Moja babka, Palestynka

Moja babcia – zdjęcie zrobione w Tel Awiwie w 1933 roku


Moja babka, Palestynka

Forest Rain


Moja babka, Dvora Marcia, była Palestynką. Mam dokumenty, które to potwierdzają.

Chodziła do szkoły w Palestynie. Dorastała w Palestynie. Wyszła za mąż, miała dwóch synów i wraz ze swoim (pierwszym) mężem działała w Irgun Haszomer, chroniąc żydowską ziemię przed kradzieżą przez Beduinów. Moja babka pracowała jako główna sekretarka na Izraelskiej Giełdzie Diamentów i pełniła funkcję łączniczki między członkami różnych izraelskich podziemnych organizacji oporu, pomagając przekazywać wiadomości między nimi – wszystko dla jednego celu… wyzwolenia Palestyny.

Od rzeki do morza, Palestyna musi być wolna!

Wolna od Brytyjczyków. Wolna, by powrócić do swojego naturalnego stanu. Powrócić do tego, czym zawsze była – Izraelem, Syjonem.

Moja babka pojechała do Ameryki, by lobbować na rzecz utworzenia Państwa Izrael. Rozprowadzała ulotki i występowała w radiu. Przemawiała z pasją przed różnymi audytoriami, zbierając fundusze i budując świadomość na temat losu mieszkańców Palestyny.

Moja babka była bojowniczką o wolność. Nie terrorystką – prawdziwą bojowniczką o wolność, walczącą o prawo swojego narodu, narodu żydowskiego, do życia w wolności w swojej ojczyźnie.

To właśnie głos mojej babki w radiu skłoniło mojego dziadka, by jej poszukał. Czuł, że musi ją poznać. Kiedyś zapytałam go, dlaczego on – wychowany w niepraktykującej rodzinie chrześcijańskiej – był tak zainteresowany i poruszony apelem mojej babki o wyzwolenie Palestyny i pomoc narodowi żydowskiemu w odbudowie ojczyzny.

Odpowiedział: „Bo uważałem, że żydowska krew jest warta więcej niż arabska ropa naftowa”.

Potem powiedział mi, że kiedy w końcu ją odnalazł, wystarczyły mu trzy sekundy, by zrozumieć, że musi się z nią ożenić. Niedługo później rzeczywiście został jej drugim mężem.

Moi dziadkowie tańczyli na ulicach Nowego Jorku, świętując koniec mandatu brytyjskiego i oficjalne utworzenie Państwa Izrael. Wkrótce potem opuścili Amerykę i przenieśli się do Izraela. Moja matka urodziła się w Jafie.

Moja babka, Palestynka, miała już izraelską córkę.

W czasach, gdy świat wydaje się popadać w obłęd, wszystko stoi na głowie. Czarne jest białe, góra jest dołem, a fakty, które kiedyś były dla wszystkich oczywiste, nagle stały się skrajnie zagmatwane i zbyt skomplikowane, by je pojąć.

Palestyna.

Palestyna to nazwa nadana Ziemi Izraela wyłącznie po to, by odciąć naród żydowski od Judei, od Izraela, od Syjonu. Stało się to w II wieku n.e., kiedy Rzymianie stłumili powstanie Szymona Bar Kochby (132 r. n.e.) i przejęli kontrolę nad Jerozolimą oraz Judeą, którą przemianowano na Palaestina, próbując osłabić żydowską identyfikację z ziemią Izraela. Po I wojnie światowej nazwa „Palestyna” została nadana terytorium mandatu brytyjskiego; obejmowało ono nie tylko dzisiejszy Izrael, ale także dzisiejszą Jordanię. W okresie poprzedzającym niepodległość Izraela w 1948 roku międzynarodowa prasa często określała mianem Palestyńczyków Żydów, a nie Arabów, mieszkających na terytorium mandatowym.

Słowa nadają rzeczywistości znaczenie i kształt, dlatego nazwy mają ogromne znaczenie. Oczywiste jest, że Żydzi należą do Judei, ale kto należy do Palestyny?

Palestyna jest i zawsze była nazwą motywowaną politycznie. To nazwa mająca na celu poniżenie i zniszczenie żydowskiego związku z naszą ojczyzną.

Nazywanie Izraela „Palestyną” było pierwotną mową nienawiści.

A dziś, jakby znikąd, nagle pojawił się nowy naród zwany „Palestyńczykami”, który domaga się „Palestyny” dla siebie. I większość ludzi na świecie akceptuje tę narrację, wzmacniając opowieść będącą wypaczeniem historii i szyderstwem z wysiłków mojej palestyńskiej babki oraz tysięcy innych ludzi takich jak ona, którzy starali się przywrócić Palestynie jej należny status i uznanie za to, czym naprawdę i zawsze była – Izraelem.

To prawdopodobnie największy chwyt medialny w historii świata. I wszyscy go zaakceptowali. Świat uznał, że istnieje „naród palestyński”, a termin ten nie oznacza już tego, co oznaczał zawsze – Żydów.

Świat się zgadza, że każdy naród ma prawo do samostanowienia (chyba że chodzi o Kurdów albo Tybetańczyków). Nagle więc rozsądne wydaje się oddanie „Palestyny” „Palestyńczykom”.

Kiedy nadawano nazwę Palestine miastu w Teksasie, jej założyciele nie myśleli o narodzie arabskim. Tak samo mieszkańcy Palestine w Illinois. Myśleli o Syjonie, kraju, na którym wzorowali się założyciele Ameryki.

„Palestyńska narracja” to jedna wielka kampania reklamowa, którą świat połknął wraz z haczykiem, żyłką i ciężarkiem. Opiera się ona na założeniu, że jeśli wystarczająco często powtarza się kłamstwo, ludzie zaczynają w nie wierzyć. A jeśli uwierzy wystarczająco wielu – staje się ono faktem.

Fakty są jednak takie, że istnieją Żydzi i istnieją Arabowie. Są izraelscy Arabowie, jordańscy Arabowie, Syryjczycy, Libańczycy i Egipcjanie. Są arabscy muzułmanie i arabscy chrześcijanie.

Arabscy „Palestyńczycy” to narodowość wymyślona po to, by ułatwić i usprawiedliwić oczyszczenie Izraela z Żydów.

„Palestyńczycy” kradną moją historię, by ukraść moją ziemię. Kradzież mojej ziemi jest o krok od mojego unicestwienia. Bez Izraela nie ma narodu żydowskiego. „Palestyńczycy” przywłaszczają sobie moją historię jako własną. Zaprzeczają moim korzeniom, by zaprzeczyć mojej przyszłości.

Słowa mają moc. Każdy, kto używa terminologii definiowanej przez Arabów pragnących ustanowić Państwo Palestyna, jest współwinny.

Za każdym razem, gdy mówisz „Palestyńczyk” i nie masz na myśli Żydów dążących do wyzwolenia swojej ziemi spod okupacji, jesteś współwinny. Za każdym razem, gdy wypowiadasz słowo „Palestyna”, zaprzeczasz mojej przeszłości, moim korzeniom, a co gorsza – zaprzeczasz mojej przyszłości.

Dosłownie wymazujesz Izrael z mapy.

Wszyscy byliśmy współwinni. Czas zmienić język i powrócić do faktycznych, historycznych definicji. Zanim będzie za późno (o ile już nie jest).

To naprawdę nie jest takie skomplikowane. Palestyna zawsze była Izraelem. Palestyńczykami byli Żydzi.

Z miłości do Syjonu – moja babka była Palestynką.


Link do oryginału:

Inspiration from Zion
My grandmother, the Palestinian
Dvora Marcia, my grandmother, was a Palestinian. I have the documents to prove it…
Read more

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IPN krytycznie o nadaniu przez Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”


IPN krytycznie o nadaniu przez Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA

akn/ aszw/


PN. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. „Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji” – wskazuje IPN.

W wydanym w środę (27 maja) dekrecie szef państwa ukraińskiego ogłosił, że nadał imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Wyjaśnił, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.

„Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji” – podkreślono w czwartek na portalu X Instytutu Pamięci Narodowej.

Jak zaznaczono, utworzona w 1942 r. UPA opierała się na ideowym fundamencie tzw. „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty” z 1929 r., w którym znajduje się m.in. następujące stwierdzenie: „Nie zawahasz się dokonać największej zbrodni, jeśli wymaga tego dobro sprawy”. „To profetyczna zapowiedź ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Zbrodnia Wołyńska była metodą budowy jednonarodowego państwa ukraińskiego, a więc pozbawionego zamieszkujących te ziemie mniejszości – głównie Polaków i Żydów” – zaakcentował IPN.

Przytoczono także jeden z dokumentów programowych UON frakcji Stepana Bandery: „Z rozpoczęciem działań wojennych o niepodległość za wszelką cenę rozstrzygnąć kwestię mniejszości narodowych. Ażeby problem ten rozstrzygnąć, trzeba przedstawicieli mniejszości narodowych, wrogów ludu, zlikwidować”.

Jak wskazał IPN, zorganizowane ataki na polskie wsie rozpoczęły się w lutym 1943 r. i trwały do 1945 r. Kulminacja zbrodni UPA przypadła na niedzielę 11 lipca 1943 r., gdy „w niemal 100 polskich wsiach na Wołyniu wymordowano tysiące ich mieszkańców”.

W kolejnych miesiącach, jak dodano, ludobójstwo dokonywane na Wołyniu przez UPA miało miejsce także w Galicji Wschodniej, na Chełmszczyźnie i Rzeszowszczyźnie.

„Obserwujecie metody pracy na Wołyniu – tak samo róbcie u siebie. Wygracie. […] OUN-UPA musi mieć autorytet wśród mas. Masy muszą wierzyć i iść za wami. Jeżeli ktoś nie chce wierzyć w UPA, wam i kierownictwu, musi poczuć twardą i mściwą karzącą rękę” – pisano w przytoczonej przez IPN odezwie do członków UPA na Chełmszczyźnie wiosną 1944 r.

Według historyków w lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy.

Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)- B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.

Kilka dni temu władze ukraińskie sprowadziły do kraju prochy jednego z działaczy OUN Andrija Melnyka. Izraelski instytut Jad Waszem ocenił, że jego ponowny pochówek budzi poważne wątpliwości. Upamiętnianie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu – podkreślił instytut. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel Severs Ties With UN Chief’s Office Over Placement on Same Sexual Violence Blacklist as Hamas


Israel Severs Ties With UN Chief’s Office Over Placement on Same Sexual Violence Blacklist as Hamas

Ailin Vilches Arguello


United Nations Secretary-General Antonio Guterres speaks at the UN headquarters in New York City, US, before a meeting about the conflict in Gaza, Nov. 6, 2023. Photo: REUTERS/Caitlin Ochs

Israel announced on Thursday that it was suspending ties with the United Nations Secretary-General’s office after Israeli entities were added to a UN blacklist on conflict-related sexual violence.

The UN’s decision ignited fierce backlash from Israeli officials who accused the global body of anti-Israel bias and placing the Jewish state alongside terrorist organizations such as Hamas.

According to Israeli Ambassador to the UN Danny Danon, the Israeli mission would have “no further contact” with the Secretary-General’s office for as long as António Guterres continues to lead the organization.

“We are done with the Secretary-General’s lies. Equating the democratic State of Israel with Hamas terrorists is a new low. Israel protects its citizens while Hamas massacres, rapes, and kidnaps,” the Israeli diplomat wrote in a post on X.
.

Over the past few months, Israel engaged in repeated exchanges with UN representatives, submitting documents, data, and detailed responses challenging allegations linked to the UN blacklist on conflict-related sexual violence, as it sought to dispute the findings and put forward its position.

Israel had also invited UN personnel to visit the country and relevant sites to assess independently what it described as unfounded allegations.

However, the UN still decided to include Israeli entities on the blacklist alongside Hamas and other terrorist organizations, citing what it described as “significant concerns” over alleged patterns of abuse — accusations Israel vehemently rejects.

Danon blasted the move as a shocking moral failure, accusing the UN of placing Israel alongside some of the world’s most brutal terrorist groups.

“This is a moral disgrace that proves Guterres has lost all credibility. It is a political decision, disconnected from facts and reality,” the Israeli diplomat said.

“When the facts do not fit the narrative, the UN simply rewrites it. We will continue defending the truth and exposing blood libels in every possible forum,” he continued.

The latest annual UN report on sexual violence in conflict zones has not yet been released, though last year’s report listed Hamas among the “parties credibly suspected of committing or being responsible for patterns of rape or other forms of sexual violence in situations of armed conflict.”

The UN added Hamas to the blacklist after an investigation concluded the Palestinian terrorist group carried out systematic sexual violence during its Oct. 7, 2023, invasion of and massacre across southern Israel.

“Anyone able to include Israel on the same list as the terrorists and rapists of Hamas has no moral standing to seek cooperation,” Danon said.

Guterres is set to complete his term at the end of the year, with no successor yet chosen as the official selection process is underway and expected to produce a recommendation later this year.

Since the start of the war in Gaza, Israel’s relationship with Guterres has spiraled downward, reaching a low point last year when then-Foreign Minister Israel Katz labeled the UN “antisemitic and anti-Israeli” and declared Guterres persona non grata after the top UN official failed to condemn Iran for its ballistic missile attack against the Jewish state.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jak sprzeciwiać się faszystowskiej przemocy


Jak sprzeciwiać się faszystowskiej przemocy

Brendan O’Neill


Wyobraźmy sobie, że po barbarzyńskiej strzelaninie w Islamic Center w San Diego w tym tygodniu prasa zaczęłaby paplać o grzechach irańskiego reżimu. Wyobraźmy sobie, że ludzie mieniący się „postępowymi” powiedzieliby, że owszem, zabójstwa są smutne, ale czego można się spodziewać, skoro islamskie państwo za granicą dopuszcza się aktów przemocy? Wyobraźmy sobie, że komentatorzy woke mimochodem oznajmiliby, iż ta ta rzeź niewinnych jest „skomplikowana”, ponieważ wydarzyła się na tle „horrorów Islamskiej Republiki Iranu”.

Bylibyśmy przerażeni, prawda? Ja byłbym. Dla mnie byłby to przejaw najbardziej tchórzliwej dwuznaczności. Co gorsza, śmierdziałoby to żałosną próbą racjonalizowania zabójstw, przedstawiania ich nie tyle jako krwawego dzieła fanatycznych umysłów, ile jako odpowiedzi — choć godnej ubolewania — na nikczemność irańskich mułłów. Byłaby to złowroga sugestia zbiorowej winy wszystkich muzułmanów, jakby każdy z nich nosił moralne piętno zbrodni Teheranu.

A jednak dokładnie to dzieje się wtedy, gdy celem ataków stają się Żydzi. Za każdym razem. Od gigantycznego cyfrowego śmietniska israelofobii aż po media głównego nurtu rozlega się okrzyk: „To wina Izraela”. Gdyby państwo żydowskie nie było tak demoniczne, może Żydzi tutaj mogliby uniknąć ataków nożem, strzelanin, pobić i obelg. Być może teraz, po zabójstwach w San Diego, ludzie zrozumieją, jak odrażające jest posługiwanie się tak podłym sofizmatem po faszystowskich zbrodniach. Nie wstrzymywałbym jednak oddechu.

Wydarzenia w Islamic Center były przerażające. A mogły być jeszcze gorsze, gdyby nie odwaga ochroniarza, Amina Abdullaha. Dwóch uzbrojonych nastolatków próbowało wtargnąć do meczetu. Abdullah otworzył do nich ogień, a następnie uruchomił procedury alarmowe, prawdopodobnie ratując dziesiątki ludzi przed śmiercią. Nastolatkowie zabili Abdullaha. Na parkingu znaleźli jeszcze dwóch wiernych i zastrzelili ich. Następnie popełnili samobójstwo. Trzech muzułmanów zabitych w miejscu modlitwy: niewybaczalna zbrodnia.

Był to akt brutalnego nihilizmu, przesyconego infantylnym nazizmem, który zatruwa najciemniejsze zakamarki internetu. Dokument rzekomo napisany przez nastolatków pełen jest nienawiści wobec muzułmanów, a także homofobicznych i antysemickich obelg. Według doniesień obwiniali „społeczność islamską” za „problemy współczesnego świata”. To niewyobrażalna tragedia, że trzy osoby straciły życie przez rasistowską zgniliznę takich cyfrowych teorii spiskowych.

A teraz wyobraźmy sobie, jak bardzo ta tragedia zostałaby pogłębiona, gdyby elity odpowiedziały na nią wzruszeniem ramion lub takimi wyświechtanymi unikami moralnymi jak: „No cóż, to skomplikowane, przez Iran”. Dla jasności: nie porównuję Izraela do Iranu. Moim zdaniem państwo żydowskie jest demokracją, która ma pełne prawo bronić się przed armiami antysemitów chcących je zniszczyć, podczas gdy Islamska Republika jest barbarzyńską tyranią, która gnębi własnych obywateli, gdy akurat nie finansuje właśnie tych armii antysemitów.

Ale właśnie o to chodzi: ani Żydzi, ani muzułmanie na Zachodzie nie powinni płacić ceny za cokolwiek z tego – ani za brednie o „ludobójstwie” przypisywanym państwu żydowskiemu, ani za bardzo realne okrucieństwa popełniane w imię islamu przez irański reżim. To zdumiewające, że w ogóle trzeba to mówić. A jednak trzeba.

Niektórzy degeneraci skrajnej prawicy próbowali usprawiedliwiać masakrę w San Diego. „Pamiętajcie tylko, że ludzie chodzący do tego meczetu chcą, żebyśmy wszyscy zostali zabici” — powiedziała influencerka MAGA Laura Loomer. Wywołało to oburzenie lewicy, która wynosi hipokryzję na zawrotne wyżyny: to ci sami ludzie, którzy przymykali oko, gdy loomero-podobne dziwadła z ich własnego obozu mówiły, że na tamtej chanukowej uroczystości na Bondi Beach i w tych podpalonych synagogach w Londynie byli syjoniści, więc… czego się spodziewacie? Moralne obrzydliwości Loomer były już wielokrotnie popełniane przez lewicę.

Masakra w San Diego obnażyła podwójne standardy „porządnego społeczeństwa” wobec przemocy antyislamskiej i antyżydowskiej. Brytyjscy lewicowcy, którzy nie powiedzieli ani słowa, gdy Żydów zamordowano w Waszyngtonie i podpalono w Kolorado, prześcigają się teraz w potępianiu przemocy w San Diego. Nawet Metropolitan Police wydała oświadczenie w tej sprawie. Dlaczego londyńska policja komentuje akt przemocy oddalony o 5,5 tysiąca mil? Dlaczego nie wydała podobnego komunikatu po spaleniu żywcem Żyda w Kolorado w zeszłym roku przez człowieka wrzeszczącego „Free Palestine”? Oświadczenie wydał też Sadiq Khan. W porządku, ale czy kiedykolwiek zabrał głos w sprawie islamofaszystowskich zbrodni przeciw chrześcijanom w miastach Afryki i Azji? Dlaczego nie?

Wygląda na to, że niektórzy ludzie, zwłaszcza po lewej stronie, potrzebują przypomnienia, jak sprzeciwiać się faszystowskiej przemocy. Robi się to tak: stanowczo i konsekwentnie. Nie odchrząkuje się najpierw, nie sięga po usprawiedliwienia, nie wpatruje się w swoje buty jak skomlący tchórz. Niezależnie od tego, czy chodzi o Charliego Kirka zamordowanego za jego poglądy, czy dyrektora firmy medycznej ukaranego kulą za „grzechy” kapitalizmu, czy TERF-ki, którym grozi się gwałtem za mówienie, że mężczyźni nie są kobietami, czy muzułmanów zabijanych w miejscu kultu, czy Żydów będących dziś celem niemal wszędzie – wszystko to brutalnie godzi w podstawowe wartości naszej cywilizacji; wszystko to powinno być potępione.

Pojawiły się doniesienia, że imam Islamic Center wychwalał pogrom z 7 października. Nazywał go „oporem”. I ubolewał nad praniem mózgów Amerykanom przez „syjonistyczną machinę propagandową”. To fanatyczne brednie, ale powiedzmy jasno: nie stanowią one nawet najmniejszego usprawiedliwienia dla inspirowanej nazizmem zbrodni dokonanej na tym ośrodku. Jak napisał w tym tygodniu Rob Eshman, zbyt wielu ludzi nie rozumie, że „usprawiedliwianie aktów przemocy wobec tych, z którymi się nie zgadzasz, daje im pełne prawo, by zrobili to samo tobie”.


Link do oryginału: https://www.spiked-online.com/2026/05/20/how-to-oppose-fascist-violence/

Spiked, 20 maja 2026

Brendan O’Neill jest głównym komentatorem politycznym „spiked” i gospodarzem podcastu The Brendan O’Neill Show.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Vermont Police Investigate Anti-Israel Vandalism of Jewish-Owned Store as Possible Hate Crime


Vermont Police Investigate Anti-Israel Vandalism of Jewish-Owned Store as Possible Hate Crime

Shiryn Ghermezian


Graffiti is seen on the windows of DG Bodyworks in Cavendish on Wednesday, May 20, 2026. The Vermont State Police has partially redacted profanity that appears on the window to the right. Photo: Vermont State Police

A Jewish woman’s store in Vermont was vandalized early Wednesday morning with anti-Israel graffiti in an incident that police are investigating as a possible hate crime.

“Free Palestine” and “F–k Israel” were spray-painted on the windows of DG Bodyworks, where Israeli flags were on display.

Vermont State Police said they are investigating the vandalism in the Windsor County town of Cavendish as a possible hate crime and will inform the Attorney General’s Office of the incident. Officers who responded to the crime scene reviewed security footage and saw an individual vandalizing the store with purple spray paint during the early hours of Wednesday morning. Police released a photo of the suspect, a white male who wore a cap and covered his face while spray-painting the messages.

Shop owner Denise Gebroe said that her store was targeted because she is Jewish and that while she was “shaken” to discover the graffiti, “I am OK and will not be broken.”

“This was an act of intimidation directed at me because I am Jewish,” she added, in a statement shared with The Algemeiner by Vermont Friends of Israel. “I made Vermont my home because I love it here, but it does not feel the same as it once did. Incidents like this are happening more than many people realize, and most go unreported. I fear for the future of the Jewish community here, and Jewish friends of mine have already left.”

In a statement given to The Algemeiner, Mark Treinkman, president of Vermont Friends of Israel, also called the vandalism an anti-Jewish hate crime and said such an incident “is the predictable consequence of a political campaign in Vermont that demonizes Israel and pressures local communities to treat Jews and Zionists as equivalent to Nazis.” He referenced an Apartheid Free Community campaign active in Vermont, promoted by the Palestine Solidarity Coalition, that is marketed locally as “grassroots activism.”

“When anti-Zionist activists tell people that Jews with deep spiritual, cultural, and familial ties to Israel are ‘baby killers’ and ‘genocide supporters,’ it sends a dangerous signal that intimidation against them is understandable, deserved, or even justified,” Treinkman noted. “History teaches us where this goes. First come campaigns of dehumanization, slogans, pledges, and public shaming. Now a Jewish woman’s storefront has been vandalized in rural Vermont.”

“Synagogues in Vermont have been sent death threats. Swastikas are found on Vermont school walls,” he added, referring to threatening letters sent to several local synagogues and antisemitism graffiti discovered at an elementary school last year. “Jewish students are bullied. What comes next if this is not confronted?”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com