Aktywiści oskarżeni. Oblali farbą stoisko izraelskiego wystawcy na targach MSPO

05.09.2025. Antyizraelski protest przed siedzibą Targów Kielce przy okazji targów zbrojeniowych w Kielcach (MSPO 2025) (Fot. Grzegorz Walczak)


Aktywiści oskarżeni. Oblali farbą stoisko izraelskiego wystawcy na targach MSPO

Grzegorz Walczak


Podczas śledztwa Aleksandra S. i Radomir M. tłumaczyli, że ich działania “stanowiły formę pokojowego protestu”. Dla prokuratury nie było to wystarczające usprawiedliwienie.

MSPO w Kielcach to trzecie największe targi zbrojeniowe w Europie – po Londynie i Paryżu. Na początku września, podczas 33. edycji imprezy, prezentowało się tu 811 wystawców z całego świata, w tym 10 z Izraela. Ich obecność budziła duże emocje.

Stoisko Elbit Systems, największego prywatnego producenta broni w Izraelu, zostało oblane kwasem masłowym i czerwoną substancją przez dwoje aktywistów – 21-letnią Aleksandrę S. z Poznania i 26-letniego Radomira M. z Warszawy. Krzyczeli: “Free Palestine!”. – Czy wam nie jest wstyd!? Warszawa pamięta, czym jest ludobójstwo, a wy przychodzicie tutaj i co reprezentujecie sobą? – pytał z wyrzutem Radomir M. Nie zareagowała ochrona, aktywistów po dłuższej chwili zatrzymała Żandarmeria Wojskowa. 

MSPO w Kielcach. Izraelski wystawca nie wniósł o ściganie

Elbit Systems niedługo po incydencie oszacował swoje straty aż na 50 tysięcy euro, bo miała ucierpieć “najnowsza technologia”. Innego jednak zdania był powołany w trakcie prokuratorskiego śledztwa biegły, który uznał, że szkoda była niższa – wyniosła 22,5 tys. zł. Tyle tylko, że to i tak okazało się nieistotne. 

– Izraelska firma nie złożyła ostatecznie wniosku o ściganie – mówi prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Dlatego Aleksandra S. i Radomir M. za tę szkodę nie odpowiedzą.

Swój wniosek o ściganie złożyły natomiast Targi Kielce, na terenie których odbywają się targi MSPO. Dlatego aktywiści będą odpowiadać za zniszczenie mienia ośrodka wystawienniczego. A konkretnie za to, że oblali kwasem masłowym i czerwoną cieczą wykładzinę podłogową. Szkoda? Sześć tysięcy złotych. 

2.09.2025. Targi zbrojeniowe w Kielcach Fot. Wojciech Habdas / Agencja Wyborcza.pl

– Podejrzani nie przyznali się do stawianych im zarzutów i wyjaśnili, że ich działania stanowiły formę pokojowego protestu w związku z udziałem w MSPO jednego z wystawców, którego stoisko obali – wskazuje Daniel Prokopowicz. Aktywistom grozi teraz do pięciu lat pozbawienia wolności. 

Drugie śledztwo prokuratury prawomocnie umorzone

To było jedno z dwóch śledztw prowadzonych przez kielecką prokuraturę w związku z zeszłorocznymi targami MSPO. Wcześniej umorzyła postępowanie w sprawie tzw. pomocnictwa w ludobójstwie. Dotyczyło udziału izraelskich wystawców w targach, a konkretnie “pochwalania i pomocnictwa w zbrodniach międzynarodowych, w tym ludobójstwie, poprzez reklamowanie broni jako »sprawdzonej w boju« – w rzeczywistości używanej przeciwko ludności cywilnej w Strefie Gazy”.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył dziennikarz Roman Kurkiewicz, w towarzystwie przedstawicieli Polsko-Palestyńskiej Inicjatywy na rzecz Sprawiedliwości “Kaktus”. 

Prokuratura Kielce-Zachód w tym przypadku uznała jednak, że prezentowanie technologii i uzbrojenia miało “tylko i wyłącznie cel handlowy, komercyjny”. Nie nakłaniało do popełniania zbrodni. Nie stanowiło to pomocnictwa, “ani w formie psychicznej, ani technicznej” do podejmowania działań, które skierowane byłyby przeciwko życiu lub zdrowiu Palestyńczyków.

– Mamy dowody wskazujące na to, że podczas MSPO prezentowano na przykład pociski firmy Israeli Aerospace Industries, których izraelscy żołnierze prawdopodobnie użyli w Strefie Gazy w ataku na szpital Nasera, zabili 20 osób, w tym siedmiu dziennikarzy. Reklamowano także drony firmy Elbit, których użyto w ataku na konwój World Central Kitchen, gdy zabito siedmiu pracowników humanitarnych, w tym Damiana Sobóla. Do prokuratury składamy opinie eksperckie organizacji The Hind Rajab Foundation i Airwars – mówiła “Wyborczej” Nina Michnik z Polsko-Palestyńskiej Inicjatywy na rzecz Sprawiedliwości “Kaktus”. 

Już wiadomo jednak, że kielecki sąd oddalił zażalenie na decyzję o umorzeniu śledztwa. Współpracujący ze stowarzyszeniem mecenas Paweł Murawski przyznaje nam, że według sądu “nie można mówić o przestępstwie” tzw. pomocnictwa w ludobójstwie. To oznacza, że decyzja prokuratury jest prawomocna.

MSPO 2026. Już bez Elbit Systems

Tymczasem we wrześniu odbędzie się już 34. edycja targów MSPO. Będzie rekordowa. Weźmie w niej udział ponad 900 wystawców z 34 krajów. Tym razem na liście jest szesnastu wystawców z Izraela, w tym Israeli Aerospace Industries, Enercon Technologies, Rafael. Nie ma już wśród nich Elbit Systems. 

Krajem wiodącym kieleckich targów będzie natomiast Kanada: na MSPO zaprezentuje się aż 165 kanadyjskich firm reprezentujących tamtejszy sektor obronny. 

MSPO 2026 odbędzie się w 11 halach wystawowych, w tym w nowo wybudowanej i największej z dotychczasowych – o powierzchni ponad 15 tys. mkw. Jej budowa pochłonęła około 100 milionów złotych.


Redagowała Małgorzata Szlachetka


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Rabini urządzają Izrael. Oddzielne chodniki dla kobiet i mężczyzn


Rabini urządzają Izrael. Oddzielne chodniki dla kobiet i mężczyzn

Marta Urzędowska


Protesty w Izraelu. (Fot. REUTERS/Ronen Zvulun)

Przez naciski ortodoksyjnych rabinów w Izraelu rozkręca się segregacja płciowa.

Miejscem, w którym właśnie zostaje wprowadzona segregacja płciowa jest Bnei Brak, które – choć formalnie jest oddzielnym miastem – funkcjonuje jako dzielnica Tel Awiwu zamieszkana przez ultraortodoksyjnych Żydów.

Miejscowi rabini w publicznym liście chwalą się, że władze miejskie „podjęły się zadania rozwiązania kwestii skromności i poszerzenia chodników”.

Naprawić skromność i świętość w mieście. Rabini chwalą burmistrza

Chodzi o nakaz korzystania z oddzielnych chodników przez kobiety i mężczyzn w określonych godzinach, kiedy na ulicach panuje największy tłok. Dotyczy on dwóch głównych ulic miasta – Ezra i Szlomo Hamalech. Jako pierwszy poinformował o zmianie Kanał 13 izraelskiej telewizji.

Oddzielne chodniki wprowadzono na wniosek trzech rabinów – Chaima Yitzchoka Landaua, Szewacha Tzwi Rosenblatta i Massuda Ben Szimona, którzy są urzędnikami miejskimi opłacanymi przez izraelskich podatników.

Rabini dodają w swoim liście, że utworzyli specjalną organizację, która ma „pomagać w naprawianiu kwestii skromności i świętości w mieście”. Jej członkowie rozmieszczają dziś znaki nakazujące ludziom rozdzielać się na chodnikach wyznaczonych ulic.

Rabini chwalą też burmistrza miasta, Chanocha Zeiberta, że podjął stosowne działania by „poprawić kwestię skromności i poszerzyć chodniki”. Na koniec proszą mieszkańców, by stosowali się do instrukcji i zachęcają nauczycieli, by namawiali miejscowych uczniów do ich przestrzegania.

Rabini naciskają na segregację płciową w Izraelu. „Mieszkańcy ich słuchają”

Radzie miasta pasuje stanowisko rabinów. W oświadczeniu przekazanym redakcji „Haaretza” informuje, że „ich list mówi sam za siebie, a mieszkańcy miasta, przyzwyczajeni do posłuszeństwa wobec rabinów i słuchania tego, co mówią, uhonorują ich prośbę”.

Jednak kiedy doniesienia o segregacji wywołały oburzenie, miasto wysłało gazecie drugą odpowiedź, gdzie wyjaśnia, że jedynie „pomaga poszerzać i rozwijać infrastrukturę publiczną” a „segregacja płciowa nie jest nakazem ani częścią polityki miejskiej”.

Nie wszystkim radnym podoba się pomysł. Jeden z nich, Yaakow Vider, przypomina, że z powodu dużej liczby ortodoksów w ostatnich latach lokalne władze przy podejmowaniu wielu decyzji kierowały się nie rozwiązywaniem ważnych problemów, ale właśnie kwestiami skromności.

Skarży się, że władze odmówiły zajęcia się takimi sprawami jak stworzenie państwowych szkół dla skrajnych ortodoksów, gdzie – w przeciwieństwie do prywatnych, w których Żydzi tylko studiują torę – obowiązywałby normalny program nauczania. Nie udało się też otworzyć w mieście publicznej siłowni, ani obciąć finansowania publicznych autobusów dowożących ludzi na plaże Tel Awiwu, na których obowiązuje segregacja płciowa.

Na stronie miasta widnieje też informacja, że każde wydarzenie kulturalne organizowane w Bnei Brak jest nadzorowane przez specjalne patrole sprawdzające, czy przebiega ono zgodnie z zasadami „skromności”.

Sąd Najwyższy Izraela po stronie kobiet

Jak przypomina „Haaretz”, pomysł z Beni Brak to nie pierwszy krok w kierunku segregacji płciowej w miejscach zamieszkanych przez ortodoksów. Temat jest dyskutowany od lat, a kwestia rozstawiania znaków nakazujących segregację, w ostatnich latach regularnie trafia do sądów.

W głośnej sprawie z 2021 r. Sąd Najwyższy kazał ówczesnemu prokuratorowi generalnemu Avichaiowi Mendelblitowi podjąć kroki w celu usunięcia w mieście Beit Szemesz pod Jerozolimą znaków nakazujących segregację płciową na chodnikach i instruujących kobiety, jak powinny się ubierać. Stało się to po skardze mieszkanek miasta – zarówno ze środowisk religijnych jak i świeckich.

„Przestrzeń publiczna miasta nie daje poczucia osobistego bezpieczeństwa i równości każdemu mieszkańcowi, mężczyźnie i kobiecie, którzy chodzą jego ulicami” – wyjaśniał w uzasadnieniu decyzji sędzia Sądu Najwyższego Hanan Melcer, zanim kazał bezwzględnie usunąć znaki pod groźbą obłożenia miasta karami finansowymi.

Kneset: Uczelnie mogą segregować, by ułatwić studiowanie ortodoksom

Doniesienia o oddzielnych chodnikach w Bnei Brak przypadają na moment, w którym także w Knesecie pojawia się kwestia segregacji płciowej. W czwartek (16.07) wcześnie rano deputowani przegłosowali większością 52 do 43 głosów nowelizację ustawy o prawach studentów, która pozwoli uczelniom oferować studia, magisterskie i doktoranckie, na których każda z płci będzie się uczyć oddzielnie.

Jak przypomina „Times of Israel”, sama koncepcja nie jest nowa. Już w 2021 r. Sąd Najwyższy zdecydował, że uczelnie mogą wprowadzać ograniczone programy segregacji w przypadku studiów pierwszego poziomu (odpowiednika licencjata), co ma ułatwić studiowanie ortodoksom, a w konsekwencji – pozwolić im na lepszy dostęp do rynku pracy.

Jednocześnie sąd podkreślał, że takie rozwiązanie może być stosowane tylko w poszczególnych salach uczelni, które jako całość mają pozostać koedukacyjne i nie może oznaczać dyskryminowania wykładających kobiet.

Zwolennicy rozszerzenia tych przepisów na studia wyższego stopnia przekonują, że pomoże ona dać równe szanse edukacyjne religijnym kobietom. Deputowana Limor Son Har-Melech ze skrajnie prawicowej partii Żydowska Siła cytowana w „Times of Israel” twierdzi, że zmiana „poprawi sytuację kobiet ze wszystkich części społeczeństwa, które dotąd nie dostawały szans, na jakie zasługują.”. Wtóruje jej Zvi Sukkor z ugrupowania Religijny Syjonizm, który zapewnia, że nowe prawo „poszerzy wolność wyboru”.

Opozycja: Robicie z Izraela państwo ajatollahów

Nie wszystkim podobają się nowe przepisy. Opozycja i środowiska naukowe prowadziły przed głosowaniem intensywną kampanię przeciwko zmianie, przekonując, że otwiera ona furtkę do pogłębienia segregacji i stawia prawa religijne ponad prawami studentek i wykładowczyń.

Kiedy zmiany przeszły w głosowaniu, deputowani opozycji głośno protestowali, trzymając banery z napisem „segregacja to wykluczenie”.

– Najbardziej mizoginistyczny rząd w historii Izraela świadomie szkodzi prawom kobiet i to na bezprecedensową skalę

– alarmuje cytowany w „Jerusalem Post” Adi Ezuz z partii Razem. Z kolei szef prawicowej, świeckiej partii Nasz Dom Izrael Avigdor Liberman, stwierdził w oświadczeniu, że rząd „próbuje zmienić Izrael w państwo ajatollahów”. – Wzywam rektorów uczelni i instytucje akademickie, by nie współpracowały z tym szaleństwem – dodał.

Wtóruje mu posłanka i działaczka społeczna Merav Michaeli. – Nie ma czegoś takiego jak połączenie segregacji z równością. Koalicja rządząca działa przeciwko równości między kobietami i mężczyznami i uważa, że religijni żydowscy mężczyźni są więcej warci niż wszystkie kobiety i wszyscy inni mężczyźni – oburza się.

Rektorzy: Nowe przepisy zaszkodzą kształceniu

Środowiska naukowe już protestują przeciwko zmianie. Dwa dni przed przyjęciem nowelizacji, rektorzy dziewięciu uczelni medycznych w kraju opublikowali list otwarty krytykujący segregację na uczelniach.

Przekonują, że nowe przepisy mogą zaszkodzić procesowi kształcenia izraelskich lekarzy i międzynarodowemu wizerunkowi Izraela. Dodają, że koedukacyjne studia medyczne są niezbędne, bo przygotowują lekarzy do leczenia zróżnicowanego społeczeństwa. Alarmują, że segregacja zmniejszy szanse absolwentów na staranie się o stypendia na wiodących uczelniach za granicą.

„Jeśli twój krewny będzie potrzebował operacji, wolisz, żeby operował go najlepszy profesjonalista czy chirurg właściwej płci?”

– pytają w liście.

Kilka dni wcześniej podobne oświadczenie wystosowali rektorzy izraelskich uniwersytetów.

15 lipca, jeszcze przed głosowaniem, także Narodowa Rada Żydowskich Kobiet wystosowała protest przeciwko nowemu prawu, wyrażając „głębokie zaniepokojenie”.

“Choć nowe prawo prezentowane jest jako sposób na poszerzenie dostępu do edukacji wyższej, wiemy, że robi ono coś wręcz przeciwnego – przekonuje w oświadczeniu szefowa rady, Kalela Lancaster. – Stwarza ryzyko, że dyskryminacja płciowa zakorzeni się w izraelskich instytucjach i cofa nas o dekady, jeśli chodzi o postęp w kierunku równości” – dodaje.

“Prawdziwa inkluzywność nigdy nie oznacza dyskryminacji, a edukacja powinna poszerzać szanse bez tworzenia osobnych standardów dla kobiet i mężczyzn i ograniczeń dotyczących tego, kto może uczyć i uczestniczyć w pełni w życiu akademickim. Polityka, która instytucjonalizuje segregację płciową, musi tworzyć nowe bariery dla kobiet i osłabiać zasadę równości szans leżącą w samym sercu liberalnej demokracji” – alarmuje Lancaster.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Anne Frank, Primo Levi Murals in Italy Vandalized With Antisemitic Graffiti Yet Again


Anne Frank, Primo Levi Murals in Italy Vandalized With Antisemitic Graffiti Yet Again

Shiryn Ghermezian


The mural depicting Anne Frank and Primo Levi in Milan that was recently vandalized. Photo: AleXsandro Palombo

A mural in Italy depicting Holocaust victim and diarist Anne Frank and Italian Holocaust survivor and writer Primo Levi was vandalized with antisemitic graffiti recently, The Algemeiner has learned.

The mural was created by Italian contemporary artist AleXsandro Palombo to mark International Holocaust Remembrance Day and is displayed on the wall of the Montello Barracks in Milan. Frank and Levi are portrayed seated opposite one another as they both look up to a sky filled with yellow Stars of David. Across the sky is the message: “Memory Is No Longer Enough.” Vandals covered the phrase and painted the words “ZIONIST SETTLER NAZIS.” Levi’s face was also defaced.

Italy’s Ambassador to Italy Jonathan Peled condemned the antisemitic vandalism in a post on X.

“Vandalizing a place symbolic of the memory of Anne Frank and Primo Levi means attacking the remembrance of the Shoah and our collective duty to never forget,” he wrote. “Antisemitic hatred, in all its forms, must be rejected with clarity and responsibility. Memory is a commitment that no hateful graffiti can erase.”

Levi’s face on the same mural was vandalized in February mere days after the artwork was unveiled, The Algemeiner previously reported.

Over the years, many of Palombo‘s murals related to the Holocaust have been vandalized, including those featuring Levi, Frank, and Holocaust survivors Liliana Segre, Sami Modiano and Edith Bruck. Several of them have since been acquired by Rome’s Holocaust Museum and are now displayed outside the Portico d’Ottavia, in the city’s former Jewish Ghetto.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Erdoğan jest największym kłamcą na świecie, a wszyscy milczą


Erdoğan jest największym kłamcą na świecie, a wszyscy milczą

Uri Kurlianchik


W ubiegłym tygodniu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan powiedział: „Historia Turcji jest wolna od ludobójstwa, masakr, ucisku i kolonializmu… W naszej tysiącletniej, chwalebnej historii były tylko sprawiedliwość i współczucie”.

Co za stek bzdur!

Jestem w szoku, że nikt go za to nie rozlicza! Może boją się, że jego nos urośnie tak bardzo, iż komuś wydłubie oko.

Nawet jeśli pominąć fakt, że Imperium Osmańskie przez niemal 800 lat było w istocie imperium opartym na niewolnictwie i grabieży, to sama współczesna Turcja należy do najbardziej krwawych państw w historii.

Przed powstaniem Republiki Turcji mniej więcej co czwarty mieszkaniec Azji Mniejszej nie był Turkiem. Później 99% ludności stanowili Turcy. Nie osiągnięto tego dzięki sprawiedliwości i współczuciu!

W latach 1915–1923 Turcy wymordowali:

  • 300 000 Asyryjczyków,
  • 500 000 Greków,
  • 1 200 000 Ormian.

W 1923 roku wypędzili również 1,5 miliona Greków, osiągając niemal całkowitą „czystość” etniczną i religijną. Są to zbrodnie dorównujące skalą każdemu ludobójstwu lub czystce etnicznej XX wieku.

A teraz porozmawiajmy o kolonializmie.

Nawet w tej chwili Turcja prowadzi dwa duże projekty kolonialne: dokonuje czystek etnicznych Kurdów w Syrii oraz Greków na Cyprze, zastępując ich muzułmańskimi osadnikami.

Turecka inwazja na Cypr w 1974 roku doprowadziła do wysiedlenia około 200 tysięcy Greków. Od tamtej pory w ich domach osiedliło się około 120 tysięcy tureckich osadników. Jeśli to nie jest kolonializm, to nie wiem, co nim jest!

Niedawno, po tureckiej inwazji na Syrię w 2018 roku, z dystryktu Afrin wysiedlono nawet 200 tysięcy rdzennych Kurdów. Pod tureckim nadzorem i ochroną do ich domów wprowadziło się niemal 500 tysięcy arabskich osadników. Dziesiątki tysięcy z nich to Arabowie palestyńscy, którzy dosłownie zajmują zrabowane kurdyjskie domy.

Masakry, ucisk i kolonializm połączone w jednej operacji, która w jakiś sposób została całkowicie zignorowana przez media. Trzeba przyznać, że ci szlachetni Turcy działają wyjątkowo skutecznie!

Zachodni przywódcy i media są żałośni, skoro pozwalają tureckiemu sułtanowi wygłaszać takie kłamstwa bez najmniejszej reakcji. I nawet nie każcie mi zaczynać mówić o moim własnym rządzie!

Turecki rząd współdziała z Palestyńczykami przy prowadzeniu czystek etnicznych wobec ludności rdzennej i masowej kolonizacji ich ziemi, a tymczasem ani słowa od sprytnych agentów „Hasbary”. Sama ironia tej sytuacji czyni z niej dziennikarskie złoto.

To naprawdę żałosne.

Ignorancja jest najpotężniejszą bronią zła, a zachodnie elity dbają o to, by zło pozostało doskonale uzbrojone. Gdzie są marsze w obronie Kurdystanu? Gdzie są flotylle domagające się prawa powrotu dla Greków? Gdzie są książki i publikacje naukowe o tureckim kolonializmie osadniczym – albo jakkolwiek nazywa się to dziś w akademickiej modzie?

Absolutna, całkowita cisza. Wszyscy są współwinni.

Skoro więc ludzie w garniturach i wszyscy ci samozwańczy eksperci nie zamierzają przeciwstawić się tym kłamstwom, zrobię to ja.

Bo ktoś musi.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The trillion-dollar campaign to conquer the West


The trillion-dollar campaign to conquer the West

https://www.jns.org/


The Islamists are playing the longest civilizational war game in the world.

The Bangladeshi Muslim community celebrates Eid al-Fitr, the end of a month of fasting during Ramadan, with a large group prayer on a blocked-off street in the Kensington neighborhood of Brooklyn, N.Y., on April 10, 2024. New York City and the greater metropolitan area are home to an estimated 1.5 million Muslims from a variety of countries and sects. Photo by Andrew Lichtenstein/Corbis via Getty Images.

More and more information is surfacing to reveal that the Islamic holy war against the West isn’t just being waged on the battleground of the Middle East.

Even more significantly, it’s also being waged through a trillion-dollar influence campaign to colonize and subvert the Western mind, organized by extremists from the Islamic world.

These have tunneled into the West through a vast civic infrastructure whose real purpose and sources of funding have been as well concealed, and in their own way are just as deadly as the subterranean genocide factories in Gaza and Lebanon.

To those with eyes to see, it was obvious from the start that the hate marches springing into existence after Oct. 7, 2023—even while the Hamas-led atrocities were still going on—weren’t spontaneous protests against Israel.

They were instead a globally coordinated campaign to turn gullible Westerners into the unwitting army of Islamic jihad through support for the Palestinian cause.

An important new report by NGO Monitor shows that this post-Oct. 7 protest infrastructure in Britain has used the signature liberal causes of humanitarianism and human rights to launder the Islamic jihad against the West.

The report found that, through a series of concentric circles, just six groups have been involved in more than 80% of the major protests.

In the innermost circle sit the states hostile to the West: Iran, China, Russia and Qatar; terrorist organizations, such as Hamas, Hezbollah and Al-Qaeda; and extremist religious-political movements like the Muslim Brotherhood.

Lapping around them are charities, campaign groups, protest movements and advocacy organizations that provide legitimacy for these hostile forces, amplify their propaganda and transmit extremism to society.

Out of 40 organizations mapped in the report, at least 11 have links to extremist groups or officials who have cooperated with Hamas, Hezbollah, Iran’s Islamic Revolutionary Guards Corps (IRGC), the Popular Front for the Liberation of Palestine and the Muslim Brotherhood.

U.S.-based progressive foundations and far-left activist groups, such as the Open Society Foundation, Action Network, Cultures of Resistance and the Rockefeller Brothers Fund, are providing significant funding and support, facilitating donations and strengthening the British protests.

Some of these groups have helped inspire violence in the United States. Last month, U.S. prosecutors indicted eight current and former students at the University of Michigan for conspiring to threaten university leaders, law enforcement, businesses and the Jewish Federation.

The indictment stated that one of the internet websites used by the defendants to spread their demands belonged to Palestine Action, the U.K. group that continues to attract passionate support from otherwise respectable, middle-class Brits, despite having been proscribed by the government as a terrorist outfit.

Well-meaning, if ignorant, people continue to support such organizations on the naive assumption that they help the oppressed.

The Islamist program to subvert the Western mind has relentlessly focused for years on universities and schools. The Institute for the Study of Global Antisemitism and Policy has just published another vitally important report, “Institutional Capture,” which documents how anti-West, Islamist Qatar has reshaped American education in a devastating program of cultural infiltration.

Over the past 16 years, according to the report, Qatar Foundation International (QFI), the U.S. member of the Doha-based Qatar Foundation for Education, Science and Community Development, has conducted a systematic campaign to embed itself within American educational institutions.

Deploying at least $65.3 million across 220 documented initiatives between 2009 and 2025, it has been a “manipulator of thought” in social studies, science, technology, engineering, arts and mathematics, as well as in youth engagement, professional development and social activism initiatives.

Through corporate restructuring and strategic partnerships, it has leveraged the reputation of host organizations to embed the Qatari viewpoint on the Middle East in educational materials served up to students in both universities and K-12 schools.

At national conferences for social studies educators, it has stacked the proceedings with presenters trained by QFI to present Qatari talking points.

The result has been an educational echo chamber that “casts doubt on Israel’s very existence, rejects curriculum that teaches students about the efforts to normalize relations between Israel and Arab states, and normalizes and relativizes terrorism.”

This is the template for the Muslim Brotherhood’s long-term strategy for civilizational jihad against Western society, turning educational institutions into a weapon of war by shaping, producing and normalizing ideological positions that fit the agenda of conquering the West for Islam.

It’s scant wonder, therefore, that the West has fallen victim to a psychotic madness about Israel’s fictitious perfidies—a malevolent narrative of demonization that is in turn a Trojan horse for suicidal anti-Western loathing and contempt among the elites. Millions of people are being manipulated on a staggering scale.

America is beginning to grapple with this. In March, the House Committee on Education and the Workforce released nearly 900 pages of documents detailing two major American university partnerships in Qatar.

As the Jewish Institute for National Security of America observed in its own analysis of these documents last month, they showed that Qatar has “used complex funding contracts with American universities to acquire access to intellectual property, governance deliberation, academic credentialing and institutional reputation, which it has used to help support Islamist movements hostile to the United States and its allies.”

The release of those documents galvanized the introduction last month of legislation to ban federal funding to colleges that operate branch campuses in adversarial countries, or accept research funding for sensitive fields like artificial intelligence, biotech and quantum computing.

That’s a welcome development, but acute concerns still remain. This process of jihadi infiltration has been going on for decades. Successive British governments and U.S. administrations have refused to acknowledge the civilizational threat that it poses.

In large measure, this is because the West can’t understand Islamic religious fanaticism. It assumes that everyone in the world is, like itself, governed by self-interest. So it simply can’t get its collective head around the fact that Islamists are apocalyptic and messianic, and believe they have a divine command to conquer Israel, America and the West for Islam.

U.S. President Donald Trump seems to make the same mistake. True, none of us can know what’s in his mind. Maybe he really does understand the Islamists’ mindset and is playing a long game to reel them in.

But maybe he believes that the Iranian regime and other Islamists are driven by the same self-interest as in his own world, and that therefore he can end all such conflict through his supposedly unmatched art of the deal.

Such concerns are exacerbated by the extremely troubling financial links between members of Trump’s circle and Qatar. Rather than treating it as the enemy of the civilization that it is, Trump has used Qatar as a trusted interlocutor in talks with Hamas, the Taliban and Iran. His apparently unshakeable belief in the universality of venal self-interest presumably explains his disbelief that the Iranian regime won’t accept that its devastating military losses mean it’s lost the war.

It explains his view that Gaza’s Islamist lions would obviously be turned into lambs by the prospect of the Strip’s transformation into a property developer’s Riviera paradise.

And it may explain his support for Turkey’s menacing Islamist president, Recep Tayyip Erdoğan. According to Trump, Erdoğan almost entered the war in support of Iran and against America, but the U.S. president talked him out of it. Now, Trump reportedly intends to reward him for this by selling him F-35 warplanes.

Taking his words at their face value (which may always be a mistake), this suggests that narcissistic fantasies prevent this American president from understanding what being an Islamist means.

So as Trump continues to give us all political whiplash by his on-off-on Iran war, and as the West allows its mouth to be stuffed with Qatari gold, the Islamists fight on—as they’ve done ever since the seventh century—playing the longest civilizational war game in the world.


Melanie Phillips, a British journalist, broadcaster and author, writes a weekly column for JNS. Currently a columnist for The Times of London, her new book, Fighting the Hate: A Handbook for Jews Under Siege, has just been published by Wicked Son. Her previous book, The Builder’s Stone: How Jews and Christians Built the West and Why Only They Can Save It, was published in 2025. Access her work at: melaniephillips.substack.com.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com