Izraelscy żołnierze. (Fot. REUTERS/Mussa Qawasma)
Hamas: Rozbroimy się, jeśli Izrael zaprzestanie ataków. Netanjahu: Nie ma mowy
Robert Stefanicki
Premier Izraela odrzucił plan Rady Pokoju Donalda Trumpa, przewidujący połączenie rozbrojenia Hamasu z wycofywaniem wojsk izraelskich ze Strefy Gazy.
.
Izrael: Nie interesuje nas fikcyjne rozbrojenie Hamasu
Porozumienie o zawieszeniu broni, jakie weszło w życie jesienią zeszłego roku, utknęło na pierwszym etapie: wymieniono więźniów i ciała zabitych zakładników. Drugi etap przewidywał wycofywanie się Izraela ze Strefy Gazy i rozbrojenie Hamasu – lecz kością niezgody było to, co ma nastąpić najpierw.
W międzyczasie doszło do podziału Strefy Gazy na część kontrolowaną przez Izrael – to już 60 proc. terytorium enklawy – i pozostałą część w dalszym ciągu kontrolowaną przez Hamas.
Jednocześnie Izrael dokonuje codziennych ataków na Strefę Gazy. Choć ich skala jest znacznie mniejsza od tego, co działo się przed zawieszeniem broni, to i tak przez ostatnie 10 miesięcy zginęło 1257 Palestyńczyków z Gazy, a 4131 zostało rannych. Według palestyńskiego ministerstwa zdrowia w większości są to kobiety i dzieci.
Zgoda Hamasu na rozbrojenie mogła wydawać się przełomem. Donald Trump ogłosił, że jest to „monumentalny krok w kierunku trwałego pokoju i bezpieczeństwa”.
Hamas stwierdził jednak, że przekazanie ciężkiej broni jest uzależnione od zakończenia przez Izrael „wszelkich form agresji” i wycofania swoich sił ze Strefy Gazy. 15-punktowy plan Rady Pokoju – ciała powołanego w ramach rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ do nadzorowania planu Trumpa – zakładał, że Izrael rozpocznie wycofywanie sił zbrojnych równolegle z rozbrojeniem Hamasu.
Tymczasem na niedzielnym posiedzeniu rządu Netanjahu stwierdził, że Hamas musi się rozbroić, zanim Izrael się wycofa. Dodał, że nie może to być jakieś „fikcyjne rozbrojenie”. Netanjahu stwierdził ponadto, że izraelskie wojsko „nie przeprowadzi żadnego wycofania, dopóki Hamas nie zostanie rzeczywiście rozbrojony i będzie nadal udaremniać zagrożenia dla naszych sił zbrojnych i naszych obywateli”.
Eksperci: Hamas spodziewał się takiej reakcji Netanjahu
Było to oczekiwane. Od razu po ogłoszeniu planu, izraelscy urzędnicy anonimowo przekazywali, że żądają „całkowitej demilitaryzacji Strefy Gazy, jako warunku wstępnego każdego procesu”.
Zgodnie z planem Rady Pokoju, broń oddana przez Hamas miałaby być przechowywana przez Narodowy Komitet Administracji Strefy Gazy, czyli złożone z palestyńskich technokratów ciało, które ma przejąć zarządzanie enklawą zarówno od Izraela, jak i od Hamasu. Jednak Izrael nie wpuszcza jego członków do Strefy Gazy i są oni zmuszeni działać z Kairu. Także z tego powodu rozbrojenie Hamasu jest nierealne. Ponadto Izrael domaga się całkowitego „zniszczenia” broni, a nie tylko złożenia do magazynu.
– Oni mają pomysły. Niektóre z nich są dla nas do przyjęcia, a niektóre nie. My umiemy bronić swojego stanowiska w tych sprawach – powiedział.
O ile rozmaici dyplomaci, przynajmniej retorycznie, wzięli ustępstwo Hamasu za dobrą monetę i zwiększenie szansy na pokój, to wielu analityków jest zdania, iż było to tylko zagranie wizerunkowe, bo Hamas dobrze wiedział, że Netanjahu powie „nie”.
Skrajna prawica w Izraelu: Wojnę w Strefie Gazy trzeba wznowić
Na kilkanaście tygodni przed wyborami w Izraelu mało prawdopodobne jest, aby Netanjahu chciał wykonać jakikolwiek ruch, który mógłby zostać odczytany jako ustępstwo wobec Hamasu. Dwuletnia wojna, wywołana brutalną napaścią hamasowców na południowy Izrael, miała przecież doprowadzić do całkowitego zniszczenia tej organizacji.
Mniej chodzi nawet o to, że Netanjahu obawia się wyjść na nieudolnego w oczach wyborców. Groźniejszy jest dlań gniew jego skrajnie prawicowych koalicjantów, od których zależy istnienie jego rządu w obecnej kadencji, a może zależeć też w przyszłej.
Jak poinformował „Israel Hayom”, czwórka ministrów – prawicowi ekstremiści Becalel Smotricz i Orit Strock oraz reprezentujący konserwatywny mainstream Ze’ev Elkin i Awi Diczter – wezwali podczas posiedzenia gabinetu do wznowienia ofensywy wojskowej w Strefie Gazy.
Zaś minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gwir powiedział w piątek, że umowa przygotowana przez Radę Pokoju pozwoli „Hamasowi zorganizować kolejną masakrę” i jest „nie do przyjęcia dla Izraela”.
„Celowane zabójstwa w Strefie Gazy muszą być kontynuowane, musi nastąpić zachęcanie [Palestyńczyków] do emigracji, Izrael musi wygrać” – napisał Ben Gwir w poście na X.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com








