londyńska policja komentuje akt przemocy oddalony o 5,5 tysiąca mil? Dlaczego nie wydała podobnego komunikatu po spaleniu żywcem Żyda w Kolorado w zeszłym roku przez człowieka wrzeszczącego „Free Palestine”? Oświadczenie wydał też Sadiq Khan. W porządku, ale czy kiedykolwiek zabrał głos w sprawie islamofaszystowskich zbrodni przeciw chrześcijanom w miastach Afryki i Azji? Dlaczego nie?
Wygląda na to, że niektórzy ludzie, zwłaszcza po lewej stronie, potrzebują przypomnienia, jak sprzeciwiać się faszystowskiej przemocy. Robi się to tak: stanowczo i konsekwentnie. Nie odchrząkuje się najpierw, nie sięga po usprawiedliwienia, nie wpatruje się w swoje buty jak skomlący tchórz. Niezależnie od tego, czy chodzi o Charliego Kirka zamordowanego za jego poglądy, czy dyrektora firmy medycznej ukaranego kulą za „grzechy” kapitalizmu, czy TERF-ki, którym grozi się gwałtem za mówienie, że mężczyźni nie są kobietami, czy muzułmanów zabijanych w miejscu kultu, czy Żydów będących dziś celem niemal wszędzie – wszystko to brutalnie godzi w podstawowe wartości naszej cywilizacji; wszystko to powinno być potępione.
Pojawiły się doniesienia, że imam Islamic Center wychwalał pogrom z 7 października. Nazywał go „oporem”. I ubolewał nad praniem mózgów Amerykanom przez „syjonistyczną machinę propagandową”. To fanatyczne brednie, ale powiedzmy jasno: nie stanowią one nawet najmniejszego usprawiedliwienia dla inspirowanej nazizmem zbrodni dokonanej na tym ośrodku. Jak napisał w tym tygodniu Rob Eshman, zbyt wielu ludzi nie rozumie, że „usprawiedliwianie aktów przemocy wobec tych, z którymi się nie zgadzasz, daje im pełne prawo, by zrobili to samo tobie”.
Link do oryginału: https://www.spiked-online.com/2026/05/20/how-to-oppose-fascist-violence/
Spiked, 20 maja 2026
Brendan O’Neill jest głównym komentatorem politycznym „spiked” i gospodarzem podcastu The Brendan O’Neill Show.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com







