Antysyjonizm jednoczy ludzi, którzy nie zgadzają się niemal w niczym


Antysyjonizm jednoczy ludzi, którzy nie zgadzają się niemal w niczym

Vivian Baruch


Nie zgadzają się w kwestii religii, kapitalizmu, płci, demokracji i niemal wszystkiego innego – a jednak „Żydzi” wciąż potrafią ich zjednoczyć.

Polityka oparta na poczuciu krzywdy i obwinianiu może być niezwykle skuteczna, ponieważ oferuje prostą odpowiedź na złożone problemy: wskazać wspólnego wroga i zjednoczyć przeciwko niemu grupy, które poza tym niewiele ze sobą łączy.

Profesor literatury jidysz na Uniwersytecie Harvarda Ruth Wisse twierdzi, że antysemityzm i antysyjonizm wyróżniają się spośród współczesnych ideologii tym, że są wyłącznie negatywne. Nawet socjalizm, komunizm i totalitaryzm coś ludziom obiecują, próbując ich do siebie przekonać.

Wskazywanie palcem na Żydów ma długą historię, którą historycy i archeolodzy datują aż na żydowski Exodus z Egiptu faraonów w XIII wieku p.n.e. Tutaj chcę jednak skupić się na jego nowoczesnych formach politycznych. Te „anty-izmy”, jak nazywa je Wisse, sprowadzają skomplikowane problemy społeczne, kulturowe i polityczne do jednej opowieści o winie. Ich siła nie polega wyłącznie na tym, kogo biorą na cel, lecz także na ich zdolności do tworzenia koalicji pomiędzy grupami, które w innych okolicznościach mogą mieć ze sobą niewiele wspólnego.

Dobrym punktem wyjścia są Niemcy w 1879 roku, kiedy Wilhelm Marr założył Ligę Antysemitów. Cesarstwo Niemieckie powstało zaledwie osiem lat wcześniej z 25 państw i nadal było podzielone przez regionalne lojalności, napięcia religijne i tarcia polityczne.

Marr przeformułował klasyczne uprzedzenia religijne wobec Żydów w świecki, pseudonaukowy ruch polityczny. Winą za problemy Niemiec obarczał emancypację Żydów i nowoczesny kapitalizm, dążąc do cofnięcia Żydom praw obywatelskich i usunięcia ich z kraju. W podzielonym społeczeństwie obwinianie Żydów stworzyło wspólną sprawę.

Ten sam mechanizm polityczny pojawiał się w różnych warunkach. W Rosji Sowieckiej Jewsekcja została utworzona w 1918 roku przez bolszewicki rząd Włodzimierza Lenina jako żydowska jednostka antysyjonistyczna, której zadaniem było włączenie żydowskiej klasy robotniczej do systemu sowieckiego. Zamykała synagogi, zakazywała nauczania języka hebrajskiego i uniemożliwiała działalność tradycyjnemu judaizmowi, syjonizmowi oraz konkurencyjnym ruchom politycznym.

Bractwo Muzułmańskie, założone w 1928 roku, rozwinęło odmienny islamistyczny projekt polityczny: usunięcie zachodnich wpływów kolonialnych ze świata islamu i zbudowanie systemu rządów opartego na prawie szariatu. Jego podstawowa zasada głosi, że islam jest zarazem religią i państwem, a społeczna islamizacja ma postępować od indywidualnej pobożności ku władzy politycznej i ostatecznie prowadzić do ponownego zjednoczenia narodów muzułmańskich pod rządami odrodzonego panislamskiego kalifatu.

W 1945 roku w Kairze zorganizowano Ligę Arabską jako ligę antysyjonistyczną, jeszcze przed utworzeniem Państwa Izrael. Społeczeństwa arabskie dysponowały ropą, ziemią i licznymi populacjami, podczas gdy europejskie mocarstwa imperialne były wyczerpane II wojną światową.

A jednak świat arabski pozostawał politycznie podzielony, a panarabizm nie zdołał go zjednoczyć. Antysyjonizm i antysemityzm stały się potężnymi ideami jednoczącymi skądinąd rywalizujące państwa i ruchy, i do dziś pozostają wspólnym wątkiem przebiegającym przez islam sunnicki, szyicki i ibadycki.

Ajatollah Ruhollah Chomeini spopularyzował później określenia „Mały Szatan” na Izrael oraz „Wielki Szatan” na Stany Zjednoczone w czasie islamskiej rewolucji irańskiej w 1979 roku. Jego deklarowanym celem było najpierw wyeliminowanie Izraela, następnie Stanów Zjednoczonych, a potem świata zachodniego, który oskarżał o zwodniczą i demoralizującą władzę wykorzystującą wpływy polityczne, kulturowe i gospodarcze do osłabiania społeczeństw islamskich.

Kolejnego przykładu dostarcza Polska w 1968 roku. Choć antysemityzm był oficjalnie nielegalny, protesty uniwersyteckie zrzucono na „syjonistów”, a rząd przeprowadził czystkę obejmującą 13 000 Żydów i odebrał im obywatelstwo. Jak władze ustalały, kto jest syjonistą? Brały na cel Polaków o żydowskich nazwiskach. Przekonania polityczne nie były kryterium. Obowiązywało założenie: „syjonista, dopóki nie udowodni niewinności” – schemat, którego echo można dostrzec w sposobie traktowania ujawnionych publicznie żydowskich twórców i naukowców w Australii w 2024 roku.

Dziś budowanie koalicji może być jedną z najważniejszych politycznych funkcji antysyjonizmu. Na Uniwersytecie Harvarda 7 października 2023 roku 33 grupy skupione wokół rozmaitych krzywd utworzyły koalicję przeciwko Izraelowi w chwili, gdy był atakowany przez Hamas.

Wiele ruchów reprezentowanych na zachodnich kampusach – antywojennych, radykalnie feministycznych, antykapitalistycznych, antykolonialnych oraz ruchów Occupy – rozwijało się przez dziesięciolecia. Współczesny ruch antysyjonistyczny połączył wiele z nich wokół sloganów takich jak „zglobalizować intifadę”, który – jak pisze autor Danny Burmawi – jest „hasłem z udokumentowaną historią przemocy powodującej masowe ofiary (…) i konkretnym historycznym wzorcem atakowania ludności cywilnej”.

Tę samą dynamikę można dostrzec również na arenie międzynarodowej. W 2026 roku rywalizujące ze sobą i często niewydolne państwa arabskie nadal potrafią znaleźć wspólny język we wrogości wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych. W ujęciu Ruth Wisse jest to polityka odwracania uwagi: uwagę przesuwa się z ich niezdolności do stworzenia dobrze prosperujących państw i zbudowania czegoś dla siebie i swoich obywateli na zewnętrznego wroga.

Rodzi to ważne pytanie: skoro polityka antyżydowska była wielokrotnie wykorzystywana jako instrument polityczny, dlaczego nauki polityczne nie badają jej bardziej systematycznie jako narzędzia sprawowania władzy? Dlaczego nie analizujemy jej zmiennych, efektów koalicyjnych i zdolności do przerzucania odpowiedzialności z taką samą powagą, jaką poświęca się innym strategiom politycznym?

Dzisiejsza antysyjonistyczna, antyżydowska nienawiść nie jest przedstawiana językiem klasycznego antysemityzmu. Adam Louis-Klein, dr Naya Lekht, dr Andrew Pessin i Joshua Dabelstein są edukatorami działającymi w Movement Against Antizionism. Jak pisze Dabelstein:

„Współczesny antysyjonizm czerpie legitymizację z antyrasizmu, antykolonializmu, języka praw człowieka, teorii dekolonialnej, troski humanitarnej oraz prestiżu instytucji, które rozpowszechniają te idee”.

W rezultacie – argumentuje Movement Against Antizionism – powstaje swoista struktura przyzwolenia, w której wrogość wobec Żydów można wiarygodnie negować, ponieważ przedstawia się ją jako „polityczną krytykę” Izraela. Nie jest ona niczym takim.

Badania Movement Against Antizionism pokazują, że narracje obwiniające Żydów lub „syjonizm” za szeroko pojęte problemy społeczne czerpią z trzech historycznych źródeł: osi nazistowsko-islamistycznej (lata 30. i 40. XX wieku), propagandy sowiecko-arabskiej (1956–1991) oraz zachodniej teorii kolonializmu osadniczego (od lat 90. do dziś). Dodałabym, że narracje antysyjonistyczne rozchodzą się dziś również poprzez sieci propagandowe państw autorytarnych, takich jak Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna, a dodatkowo są wzmacniane przez media społecznościowe i sztuczną inteligencję.

W rezultacie Izrael wiązany jest z nadzwyczaj szerokim wachlarzem niepowiązanych ze sobą problemów: kolonializmem, apartheidem w Republice Południowej Afryki, brutalnością policji w Stanach Zjednoczonych, uciskiem czarnoskórych, debatami wokół amerykańskiego Urzędu Imigracyjnego i Celnego oraz polityki granicznej USA, okrucieństwem wobec zwierząt, pinkwashingiem, globalnym ociepleniem, kryzysem klimatycznym, wyzyskiem kobiet i przemocą reprodukcyjną.

W bardzo różnych ruchach antysyjonizm coraz częściej przedstawiany jest jako wspólny wątek łączący skądinąd odrębne walki.

Ten schemat ma znaczenie, ponieważ polityka krzywdy i obwiniania nie tylko wypacza debatę; przekierowuje też uwagę moralną. Tylko w 2025 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło 15 rezolucji przeciwko Izraelowi i łącznie 11 przeciwko całej reszcie świata, w tym Chinom, Iranowi, Rosji i Korei Północnej.

Działo się to w czasie, gdy Chiny nadal przetrzymywały setki tysięcy Ujgurów i przedstawicieli innych mniejszości muzułmańskich; Iran przeprowadzał na szeroką skalę „zaginięcia” i zabójstwa protestujących przeciwko terrorystycznemu reżimowi; Rosja atakowała ludność cywilną w swojej rewizjonistycznej wojnie przeciwko Ukrainie; Korea Północna utrzymywała rozległą sieć obozów więziennych, w których nadal dochodziło do arbitralnych zatrzymań, tortur, głodzenia i innych okrucieństw; a w Nigerii mordowano tysiące chrześcijan.

Niezależnie od tego, co ktoś sądzi o polityce Izraela, ta dysproporcja pokazuje, jak łatwo uwaga może zostać zmanipulowana i skoncentrowana na jednym państwie, podczas gdy inne nadużycia podlegają niewielkiej kontroli albo żadnej.

Obrońcy narodu żydowskiego i liberalnej demokracji powinni uważać, by nie przyjmować oskarżeń na warunkach narzuconych przez politykę krzywdy. Gdy zarzut opiera się na fałszywej przesłance, odpowiedzią nie powinna być niekończąca się samoobrona. Należy wskazać tę przesłankę, poddać ją weryfikacji i rozliczyć oskarżyciela z argumentu, który przedstawia.

Ta debata dotyczy również tego, jak zachodnie demokracje rozumieją same siebie. Żydowska pewność siebie w Australii, Ameryce i innych liberalnych demokracjach jest ściśle związana z pewnością siebie demokracji jako takiej.

A jednak od lat 70. wiele instytucji edukacyjnych skupia się bardziej na nauczaniu o porażkach zachodnich demokracji niż o ich osiągnięciach. Instytucje te kształcą nauczycieli, liderów biznesu i mediów, polityków oraz rodziców, którzy następnie przekazują kolejnemu pokoleniu niezrównoważony obraz własnej kultury. Jeśli nie naucza się o korzyściach i moralnych fundamentach liberalnej demokracji, coraz trudniej jest ich bronić.

Częścią problemu, moim zdaniem, jest to, że postępowy liberalizm, w swoim sojuszu z socjalizmem i islamizmem, często traktuje własną kulturę i przynależność narodową z podejrzliwością i poczuciem winy. Bywa niechętny nazywaniu autentycznie nieliberalnych wartości i zachowań poza Zachodem, a jednocześnie bez trudu opisuje społeczeństwa zachodnie jako „opresyjne i kolonialne”. Ta asymetria utrudnia odróżnienie uzasadnionej krytyki społeczeństw demokratycznych od ideologii, które całkowicie odrzucają demokratyczne wolności.

Dlatego wolność Żydów nie jest kwestią marginalną. Jeśli Żydzi nie są wolni w Australii, Ameryce i na Zachodzie, wówczas sam Zachód nie jest już w pełni wolny. Jak twierdzi dziennikarz Haviv Rettig Gur: „To, czego uczysz dzieci, staje się przyszłością”.

Antysyjonizm jest najbardziej destrukcyjną współczesną formą antyżydowskiej nienawiści, ponieważ wchłania i potęguje wcześniejsze tradycje obwiniania.

Ruth Wisse zestawia tajność nazistowskich obozów zagłady ze sposobem, w jaki Hamas nagłaśniał swoją przemoc 7 października. Naziści ukrywali swoje obozy przed opinią publiczną, ponieważ wciąż rozumieli, że szerszy świat zachodni potępi to, co w nich odkryje. Hamas 7 października postąpił odwrotnie. Jego napastnicy nagrywali i transmitowali morderstwa, gwałty, palenie ludzi, okaleczenia i egzekucje. Przemoc wykorzystywano jako propagandę i narzędzie rekrutacji, podczas gdy część świata zachodniego później zaprzeczała temu, co się wydarzyło, albo opisywała to jako „powstanie uciskanego ludu”.

Z tego powodu dzisiejszy antysyjonizm jest częścią szerszej walki o pewność siebie i przetrwanie liberalnej cywilizacji demokratycznej. Tradycje judeochrześcijańska i grecko-rzymska pomogły ukształtować społeczeństwa demokratyczne, dlatego egzystencjalny konflikt Izraela z siłami nieliberalnymi, jeśli nie wręcz barbarzyńskimi, jest symbolem szerszego politycznego wyzwania stojącego przed Zachodem.

Izrael był zmuszony bronić się od chwili swojego powstania 14 maja 1948 roku, kiedy to w ciągu kilku godzin został zaatakowany przez pięć państw arabskich przy wsparciu trzech kolejnych. Hamas, Hezbollah, Iran i antyzachodni propagandyści stanowią kontynuację 78 lat ataków.

Żydzi i obrońcy liberalnej demokracji nie powinni internalizować odpowiedzialności za problemy świata tylko dlatego, że ruch oparty na krzywdzie i obwinianiu przypisuje im tę odpowiedzialność. Żydzi i społeczeństwa demokratyczne nie powinny też rezygnować z wiary w wolności – słowa, ekspresji, przekonań i zrzeszania się – które odróżniają systemy liberalne od nieliberalnych.

Odpowiedzią na politykę krzywdy nie jest podążanie za palcami wskazującymi różnych oskarżycieli. Należy kwestionować fałszywe przesłanki, ujawniać mechanizmy odwracania uwagi i domagać się, by ruchy polityczne oceniano nie tylko po tym, czemu się sprzeciwiają, lecz także po tym, co budują.

Wojna idei ma znaczenie, ponieważ społeczeństwo, które przestaje rozumieć, dlaczego jego wolności są warte obrony, będzie miało trudności z ich zachowaniem. Zadaniem jest więc nie tylko przeciwstawianie się antysyjonizmowi i antysemityzmowi, lecz także odbudowanie wiary w demokratyczną kulturę, którą ideologie te próbują podważyć.


Link do oryginału:

Future of Jewish
Antizionism unites people who disagree on almost everything.
Future of Jewish is the ultimate newsletter by and for people passionate about Judaism and Israel. Subscribe to better understand and become smarter about the Jewish world…

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israel-Lebanon Deal Under Strain as Hezbollah Disarmament Falls Short


Israel-Lebanon Deal Under Strain as Hezbollah Disarmament Falls Short

Ailin Vilches Arguello


Smoke billows from southern Lebanon following an Israeli strike, as seen from Nabatieh, southern Lebanon, June 19, 2026. Photo: REUTERS/Stringer

Two months after Israel and Lebanon signed a US-brokered memorandum of understanding, frustration is mounting in Jerusalem as the Lebanese army falls short of its pledge to dismantle Hezbollah’s military infrastructure in the country’s south — threatening to stall the fragile agreement before the two sides can move to the next stage of negotiations.

The Meir Amit Intelligence and Terrorism Information Center (ITIC), an Israel-based research institute, released a new report on Friday warning that the pilot program in southern Lebanon has failed to deliver on the security commitments outlined in the MoU between Beirut and Jerusalem, as the Lebanese army has yet to demonstrate that it can disarm the Iran-backed terrorist group and establish a state monopoly over weapons in the country.

ITIC’s data shows that Hezbollah is not only refusing to give up its weapons but also remains firmly entrenched in the country’s south, with affiliated and allied organizations maintaining a strong presence on the ground, providing a civilian front for the Islamist group’s military-terrorist activities and helping it preserve its foothold in the area.

Under a US-brokered framework, Israel and Lebanon signed a MoU in June outlining the Israeli military’s withdrawal from the country’s south and the transfer of security responsibility to Lebanese authorities.

Although the agreement did not set fixed deadlines, it established pilot zones to test the parties’ compliance and assess whether the Lebanese army could dismantle Hezbollah’s infrastructure and prevent the terrorist group from reestablishing its presence in the area.

According to the ITIC’s assessment, the Lebanese army is both failing to uphold the agreement’s terms and effectively allowing conditions that violate them, as Hezbollah-linked organizations continue operating openly in the pilot zones and the government struggles to confront the group’s extensive civilian infrastructure.

The army’s efforts are further complicated by legal restrictions that limit its ability to search private properties, which are widely known to be used by the terrorist group as civilian cover for its military-terrorist infrastructure.

Among the two most prominent organizations operating in the area are the Islamic Health Organization, which falls under Hezbollah’s Executive Council, and the Wa Ta’awanu Association, which runs aid programs and supports the reconstruction of civilian infrastructure.

Established in 1984, the Islamic Health Organization provides medical services to Shi’ite communities as well as Hezbollah’s operatives, through a vast network of hospitals, medical centers, and clinics across Lebanon, particularly in the south. ITIC points to its extensive presence as a key part of the civilian infrastructure that supports and shields Hezbollah’s terrorist activities.

For its part, the Wa Ta’awanu Association provides food and housing assistance to local residents but has long been suspected of also serving as civilian cover for Hezbollah’s activities in the area.

According to a report by the Israeli news outlet Walla, Israel has warned the United States that the pilot program in southern Lebanon has failed, sharply criticizing the Lebanese army’s efforts and accusing it of failing to effectively dismantle Hezbollah’s infrastructure in the country’s south.

Israeli officials have reportedly accused Lebanese Army Chief of Staff Rudolf Heichal of continuing to cooperate with Hezbollah, avoiding confrontation with the terrorist group’s commanders and failing to carry out effective operations to locate the group’s infrastructure and weapons.

Hostilities between Hezbollah and Israel reignited on March 2, when the terrorist group opened fire in support of Iran two days after the start of the joint US-Israeli military campaign against the Iranian regime. 

Since then, Israeli forces have established a “buffer zone” extending into southern Lebanese territory, which officials say is meant to shield northern residents from Hezbollah attacks amid thousands of rockets and drones fired throughout the war.

Even though a US-backed ceasefire has sharply reduced violence, negotiations and prospects for lasting peace remain fragile, with Israeli forces still launching strikes while positioned in southern Lebanon to maintain its buffer zone and dismantle Hezbollah military infrastructure.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nearly 1,000 Hollywood Figures Condemn Mark Ruffalo’s ‘Antisemitic Theories’ About Paramount-Warner Bros. Merger


Nearly 1,000 Hollywood Figures Condemn Mark Ruffalo’s ‘Antisemitic Theories’ About Paramount-Warner Bros. Merger

Shiryn Ghermezian


Actor Mark Ruffalo joins the “No Kings Day” protest against US President Donald Trump’s policies, in New York City, US, June 14, 2025. Photo: REUTERS/Eduardo Munoz

A group of nearly 1,000 Hollywood industry figures released a statement on Tuesday condemning “antisemitic theories” in Mark Ruffalo’s criticism of the pending Paramount Skydance-Warner Bros. Discovery merger.

“Singling out Jewish executives and describing them in terms lifted from centuries-old antisemitic conspiracy theories, while invoking Israel as the frame for that attack, is antisemitic,” they said in a statement cited by Variety, adding that there is “no excuse and no defense for this rhetoric.”

The group includes nearly 1,000 “members, friends, and allies of the Jewish community” who work in film, television, music, Broadway, social and digital, and other platforms in and around the entertainment industry. Those backing the statement include American-Israeli billionaire Haim Saban, Black Bear founder and CEO Teddy Schwarzman, and “Pulp Fiction” producer Lawrence Bender.

“It is unacceptable to introduce Jews, antizionism [sic], or antisemitism into conversations about business transactions, simply because those involved are Jewish,” the group noted in their statement. “This is not commentary on a merger. It is not a criticism of a government. This is simple antisemitism, where Jewish executives are portrayed as a secretive and powerful wealth-hoarding elite delighting in mass death. This is the same rhetoric that Nazis, Soviets, and the Klan weaponized against Jews, and its consequences are not only historical: They show up today in attacks against Jews in our streets, our synagogues, and our schools.”

“This is a callous continuation of the ongoing campaign by the same individuals and groups targeting Jewish people and the state of Israel, a pattern of antisemitism and misinformation that puts our community in grave danger,” the statement continued.

The statement was released on behalf of a group called The Brigade, which includes Hollywood figures such as Ram Bergman, Lynn Harris, Matti Leshem, Anthony Bregman, Ben Cosgrove, Jamie Patricof, Craig Emanuel, Shep Rosenman, Ben Cosgrove, Matthew Hiltzik, Micah Green, Michael Auerbach, and Gary Gilbert.

Ruffalo made the offensive comments on Friday while denouncing Paramount Skydance’s acquisition of Warner Bros. Discovery. Paramount’s CEO is David Ellison, and his father, Larry Ellison, is the founder of the technology company Oracle. While criticizing the merger, Ruffalo connected the Ellisons and Oracle to Israel’s war against Hamas terrorists in the Gaza Strip. For several years now, Ruffalo has been very vocal in criticizing Israel’s military actions in Gaza.

On Friday, the Marvel actor, who is currently starring in “Spider-Man: Brand New Day,” posted on his Instagram Story a 2024 clip of Jewish Paramount board member and former Oracle CEO Safra Catz speaking at the Israeli-American Council National Summit about the tech giant and its relation to the Israeli military.

The four-time Oscar nominee commented on the video and wrote, “Look how she revels in what we now have come to see as a genocide, which was built on an apartheid system of oppression powered by Oracle.” Ruffalo accused Oracle of financing Paramount Skydance and said the Ellisons are “crushing workers and consolidating the wealth of the world for their own power,” accusing them of “powering some of the most destructive and inhuman forces in the world.”

Paramount responded to Ruffalo’s claims later that same day, saying it was “troubled when antisemitic tropes are invoked in purported service of a business dispute.”

“Words like ‘genocide’ and ‘apartheid,’ applied to a corporate transaction, aren’t just wrong — they’re a bridge too far, and they cheapen the very real suffering those words are meant to describe,” Paramount added in part. “We understand people feel strongly about this merger and are hopeful and expect that it will be judged based on the legal merits, not underlying bias.”

In response, Ruffalo issued his own statement on Saturday and called the accusation that he is antisemitic “appalling and fundamentally dishonest.”

Several major Jewish groups and leaders have since criticized Ruffalo’s comments in relation to the merger, including the Simon Wiesenthal Center (SWC), Creative Community for Peace, Anti-Defamation League, LA Jewish Federation, Zionist Organization of American (ZOA) National President Mort Klein, and Auschwitz Jewish Center Foundation President and Director General Jack Simony.

LA Jewish Federation CEO Noah Farkas called Ruffalo’s statement an “unhinged rant, which combined Jewish wealth, media control, secret technology, and sinister global power.”

CCFP called for Hollywood to boycott Ruffalo until he apologizes and retracts his statements. CCFP Executive Director Ari Ingel said Ruffalo’s comments criticizing the merger “increasingly fuses hostility toward Israel and Zionism with Jewish-associated wealth, media ownership, oligarchic power, and ominous warnings about concentrated control into a single narrative.”

“Words matter, and so does the willingness to draw a line when legitimate debate gives way to antisemitic tropes,” said SWC CEO Jim Berk.

“We commend [Paramount] for speaking clearly and refusing to allow prejudice to masquerade as political or corporate criticism. At a time when antisemitism is too often minimized, rationalized or repackaged in more socially acceptable language, this kind of moral clarity matters,” Berk added. “Invoking Israel in an issue where it is completely irrelevant is a textbook case of obsession and demonization. Paramount was right to call it out. More leaders and institutions should have the courage to call antisemitism what it is, regardless of who is spreading it.”

Those in Hollywood who have expressed support for Ruffalo’s comments about the merger include Oscar winner Jane Fonda, Emmy-winning “Hacks” star Hannah Einbeinder, and John Cusack.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Zmienili nazwę ziemi. Nie zdołali zmienić nazwy ludu


Zmienili nazwę ziemi. Nie zdołali zmienić nazwy ludu

Pierre Rehov


Trzy tysiące lat, cztery imperia i jedna nazwa, która przetrwała każde imperium próbujące ją pogrzebać. IZRAEL


I. TRON

Około 1000 roku p.n.e. pasterz, który został wojownikiem i królem, imieniem Dawid, zdobył jebusyckie miasteczko położone na wzgórzu między dwoma wąwozami i uczynił je stolicą zjednoczonego królestwa Izraela. Jego syn Salomon zbudował na tym wzgórzu Świątynię, a przez następne cztery stulecia Dom Dawida zasiadał na tronie w Jerozolimie, podczas gdy dwie instytucje — monarchia i kapłaństwo — zrosły się, tworząc kręgosłup narodu. Królestwo to rozpadło się, zostało podbite, jego lud uprowadzono do Babilonii w 586 roku p.n.e., a Świątynię spalono doszczętnie. To właśnie na ten element historii liczył każdy wróg Żydów od czasów Nabuchodonozora: że zniszczenie oznacza koniec. Nie oznaczało. W ciągu dwóch pokoleń wygnańcy powrócili i rozpoczęli odbudowę na tych samych fundamentach, a w 516 roku p.n.e. Druga Świątynia stanęła w miejscu pierwszej — na tym samym wzgórzu, które Dawid tysiąc lat wcześniej kupił za pełną cenę od jebusyckiego rolnika, aby nikt nigdy nie mógł powiedzieć, że zostało ono zagarnięte, a nie prawowicie nabyte. Persowie, Grecy, a w końcu Rzymianie przychodzili i odchodzili jako kolejni władcy tego wzgórza, aż w 70 roku n.e. Tytus spalił Drugą Świątynię, podczas gdy jego ojciec Wespazjan umacniał imperium na gruzach zdławionej prowincji. Józef Flawiusz, który był świadkiem tych wydarzeń, szacował liczbę zabitych na setki tysięcy. Nawet to nie położyło kresu tej historii. Lekcja płynąca z pierwszych tysiąca stu lat tej opowieści jest prosta i jest to lekcja, której każdy kolejny zdobywca uparcie odmawiał przyjęcia: można spalić budynek. Nie można spalić prawa do niego.

The Blogs: King David is trending in Christian pop culture. Here's why Jews  should join in | David Wolpe | The Times of Israel

II. NAZWA, KTÓRĄ UKRADLI

Sześćdziesiąt lat po spaleniu Świątyni Żydzi ponownie chwycili za broń, tym razem pod wodzą dowódcy imieniem Szymon bar Kochba, i przez trzy lata, od 132 do 135 roku n.e., utrzymywali niezależne państwo judejskie wbrew potędze Cesarstwa Rzymskiego znajdującego się u szczytu swojej potęgi. Hadrian, który rozpoczął panowanie jako budowniczy, a zakończył je jako rzeźnik, sprowadził swoje najlepsze legiony i zdławił powstanie z bezwzględnością, która zaszokowała nawet rzymskich kronikarzy. Kasjusz Dion podawał, że zburzono pięćdziesiąt twierdz, zrównano z ziemią dziewięćset osiemdziesiąt pięć wsi, a w samych walkach zginęło blisko sześćset tysięcy ludzi, podczas gdy głód i choroby pochłonęły niezliczone dalsze ofiary. Hadrianowi nie wystarczyło zwycięstwo. Chciał wymazać pamięć wraz z ludźmi. Odbudował Jerozolimę jako pogańską kolonię, Aelię Capitolinę, na ruinach żydowskiej Świątyni postawił świątynię Jowisza i pod karą śmierci zakazał Żydom wstępu do miasta, skazując ich na wygnanie z własnej stolicy, które miało trwać przez stulecia.

A potem zrobił coś, czego nie uczyniono stronie pokonanej w żadnej innej wojnie Rzymu: zlikwidował nazwę kraju. Judea — nazwa królestwa Dawida, nazwa, która przez tysiąc lat określała tę ziemię i ten lud — została cesarskim dekretem wymazana z mapy i zastąpiona nazwą Syria Palaestina, zaczerpniętą celowo od Filistynów, żeglującego ludu pochodzącego z obszaru Morza Egejskiego, który zniknął z historii pół tysiąclecia wcześniej i który nie był ani semicki, ani arabski, ani w żaden istotny sposób związany z rzeczywistą ludnością tej ziemi. Nie była to korekta geograficzna. Był to akt wojny psychologicznej wymierzony w sam zapis historii — próba odcięcia przez rzymskiego cesarza narodu od jego własnej nazwy poprzez oddanie jego ojczyzny duchowi wymarłego wroga. Dziewiętnaście stuleci później ta nazwa nadal miała wykonywać dokładnie tę polityczną pracę, do której zaprojektował ją Hadrian. Tak daleko może zawędrować dobrze ulokowane kłamstwo, kiedy nie pozostaje nikt, kto mógłby je sprostować w chwili, gdy powstaje.

Destruction of the Temple | Aish

III. LUDZIE, KTÓRZY ZOSTALI

Oto czego cesarski dekret nie zdołał dokonać, bo żaden dekret nie jest w stanie tego zrobić: nie opróżnił tej ziemi z Żydów. Pozbawiona prawa wstępu do Jerozolimy ocalała ludność żydowska przegrupowała się w Galilei, w takich miejscowościach jak Seforis, Usza, Beit Sze’arim i Tyberiada, i przez następnych pięćset lat, pod panowaniem rzymskim, a później bizantyjskim, nadal funkcjonowała jako samorządna cywilizacja religijna. Patriarchat, Nasi, nadal przewodził światowemu żydostwu z ziemi galilejskiej. Juda ha-Nasi około 200 roku n.e. spisał tam Misznę. Akademie w Tyberiadzie około roku 400 stworzyły Talmud Jerozolimski. Nie była to społeczność diaspory, która z bezpiecznego wygnania za granicą pisała z tęsknotą o utraconej ojczyźnie. To właśnie tutaj znajdowała się siedziba żydowskiego prawa i żydowskiego przywództwa, fizycznie obecna na tej ziemi przez stulecia po tym, jak światu oznajmiono, że Żydzi zostali z niej usunięci.

Bizantyjskie rządy chrześcijańskie nakładały kolejne ograniczenia, zakazując Żydom sprawowania urzędów publicznych i budowania nowych synagog, lecz ograniczenie praw to nie wysiedlenie, a kiedy perscy Sasanidzi na krótko zajęli kraj w 614 roku n.e., Żydzi z Galilei i Jerozolimy powstali, by walczyć u ich boku, wciąż żywiąc nadzieję na odrodzenie pięć stuleci po tym, jak Hadrian sądził, że rozstrzygnął tę kwestię raz na zawsze. Nadzieja ta wyprzedziła swój czas o kolejne trzynaście stuleci. Ostatecznie jednak nie była błędna.

Are you a Dhimmi ? - Sanatan Prabhat

IV. CHRONIENI, KTÓRZY NIGDY NIE BYLI WOLNI

Bizantyjczycy wciąż dochodzili do siebie po wojnie z Persją, gdy między 636 a 640 rokiem n.e. kraj zdobyły arabskie armie pod wodzą kalifa Umara, a dla pozostałych tam Żydów i chrześcijan powstała nowa kategoria prawna: dhimmi, ludzie „chronieni”. Ochrona miała swoją cenę i swój pułap. Pakt Umara, skodyfikowany w następnych dziesięcioleciach, nakładał na Żydów obowiązek płacenia specjalnego podatku pogłównego, dżizji, zabraniał im budowania nowych synagog lub naprawiania starych bez zezwolenia, zakazywał jazdy konnej, noszenia broni i składania zeznań przeciwko muzułmaninowi w sądzie, a w różnych okresach i miejscach narzucał charakterystyczny ubiór mający widocznie oznaczać ich podrzędny status.

Status ten nie był niezmienny i uczciwość wymaga, by to powiedzieć: za panowania niektórych kalifów i w niektórych stuleciach żydowscy lekarze, poeci, filozofowie i urzędnicy zdobywali rzeczywiste znaczenie na muzułmańskich dworach, a społeczności żydowskie w Bagdadzie i Kordobie stworzyły część najbogatszego dorobku intelektualnego w dziejach judaizmu. Ochrona była jednak zawsze warunkowa, zawsze mogła zostać cofnięta według kaprysu władcy i nigdy nie oznaczała równości. Kiedy w XII wieku dynastia Almohadów przetoczyła się przez muzułmańską Hiszpanię i Afrykę Północną, nie zaprzątała sobie głowy modyfikowaniem systemu dhimma. Zniosła go całkowicie i postawiła Żydów przed wyborem między konwersją a śmiercią — polityką, która opróżniła Kordobę z Żydów i zmusiła całe pokolenie uchodźców, wśród nich rodzinę Majmonidesa, do ucieczki, by ratować życie. Stulecia dworskiej poezji nie zmieniają faktu, że cały ten system, nawet w swojej najbardziej łagodnej postaci, stanowił prawny sufit zawieszony nad głowami rdzennej ludności w jej własnej ziemi przodków, a w najbardziej brutalnej — wyrok śmierci z odroczonym terminem wykonania.

Rhineland massacres - Wikipedia

V. KRZYŻ I MIECZ

Jeśli muzułmańscy zdobywcy oferowali podporządkowanie, któremu od czasu do czasu towarzyszył złoty wiek, krzyżowcy nie pozostawiali nawet takiej dwuznaczności. W 1096 roku, zanim pierwsza krucjata w ogóle dotarła do Ziemi Świętej, chrześcijańskie tłumy pod wodzą takich dowódców jak hrabia Emicho przetoczyły się przez Nadrenię, a społeczności żydowskie w Spirze, Wormacji, Moguncji, Kolonii i Trewirze zostały wymordowane w jednych z największych antyżydowskich masakr średniowiecza, opisanych z przejmującymi szczegółami przez współczesnych im hebrajskich kronikarzy, którzy odnotowali przypadki rodzin wybierających wspólną śmierć zamiast przymusowego chrztu.

Trzy lata później krzyżowcy dotarli do Jerozolimy i 15 lipca 1099 roku, kiedy miasto upadło, nie poprzestali na zabiciu muzułmańskiego garnizonu. Współcześni chrześcijańscy kronikarze — nie wrodzy propagandyści, lecz skrybowie samych krzyżowców — zapisali, że Żydów z miasta zapędzono do głównej synagogi, a następnie podpalono budynek, zamykając ich w środku. Jest to jedna z nielicznych masakr w całej tej trzytysiącletniej historii, w przypadku której dowodów dostarczyli świadkowie należący do samych sprawców. Przez większą część następnego stulecia Królestwo Jerozolimskie krzyżowców zabraniało Żydom osiedlania się w mieście, które zbudował ich król Dawid, a pozostałości zorganizowanego życia żydowskiego w kraju trwały w Tyrze, Aszkelonie i Cezarei, aż rekonkwista Saladyna w 1187 roku ponownie otworzyła Jerozolimę dla żydowskiego osadnictwa. Dwie rywalizujące potęgi, wymachujące dwiema różnymi świętymi księgami, zgadzały się dokładnie w jednej kwestii dotyczącej ludu wywodzącego się z tej ziemi: żadna nie chciała go na niej widzieć.

How a small pogrom in Russia changed the course of history | The Times of  Israel

VI. LEKARZ DWÓCH WYGNAŃ

Mojżesz ben Majmon urodził się w Kordobie w 1138 roku, w społeczności żydowskiej żyjącej wówczas pod bardziej tolerancyjną odmianą muzułmańskich rządów, lecz gdy miał trzynaście lat, Almohadzi zdobyli miasto i ostatecznie położyli kres temu układowi. Nastąpiło ponad dziesięć lat ucieczki — najpierw przez muzułmańską Hiszpanię, potem do Fezu w Maroku — i życia w społeczności żydowskiej, której pozostawiono wybór między ukrywaniem na zewnątrz własnej tożsamości a śmiercią.

W 1165 roku rodzina wreszcie wyruszyła morzem do jedynego miejsca, które — niezależnie od jego ówczesnego stanu — nadal należało do niej prawem dziedzictwa: wylądowała w Akce, a Majmonides udał się do Jerozolimy i modlił się pośród ruin na Wzgórzu Świątynnym, po czym pojechał do Hebronu, do Groty Patriarchów, gdzie pochowany jest Abraham. Obie te daty zapisał później jako osobiste święta, które obchodził do końca życia — niezwykłe wyznanie ze strony człowieka, którego cały projekt filozoficzny opierał się na zdyscyplinowanym racjonalizmie, i dowód na to, że nawet najbardziej chłodny umysł średniowiecznego judaizmu nie potrafił stanąć na tej ziemi bez głębokiego poruszenia.

Rzeczywistość polityczna zrobiła następnie to, co przez tysiąc lat przed nim robiła Żydom na tej ziemi: panowanie krzyżowców i zrujnowana miejscowa infrastruktura żydowska nie pozostawiały miejsca na zbudowanie tam życia, więc rodzina ruszyła dalej, do Fustatu w Egipcie, gdzie Majmonides został nadwornym lekarzem wezyra Saladyna i nagidem egipskich Żydów oraz gdzie napisał Miszne Torę i Przewodnik błądzących — dwa dzieła, które miały kształtować judaizm rabiniczny przez następnych osiemset lat. Zmarł w Fustacie w 1204 roku. Tradycja głosi, że jego ciało przewieziono na północ i pochowano w Tyberiadzie, w Galilei, która dawała schronienie żydowskiemu przywództwu od czasu katastrofy powstania Bar Kochby. Jego grób stoi tam do dziś, jako miejsce pielgrzymek ludu, którego największy filozof postanowił nawet po śmierci powrócić pod ten jeden adres, o którym Hadrian, angażując potęgę całego imperium, próbował przekonać świat, że już do niego nie należy.

Old Yishuv: Palestine at the End of the Ottoman Period | Jewish Women's  Archive

VII. WZGÓRZA, KTÓRE NIGDY NIE OPUSTOSZAŁY

Społeczność żydowska Jerozolimy, niemal całkowicie unicestwiona podczas chorezmijskiego splądrowania miasta w 1244 roku, została odbudowana po zajęciu kraju przez mameluków w 1260 roku, w dużej mierze dzięki przybyciu w 1267 roku Nachmanidesa, kolejnego wygnańca z Hiszpanii. Zastał on w mieście zaledwie garstkę Żydów, założył synagogę, która do dziś nosi jego imię, i pisał do rodaków, zachęcając Żydów z całego basenu Morza Śródziemnego, by przybywali i odbudowywali to, co kolejne podboje nieustannie próbowały zniszczyć.

Podbój osmański w 1517 roku przyniósł nowe fale przybyszów, wśród których było wielu uchodźców wygnanych z Hiszpanii w 1492 roku, a w XVI wieku uczynili oni Safed intelektualną stolicą żydowskiego świata — miastem, w którym Józef Karo skompilował Szulchan Aruch, a Izaak Luria na nowo ukształtował żydowski mistycyzm dla wszystkich kolejnych pokoleń. Przez wszystkie te stulecia, zwłaszcza w galilejskiej wiosce Peki’in, żydowskie osadnictwo jest udokumentowane bez ani jednej przerwy od czasów Drugiej Świątyni — pojedyncza, nieprzerwana nić biegnąca pod każdym imperium, które sądziło, że ją przecięło.

W połowie XIX wieku, zanim polityczny syjonizm zaistniał jako zorganizowany ruch, zarówno osmańskie rejestry, jak i raporty brytyjskich oraz pruskich konsulów urzędujących w Jerozolimie zgodnie wskazywały, że Żydzi stanowili już najliczniejszą pojedynczą grupę ludności miasta. Fale, które nadeszły w kolejnych dziesięcioleciach — uchodźcy przed rosyjskimi pogromami, przed europejskim faszyzmem, przed Holokaustem, po którym ocaleni dosłownie nie mieli na świecie dokąd się udać, bo nikt nie chciał ich przyjąć — nie były kolonistami przybywającymi do obcego kraju. Były kolejnym powracającym nurtem rzeki, która tak naprawdę nigdy nie przestała płynąć, zbiegającym się ponownie na wzgórzach, których ich przodkowie nigdy całkowicie nie opuścili.

Did Jews take Israel away from Palestinians? - The Jewish Federation of  Sarasota-Manatee

VIII. KRĄG SIĘ ZAMYKA

14 maja 1948 roku Dawid Ben Gurion stanął w Tel Awiwie i ogłosił powstanie państwa. Nie nazwał go Palaestiną. Nazwał je Izraelem — imieniem patriarchy Jakuba, nazwą królestwa Dawida, nazwą, którą Hadrian próbował całą potęgą Cesarstwa Rzymskiego na zawsze wymazać z mapy, trzydzieści pięć lat po tym, jak sądził, że dokończył dzieła.

Rzym przeminął; jego cesarze są przypisami zadawanymi studentom studiów magisterskich. Królestwo Jerozolimskie krzyżowców przeminęło. Kalifat Almohadów przeminął. Aelia Capitolina nie istnieje na żadnej mapie wydrukowanej po starożytności. To, co pozostało — w Jerozolimie, Hebronie, Tyberiadzie, w galilejskich miastach, których synagogi stoją od czasów, gdy spisywano tam Misznę — to ten sam lud, od którego nazwano tę ziemię, zanim pewien cesarz uznał, że kłamstwo może przeżyć naród.

Nie mogło.

Każda potęga, która kiedykolwiek próbowała poprzez zmianę nazwy wymazać ten lud z jego własnej historii, sama jest dziś jedynie rozdziałem w historii kogoś innego; ten lud natomiast nie jest rozdziałem.

Wciąż pisze swoją historię.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


IDF kills Hamas terrorists in Gaza, including Oct. 7 perpetrator and another hiding in hospital


IDF kills Hamas terrorists in Gaza, including Oct. 7 perpetrator and another hiding in hospital

JNS Staff


“Prior to the strikes, steps were taken to mitigate harm to civilians, including the use of precise munitions and aerial surveillance,” the army said.

Palestinians inspect damage following an Israeli airstrike on a terrorist target in the Nuseirat camp in the central Gaza Strip, May 23, 2026. Photo by Ali Hassan/Flash90.

The Israel Defense Forces over the weekend targeted and killed a Hamas commander who infiltrated the northwest Negev as part of the terrorist group’s Oct. 7, 2023, cross-border massacre, the military said on Sunday.

Abd al-Fattah Abu al-Eish, a Hamas Nukhba Force commander, was killed in an airstrike in the Jabalia area of northern Gaza on Saturday, according to the IDF.

Raed Adel Mohammed Alyan, an operative in Hamas’s “military wing,” was eliminated in the same strike, it said.

“Recently, the terrorists advanced terror attacks against IDF troops and Israeli civilians and operated to rehabilitate the capabilities of the terrorist organization, in systematic violation of the ceasefire,” the statement said. “The strike was conducted in order to remove the threat posed.”

Precautions were taken to reduce harm to noncombatants, including the use of precision-guided munitions and aerial surveillance, the IDF added.

Also on Saturday, the IDF struck a Hamas commander in the Deir al-Balah area in the central Gaza Strip while he was hiding within the compound of Shuhada Al-Aqsa Hospital, the military said.

The terrorist recently advanced attacks on IDF troops and Israeli civilians and was targeted to remove the threat, the army said.

The Hamas operative was moreover involved in efforts to rehabilitate his organization’s capabilities, in systematic violation of the ceasefire, the military continued.

The IDF criticized Hamas’s “cynical use of humanitarian infrastructure and its systematic embedding within medical facilities to advance and carry out terrorist activity.”

It relayed that a warning was conveyed to medical authorities throughout Gaza on Aug. 27 regarding the cessation of the use of medical facilities for terrorist purposes. “It was made clear that the IDF will act against any threat should such activity continue,” the military noted.

Steps were taken to mitigate the risk to civilians during the strike, including the use of precise munitions and aerial surveillance, the IDF said.

On Friday, the IDF killed two Hamas terrorists in Gaza: Nukba Force company commander Hai Fakhri Mazloum and a sniper named Hassan Zidan Hassan Deiri, the military said.

Deiri and Mazloum were also involved in the trafficking and supply of weapons to Hamas terrorists, the IDF said.

Recently, the pair continued to advance attacks on IDF troops and Israeli civilians and operated to rehabilitate Hamas’s capabilities, in systematic violation of the ceasefire, according to the military.

“Prior to the strikes, steps were taken to mitigate harm to civilians, including the use of precise munitions and aerial surveillance,” the army said, adding, “The strikes were conducted in order to remove the threat they posed.”

IDF eliminates Nukhba Force terrorists

Last week, the IDF and Israeli Security Agency (Shin Bet) killed a Hamas Nukhba terrorist identified by the military as a bodyguard of the late Hamas leader Yahya Sinwar, in a strike in the Khan Yunis area, the military announced on Thursday.

Razek Sahil Suleiman Abu Shahma took part in the Oct. 7, 2023, infiltration of the IDF’s Re’im base, according to the statement.

In a separate strike in Khan Yunis on Sunday, the IDF killed Hazem Mousa, another Hamas Nukhba terrorist who the military said also infiltrated the base during the massacre. The IDF and Shin Bet said both men had been planning attacks on Israeli troops and civilians and working to rebuild Hamas’s “military” capabilities, in violation of the ceasefire.

On Monday, the IDF also targeted two Hamas terrorists in central Gaza who it said participated in the Oct. 7 massacre, confirming that Nukhba Force member Mohammad Abu Asaad was killed in Deir al-Balah. The military said they too had been planning attacks and rebuilding Hamas’s capabilities.

Mladenov blames Israel, Hamas for breakdown in peace process

Meanwhile on Wednesday, the Board of Peace’s public face blamed both Israel and Hamas for stalled peace efforts in Gaza, speaking in an appearance before the United Nations Security Council.

Nickolay Mladenov, the U.S.-backed board’s high representative for Gaza, told the council during a briefing on the Israeli-Palestinian file that “ceasefires that deliver nothing visible are not sustained by patience.

“They are only exhausted by it,” he said.

Mladenov said that Hamas and other Gazan terrorist groups agreed to give up their arms and yield power to a new Palestinian governing authority, but he decried Hamas for not living up to its commitments to disarm, based on a “roadmap” to peace to which Israel and Hamas agreed, at least in principle.

“Every weapon carried, every tunnel still worked on and every convoy still obstructed, sets the process back,” Mladenov said. “It will be Palestinian civilians, women and children, who will bear the consequences.”

Jerusalem did not emerge unscathed. He denounced Israel for continued military action in Gaza and for failing to use the deconfliction mechanism in place to address imminent threats.

“Will another strike on a munitions depot stop Hamas from rearming or tightening its grip on Gaza?” Mladenov asked rhetorically. “It will not.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com