CO STAŁO SIĘ ZE SPRAWĄ RPA PRZED MTS?

Republika Południowej Afryki poprzez własną nieudolność ujawnia prawdziwe motywacje stojące za sfabrykowaną sprawą przeciwko Izraelowi.


CO STAŁO SIĘ ZE SPRAWĄ RPA PRZED MTS?

Kenneth Moeng Kgwadi


Republika Południowej Afryki poprzez własną nieudolność ujawnia prawdziwe motywacje stojące za sfabrykowaną sprawą przeciwko Izraelowi.

Pozew, w którym RPA oskarża Izrael o ludobójstwo przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości ma być rozpatrywany jeszcze przez co najmniej trzy lata. Pretoria poprosiła o osiemnaście miesięcy czasu na przedstawienie odpowiedzi na dokumenty izraelskiej obrony.

Niemal dwa miesiące po tym, jak Hamas przeprowadził swój śmiercionośny atak na państwo Izrael, rządzony przez ANC rząd Republiki Południowej Afryki wniósł przeciwko Izraelowi sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, oskarżając go o naruszenie Konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa z 1948 roku. Republika Południowej Afryki twierdziła, że Siły Obronne Izraela (IDF) dopuszczają się w Strefie Gazy aktów ludobójstwa.

Ten krok nie był całkowitym zaskoczeniem, zważywszy, że ANC powstrzymała się od jednoznacznego potępienia ataku Hamasu, podczas którego zginęło około 1195 osób, ponad 5400 zostało rannych, a kolejnych 251 uprowadzono i wywieziono do mrocznej i niebezpiecznej sieci tuneli pod Strefą Gazy.

Ważne jest oskarżenie, a nie wyrok

Sprawa o „ludobójstwo” przeciwko Izraelowi przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości ma przeciągnąć się co najmniej o kolejne trzy lata po tym, jak Pretoria zwróciła się o osiemnastomiesięczne przedłużenie terminu na złożenie odpowiedzi na linię obrony Izraela.

Pojawiły się oskarżenia, że Iran wywierał wpływ na ANC i finansowo wspierał działania zmierzające do podjęcia kroków prawnych przeciwko Izraelowi. Choć twierdzenia te pozostają przedmiotem sporów, podsyciły debatę na temat motywów stojących za decyzją Republiki Południowej Afryki o skierowaniu sprawy do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

Warto również zauważyć, że żadne z 22 państw arabskich regionu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA) nie podjęło inicjatywy rozpoczęcia postępowania przeciwko Izraelowi. Rodzi to uzasadnione pytania, dlaczego właśnie Republika Południowej Afryki, oddalona o tysiące kilometrów od strefy konfliktu, odegrała tak znaczącą rolę.

Co więcej, Egipt, który graniczy ze Strefą Gazy, przez większą część konfliktu utrzymywał ścisłą kontrolę graniczną, blokując napływ Palestyńczyków na swoje terytorium. Biorąc pod uwagę geograficzną bliskość i bezpośrednie konsekwencje regionalne wojny, bardziej logiczne wydawałoby się, aby to jedno lub kilka państw sąsiednich stanęło na czele prawnego wyzwania wobec Izraela, a nie państwo położone na południowym krańcu Afryki.

Niedawna prośba rządu Republiki Południowej Afryki o osiemnastomiesięczne przedłużenie terminu na złożenie pisemnej odpowiedzi, pokazuje, że od samego początku nie istniało żadne rzeczywiste poczucie pilności, mimo przeciwnych twierdzeń wysuwanych w chwili rozpoczęcia kampanii prawnej przeciwko Izraelowi pod koniec 2023 roku. Zdrowy rozsądek podpowiada, że gdyby sprawa rzeczywiście była pilna, Republika Południowej Afryki działałaby szybciej i skuteczniej, dostarczając Trybunałowi niezbędne materiały prawne i dowody potrzebne do wydania orzeczenia.

Pułapki spiskowców

To, co rozpoczęło się od pretensjonalnego pośpiechu południowoafrykańskiego zespołu prawnego, obecnie zwolniło do żółwiego tempa. Na zdjęciu z początkowych etapów postępowania przed MTS ambasador Republiki Południowej Afryki w Holandii Vusimuzi Madonsela (po prawej) oraz minister sprawiedliwości Ronald Lamola. (Fot. Hollandse Hoogte/Rex/Shutterstock).

Jest całkiem oczywiste, że rząd kierowany przez ANC został wprowadzony w błąd przez Iran i Hamas, które wiedziały, że oskarżenia wysuwane wobec Izraela zostały sfabrykowane i nie mają żadnych podstaw faktycznych.

Hipokryzją jest wszczynanie postępowania prawnego, a następnie samemu występowanie o odroczenie dostarczenia dokumentacji własnego pozwu. Trudno dostrzec logikę w takim działaniu. Co zatem dzieje się z twierdzeniami, że w Gazie dochodzi do ludobójstwa?

– Czyż działania prawne nie miały powstrzymać tego, co rząd RPA określał jako trwające ludobójstwo?

Jeżeli rząd dysponował już faktami i dowodami, które skłoniły go do zwrócenia się do MTS, dlaczego potrzebuje niemal dwóch lat tylko po to, by złożyć pisemny memoriał? Takie opóźnienie byłoby być może bardziej zrozumiałe, gdyby o nie wystąpił Izrael, będący stroną pozwaną, a nie Republika Południowej Afryki jako strona skarżąca.

Jak dotąd wiadomo, że sprawa przed MTS kosztowała podatników RPA zawrotną kwotę 130 milionów randów, a po 2029 roku może wymagać jeszcze większych nakładów finansowych, jeśli ówczesny rząd zdecyduje się ją kontynuować. Przedłużające się opóźnienia grożą uczynieniem sprawy coraz mniej istotną, ponieważ realia geopolityczne nieustannie się zmieniają i mogą ostatecznie ograniczyć jej znaczenie w nadchodzących latach. Oczekuje się, że Izrael przeprowadzi wybory przed końcem bieżącego roku, podczas gdy Republika Południowej Afryki przygotowuje się do własnych wyborów krajowych w 2029 roku. Te wydarzenia polityczne mogą znacząco wpłynąć na charakter relacji – lub napięć – między oboma państwami.

„CIĘŻAR” DOWODU

Jasne jest, że sprawa przed MTS niesie ze sobą nie tylko znaczące obciążenia finansowe, ale również daleko idące konsekwencje gospodarcze i dyplomatyczne, których część Republika Południowej Afryki zaczęła już odczuwać. Kilku urzędnikom w praktyce pokazano drzwi po tym, jak Stany Zjednoczone odmówiły zatwierdzenia południowoafrykańskiego kandydata na ambasadora w Waszyngtonie. Relacje między Pretorią a Waszyngtonem nadal się pogarszają, a dodatkowym źródłem napięć jest amerykański program dla uchodźców pochodzenia afrykanerskiego. Jednocześnie rosnące taryfy celne grożą uderzeniem w zwykłych mieszkańców Republiki Południowej Afryki, którzy już teraz zmagają się z trudnościami ekonomicznymi.

Niemile widziany w USA

Nie przebierając w słowach, które obraziły amerykańskiego prezydenta, nowo mianowany ambasador Republiki Południowej Afryki w Stanach Zjednoczonych Ebrahim Rasool został uznany za persona non grata i wydalony w połowie marca 2025 roku.

Republika Południowej Afryki lepiej zrobiłaby, trzymając się polityki niezaangażowania, powstrzymując się od bezpośredniego udziału w zagranicznych konfliktach, a jednocześnie nadal promując pokój i dialog – zasady, które stara się głosić od 1994 roku. Uwikłanie się w odległe spory geopolityczne grozi poważnymi kosztami ekonomicznymi dla obywateli, którzy już teraz mają trudności z wiązaniem końca z końcem. Główne państwa BRICS, takie jak Chiny i Indie, na ogół unikały niepotrzebnego zaostrzania napięć ze Stanami Zjednoczonymi, zdając sobie sprawę ze znaczących konsekwencji gospodarczych i dyplomatycznych, jakie mogą wyniknąć z takich konfrontacji.


Link do oryginału: https://layoftheland.online/2026/06/15/from-urgency-to-delay-what-happened-to-south-africas-icj-case/?utm_source=substack&utm_medium=email

Lay Of The Land, 15 czerwca 2026

Kenneth Moeng Kgwadi jest politologiem, publicystą i pracownikiem naukowym Middle East Africa Research Institute (MEARI).


P.S. Od tłumacza

Tymczasem nie należy zadawać pytań różnym paniom Urzędowskim, czy innym „dziennikarzom”, badaczom tragedii już martwych Żydów piszącym petycje o bojkotowanie jeszcze żywych, celebrytom, politykom z lewa i z prawa, na jakim etapie jest proces, co jak dotąd orzekł MTS, czy były jakieś zdania odrębne do wstępnych orzeczeń, ani (broń Boże), czy mają jakieś wątpliwości w sprawie tego ludobójstwa popełnianego przez Izrael. Wszyscy wiedzą swoje i łatwo się domyśleć dlaczego. Pani reżyser nie może przecież pojechać do Paryża z wątpliwościami, polityk nie może narażać się na stratę głosów, dziennikarz nie może narażać się naczelnemu. Uczciwość znów jest zbyt kosztowna, żeby zawracać sobie nią głowę. Nic nowego.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Danon demands UN official quit over Israel blacklist


Danon demands UN official quit over Israel blacklist

Steve Linde


During a heated exchange at a conference on conflict-related sexual violence, Israel’s ambassador accused senior U.N. representatives of bias against the Jewish state.

Danny Danon, Israel’s ambassador to the United Nations, addresses the U.N. Security Council meeting on the situation in the Middle East, at U.N. Headquarters in New York City, April, 28, 2026. Credit: Mark Garten/U.N. Photo.

A verbal confrontation erupted at the United Nations on Friday when Israeli Ambassador Danny Danon called on a senior U.N. official to resign over what he described as a politically motivated campaign against Israel.

The clash occurred during the United Nations’ flagship event marking the International Day for the Elimination of Sexual Violence in Conflict. Danon sharply criticized Pramila Patten, the U.N. secretary-general’s special representative on sexual violence in conflict, over Israel’s inclusion by Secretary-General António Guterres last month on a U.N. blacklist of parties suspected of conflict-related violence, alongside terrorist organizations.

“Israel has been placed on a blacklist alongside Hamas, ISIS and Boko Haram,” Danon said. “This is a moral disgrace that will be remembered as one of the darkest stains on António Guterres’s legacy,” referring to the U.N. secretary-general.

Tensions escalated when Vanessa Frazier, the U.N. special representative for children and armed conflict, repeatedly interrupted Danon’s remarks. Frazier is responsible for the annual report that included Israel on the U.N. blacklist.

The interruption triggered a brief but vocal exchange. Danon accused Patten of lending credibility to allegations against Israel without independently reviewing the evidence or ensuring that Israel had been given a fair opportunity to respond.

“If verifying the facts is not Ms. Patten’s responsibility, then what exactly is her responsibility?” he asked.

Addressing Patten directly, Danon said, “You knew Israel had cooperated. You knew you had not reviewed the evidence yourself. Yet you chose to stand behind this falsehood. You should have said no. You should have resigned. You tried to stain Israel’s name. But the stain is not on Israel. The stain is on you.”

Danon told JNS: “Vanessa Frazier’s actions have crossed every red line. Her conduct is a disgrace to the office she holds. A senior U.N. official who amplifies false accusations against Israel and engages with individuals spreading antisemitic and neo-Nazi content is not advancing human rights, she is fueling hatred and division. The secretary-general must stop looking the other way. The U.N.’s credibility is collapsing under the weight of its own double standards.”

According to a video of the exchange posted by Danon on X, Frazier objected to what she called “personal attacks” and defended her findings, saying they were based on verified evidence.

Danon responded forcefully, accusing U.N. officials of bias against Israel. “You caved to the secretary-general’s obsession with targeting Israel,” he said.

At one point, after another interruption, Danon declared: “We are a member state, and you work for the U.N., and you will be quiet now!
.

.
Following the event, Danon defended his remarks on social media, saying he refused to be silenced when “vile blood libels” were directed at Israeli soldiers.

“People always ask me how to stay cool-headed in a hostile environment like the U.N.,” he wrote. “There are moments when we must stand firm on our positions and not give an inch.”

Referring to the blacklist decision, Danon said the report falsely accused Israeli soldiers of “committing systematic sexual offenses as part of a war effort.

“When it comes to vile blood libels against our soldiers—my son, my daughter, our children serving in the Israel Defense Forces and defending our country—no one will stop me from presenting the truth,” he wrote.

In a subsequent post on X, Danon wrote: “Look at the disgraceful Vanessa Frazier,” sharing a screenshot of Frazier’s account responding to a social-media post that featured an Israeli flag altered to display a blue swastika.

Accusing the U.N. official of hypocrisy, he added: “Nothing exposes hypocrisy faster than engaging with antisemitic content while pretending to champion human rights. The mask is off.”
.

.
In an interview with Israel’s Channel 14, Danon said he could not allow Frazier to interrupt his remarks during the conference.

“I silenced her,” he said. “It was hard for me to sit quietly, and when my turn came to speak, I presented all the facts and the truth, and this impudent woman tried to interrupt me. Usually, I’m reserved, but when it comes to our heroic soldiers, no one will silence me.”


Steve Linde, the JNS features editor, is a former editor-in-chief of The Jerusalem Post and The Jerusalem Report and a former head of Kol Yisrael English News. Born in Harare, Zimbabwe, he grew up in Durban, South Africa, and has degrees in sociology and journalism. He made aliyah in 1988, served in IDF Artillery and lives in Jerusalem.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Trump Threatens Iran With Fresh Strikes as Vance Leads Peace Talks in Switzerland


Trump Threatens Iran With Fresh Strikes as Vance Leads Peace Talks in Switzerland

Reuters and Algemeiner Staff


US Vice President JD Vance meets with Pakistan’s Prime Minister Shehbaz Sharif, during high-level talks aimed at advancing a deal to end the Middle East conflict, at the Buergenstock Resort Lake Lucerne, near Stansstad, Switzerland, June 21, 2026. Photo: REUTERS/Nathan Howard/Pool

US Vice President JD Vance meets with Pakistan’s Prime Minister Shehbaz Sharif, during high-level talks aimed at advancing a deal to end the Middle East conflict, at the Buergenstock Resort Lake Lucerne, near Stansstad, Switzerland, June 21, 2026. Photo: REUTERS/Nathan Howard/Pool

US President Donald Trump on Sunday threatened to restart war with Iran even as Vice President JD Vance met Iranian officials for the first talks under an interim peace deal, overshadowed by Tehran’s announcement it had again closed the Strait of Hormuz.

The talks in the Qatari-owned mountaintop resort of Buergenstock in Switzerland were the first to be held under the terms of a memorandum of understanding agreed a week ago.

It calls for the strait to be reopened and a halt to all hostilities, including in Lebanon, where US ally Israel launched a military offensive in March targeting the Iran-backed Lebanese terrorist group Hezbollah. But Iran, arguing that Washington had failed to meet its commitment to halt fighting in Lebanon, said it had shut the strait again and that Sunday’s talks would not cover substantive issues such as Iran‘s nuclear program.

Iran must immediately stop their highly paid PROXIES in Lebanon from causing trouble. If they don’t, we’ll hit Iran very hard again, just like we did last week, only harder!!!” Trump said, apparently referring to Hezbollah and to an escalation he ordered earlier this month.

Fox News reported that Trump had gone further in an interview, saying he had told Iranian officials if they closed the strait “you won’t have a country,” and threatening to take over the waterway.

At the talks in Switzerland, where US and Iranian officials met in the presence of Qatari mediators, Vance played down the impact of violence in Lebanon, saying progress had been made toward ending hostilities there.

“These things are always a little bit messy,” he said.

Even as Trump was threatening Iran, Vance told reporters the US president had “asked us to turn over a new leaf to transform our relationship with the people of Iran.”

The warring sides did not pursue a joint photo opportunity at the talks. Before Vance made his remarks, Iran‘s Foreign Minister Abbas Araqchi briefly walked into the room and embraced Pakistani Prime Minister Shehbaz Sharif, a mediator. Araqchi did not interact with Vance, who was at the back of the room.

IRAN CITES LEBANON AS REASON TO CLOSE STRAIT

Despite the announcement of a new ceasefire in Lebanon on Friday, there has been scant sign of an end to fighting there. Iran said on Saturday that as a result, it had again shut the strait, whose closure for nearly four months caused a massive disruption of global energy supplies.

US officials disputed that the strait was closed, but commercially available shipping data showed an immediate impact.

Only a single small tanker crossed the waterway with its location-signaling transponders on after Iran‘s announcement, compared with dozens of ships in recent days when traffic had begun returning to pre-war levels.

Iran‘s Fars news agency cited a military source as saying on Sunday that no new permits were being issued for ships to cross until further notice. Throughout the war, shipping firms have said it is too dangerous to traverse without Iran‘s permission.

Iran said there could be no start to the next phase of talks, including over its nuclear program, until Lebanon fighting ends and it gets promised economic benefits.

CLOSURE OF STRAIT COULD REVERSE FALL IN OIL PRICE

As has happened several times with major developments affecting the global economy during the war, Iran‘s announcement that the strait was again shut took place on the weekend with markets closed, delaying any impact on oil prices until Monday.

Trump said he agreed last week’s memorandum of understanding to avert a global economic depression from high oil prices caused by the strait’s closure. Oil prices had tumbled over the past week to levels unseen since the war started.

Vance said before his departure that he hoped to make progress on the nuclear issue. But after Sunday’s talks, Iranian state media said Iran‘s nuclear program had not been discussed.

Earlier, Iran‘s Foreign Ministry spokesperson Esmail Baghaei said that, since Washington had failed to guarantee a ceasefire in Lebanon, the meeting would cover only the implementation of the memorandum itself and not the substantive issues foreseen for the next stage.

QUIETER DAY IN LEBANON

The memorandum foresees 60 days of talks on issues such as curbing Iran‘s nuclear program in return for the lifting of international sanctions. Before those issues are resolved, Iran expects to receive initial economic benefits, such as sanctions waivers and the unfreezing of blocked assets.

Iranian President Masoud Pezeshkian, quoted by Fars, expressed optimism that the US talks could provide a strong basis for economic growth. The first goal of the negotiations was restoring access to some of Iran‘s frozen assets, he said.

Sunday appeared to be the quietest day in Lebanon for some time, with no reports of major violence by nightfall, after two days of heavy Israeli strikes and fire from Hezbollah fighters on Israeli positions.

More than a million people have been driven from their homes in Lebanon since March by Israel’s invasion, in pursuit of Hezbollah fighters who fired across the border in March in support of Tehran.

Iran’s government and Hezbollah both openly seek Israel’s destruction,

In a potentially positive sign on Sunday, Reuters journalists in southern Lebanon saw some of the heaviest traffic since the memorandum was signed, with residents returning to homes they had fled in the south. Some stood beside cars backed up on the highway and waved Hezbollah flags.

Lebanese authorities say 20 people were killed in Israeli strikes on Saturday.

The army said on Sunday that specialized units were still working to dismantle unexploded Israeli bombs weighing 1,000 and 2,000 pounds that had been dropped on southern towns.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


After Knicks Win 2026 NBA Championship on 6/13, Jewish Basketball Fans Notice Ties to Judaism


After Knicks Win 2026 NBA Championship on 6/13, Jewish Basketball Fans Notice Ties to Judaism

Shiryn Ghermezian


Jun 13, 2026; San Antonio, Texas, USA; New York Knicks guard Jalen Brunson (11) drives to the basket past San Antonio Spurs forward Julian Champagnie (30) during game five of the 2026 NBA Finals at Frost Bank Center. Photo: Geoff Burke-Pool Photo via Imagn Images

Jewish fans of the New York Knicks couldn’t help but notice that the team’s NBA championship win on Saturday, June 13 (6/13) shares the same number that holds a significance in Judaism.

The team’s final score in Game 5 of the NBA finals against the San Antonio Spurs was 94, and it has been 53 years since the Knicks won their last title. But 613 is the number that has ties to both Knicks history and Jewish tradition.

The Torah contains 613 commandments, known in Hebrew as mitzvot. At the same time, William “Red” Holzman, the Brooklyn-born former Jewish coach of the Knicks, finished his coaching career with 613 wins and led the franchise to their previous two championship games, in 1970 and 1973. A basketball Hall of Famer, he won the NBA title as both a player and coach.

In 1990, as a way to honor Holzman, the Knicks also retired the number 613. A jersey with the number hangs on the rafters inside Madison Square Garden, the home of the New York Knicks, in recognition of Holzman. Every other banner on the rafters represents a player, but the “613” banner signifies Holzman’s coaching achievements.

Social media users also noted that the Knicks won their third ever championship this Saturday on 6/13/26 and that adding the numbers 6,1,3,2 and 6 equals 18, which is the numerical value of “Chai,” the Hebrew word that means “life.” Meanwhile, 26 is the numerical value of God’s name in Hebrew, which is Hashem.

Jewish singer Matisyahu additionally pointed out on social media a tie between the day that the Knicks won the championship, the 13th of June, and the Torah portion read over the weekend, which was Shelach. The Torah portion talks about Moses mentioning for the first time the Thirteen Attributes of Mercy (known in Hebrew as “Middot shel Rachamim”), which have been known to bring salvation and forgiveness to the Jewish people throughout the generations, according to Chabad.org.

The team’s Jewish connections go even deeper.

Jewish artist Michael Doret created the official Knicks logo back in 1991, and Jewish rapper Jesse Itzler, a lifelong Knicks fan, wrote the New York Knicks anthem “Go NY Go” in 1993, as well as the NBA Emmy Award-winning theme song, “I Love This Game.” The current president of the Knicks is Leon Rose, who is Jewish. Moreover, several of the Knicks’ biggest celebrity fans are Jewish – including Timothée ChalametBen Stiller, Adam Sandler, Jerry Seinfeld, Larry David, and Michael Rapoport – and Knicks captain and MVP Jalen Brunson is married to a Jewish woman, Dr. Alison Marks Brunson.

The first ever New York Knicks team, in 1946, had six Jewish players on its roster. Some of the Knicks’ most famous Jewish players in the past include Amare Stoudemire – who signed with the Knicks in 2010 before going on to play professionally in Israel and converting to Judaism – and Ernie Grunfeld, an Olympic gold medalist who wore the Knicks number 18 jersey and later became the team’s general manager.

For Knicks forward OG Anunoby, who scored the game-winning point in Game 4 last week, the date of the championship win on Saturday holds a personal significance because it was also the seventh anniversary of his first NBA title, with the Toronto Raptors.

“It’s a great day — what’s it, June 13th?” he said at the post-game press conference. “Yeah, June 13th is an amazing day.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Gdy Xi i Putin spierają się o gazociąg, USA nadal trzymają Chiny za energetyczne gardło

Na zdjęciu: Prezydent Rosji Władimir Putin spotyka się z prezydentem Chin Xi Jinpingiem podczas ceremonii powitalnej w Wielkiej Hali Ludowej, 20 maja 2026 roku w Pekinie w Chinach. (Zdjęcie: Maxim Shemetov/Pool/Getty Images)


Gdy Xi i Putin spierają się o gazociąg, USA nadal trzymają Chiny za energetyczne gardło

Gordon G. Chang
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski


Władimir Putin zakończył swój szczyt w Pekinie z Xi Jinpingiem 20 maja. Była to już 25. wizyta rosyjskiego przywódcy w Chinach.

Putin wyjechał z Pekinu z ponad 40 podpisanymi porozumieniami, ale nie zdobył nagrody, której od dawna najbardziej pragnął.

Na początek warto zapomnieć o samych dokumentach. Jak powiedział Gatestone Institute Dmitri Alperovitch, przewodniczący Silverado Policy Accelerator:

“Jeśli przyjrzeć się wszystkim tym «porozumieniom», są to jedynie memoranda o porozumieniu. Innymi słowy, to po prostu zaproszenia do dalszych rozmów.”

Rosja i Chiny rozmawiają o gazociągu Siła Syberii 2 już od około 12 lat. Głównym celem majowej wizyty Putina w chińskiej stolicy było uzyskanie ostatecznej zgody na realizację projektu, który ma transportować rocznie 1,77 biliona stóp sześciennych gazu ziemnego z Półwyspu Jamalskiego na północy Syberii przez Mongolię aż do Szanghaju.

Gazociąg ma kluczowe znaczenie dla Rosji, ponieważ ma zastąpić sprzedaż gazu do Europy, utraconą po inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

20 maja Moskwa ogłosiła, że Rosja i Chiny osiągnęły “wspólne zrozumienie głównych parametrów” projektu.

“Istnieje porozumienie co do trasy i sposobu realizacji projektu” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. “Niektóre szczegóły wymagają jeszcze dopracowania, ale ogólnie takie porozumienie już istnieje.”

Pieskow zaznaczył jednak, że nie ustalono harmonogramu finalizacji umowy.

Według doniesień Rosja i Chiny nadal targują się o cenę gazu przesyłanego nowym gazociągiem.

To prawda, ale negocjacje są bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać.

“Rosji kończy się kapitał” – powiedział Alperovitch. “Putin nie ma pieniędzy na budowę Siły Syberii 2 i nie zdołał przekonać Chińczyków, by za nią zapłacili.”

Chińczycy uważają, że mają Putina w garści, ale zdaniem autora przeceniają własną pozycję. Potrzebują rosyjskiej energii tak szybko, jak tylko mogą ją otrzymać.

“Obecnie Chińczykom brakuje ładunków, dlatego muszą kupować na rynku spotowym” – powiedział Jonathan Bass, prezes firmy Argent LNG z Luizjany, rozwijającej największy w USA terminal eksportowy skroplonego gazu ziemnego (LNG). “Chińczycy nie chcą kupować amerykańskiej energii, ale mogą zostać do tego zmuszeni.”

Chiny są największym na świecie importerem gazu ziemnego i potrzebują bardziej bezpiecznych źródeł dostaw.

Jednak w przypadku LNG napotykają dwa problemy.

Po pierwsze, znaczna część chińskiego LNG dociera statkami przepływającymi przez strategiczne wąskie gardła – Cieśninę Ormuz oraz jeszcze ważniejszą Cieśninę Malakka.

Jak zauważa Alperovitch:

“Chińczycy uważają blokadę Cieśniny Ormuz za przypadkowe zdarzenie, dlatego nie sądzą, że gazociąg Siła Syberii 2 ma aż tak duże znaczenie strategiczne.”

Oczywiście gazociągi nie są niezniszczalne. Według szacunków senatora Johna Kennedy’ego z Luizjany Ukraina przeprowadziła w tym roku ponad sto ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną, a część z nich miała miejsce głęboko na terytorium Rosji.

Mimo to istniejący gazociąg Siła Syberii 1 oraz planowana Siła Syberii 2 są mniej narażone na zagrożenia niż statki pokonujące długie trasy morskie.

Jak stwierdził Bass:

“Chiny są największym importerem energii na świecie. Potrzebują gazu dostarczanego rurociągami, ponieważ Ukraina może łatwo atakować rosyjskie porty ciepłowodne, a amerykańska marynarka wojenna może w każdej chwili odciąć morski transport ropy i gazu.”

Dodał również:

“Świat staje się coraz bardziej niebezpieczny. W burzliwych czasach morza mogą już nie być bezpiecznymi szlakami transportowymi.”

Po drugie, LNG dostarczane jest za pośrednictwem – jak określa to Bass – “złożonego globalnego łańcucha dostaw obejmującego wielu dostawców, porty oraz trasy żeglugowe”.

Tymczasem gazociąg Siła Syberii 2 wymaga współpracy jedynie dwóch innych stron: Federacji Rosyjskiej i posłusznej Mongolii, która z zadowoleniem będzie pobierać setki milionów dolarów opłat tranzytowych.

Xi Jinping wydaje się całkowicie przekonany, że Rosja ostatecznie zaakceptuje jego warunki. Jednak również Chiny mają własne ograniczenia czasowe.

Po szczycie Xi–Putin spory o cenę gazu, który miałby popłynąć przez Siłę Syberii 2, będą trwały nadal.

Niech więc spierają się bez końca, jeśli mają na to ochotę.

W międzyczasie Stany Zjednoczone nadal utrzymują kontrolę nad importowanymi przez Chiny dostawami energii.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com