Izrael: Netanjahu kwestionuje wyniki wyborów. “Zostały skradzione!”

Lider partii Likud Benjamin Netanjahu wygłasza oświadczenie po ogłoszeniu sondaży exit poll w wyborach krajowych w Izraelu; sztab wyborczy partii Likud w Jerozolimie, 28 października 2026 r. (Fot. REUTERS/Ammar Awad)


Izrael: Netanjahu kwestionuje wyniki wyborów. “Zostały skradzione!”

Marta Urzędowska


Lider Likudu Benjamin Netanjahu podważa wyniki wyborów i oskarża Turcję i Katar o finansowanie arabskich partii.

Ostateczne wyniki wyborów do Knesetu, które odbyły się w Izraelu we wtorek 27 października, Centralna Komisja Wyborcza opublikowała w piątek 30 października nad ranem. Żaden z bloków nie zdobył 61 mandatów w 120-osobowym parlamencie, które wystarczyłyby do samodzielnego utworzenia nowego rządu.

Blok prawicowych i skrajnie prawicowych partii, na którego czele stoi ustępujący premier Benjamin Netanjahu, zdobył 53 mandaty (w poprzednim miał ich 68), a jego partia Likud – 27 mandatów, co sprawia, że pozostaje największym ugrupowaniem.

Blok partii opozycyjnych, któremu przewodzi były szef Sztabu Generalnego Gadi Eisenkot, uzyskał 48 mandatów, a jego partia Jaszar (Prosto) – 21.

Dwie partie arabskie, opozycyjne wobec Netanjahu, Raam i Wspólna Lista, zdobyły łącznie 19 mandatów (poprzednio miały ich 10). Ich sukces oznacza, że lider, któremu powierzone zostanie utworzenia nowego rządu, będzie musiał poważnie rozważyć zaproszenie Arabów do koalicji, choć w toku kampanii wyborczej obie strony – zarówno blok, któremu przewodzi Netanjahu, jak i Eisenkot – zdecydowanie odrzucały taką możliwość.

Izrael może czekać wiele dni, albo nawet tygodni impasu i koalicyjnych negocjacji, które mogą zakończyć się utworzeniem rządu jedności narodowej Netanjahu i Eisenkota, rządem mniejszościowym Eisenkota wspieranym z zewnątrz przez partie arabskie, prawicową koalicją z udziałem Netanjahu i polityków, którzy przeszliby do niego z bloku Eisenkota, albo nowymi wyborami.

Likud: Wybory w Izraelu zostały skradzione

Podczas, gdy Izraelczycy szykują się na przedłużający się polityczny chaos, Netanjahu w czwartek dolał oliwy do ognia. Oskarżył partię Raam o kupowanie głosów za pieniądze od Kataru i Turcji, co miałoby wpłynąć na wyniki izraelskich wyborów.

„Skandal Raamgate to polityczne trzęsienie ziemi. Wybory w Izraelu zostały skradzione!” – oświadczył w czwartek Likud w partyjnym komunikacie w serwisie X. „Po ujawnieniu, że zagraniczne podmioty próbowały przejąć Kneset, jest jasne, że żadna partia syjonistyczna nie powinna współpracować z Raam i Wspólną Listą, zmieniać przewodniczącego Knesetu za pomocą kupionych głosów ani tworzyć rządu niebezpiecznego dla Izraela” – twierdzi Likud.

Post na swoim koncie udostępnił także Netanjahu.

Już podczas wtorkowego głosowania izraelski premier obwieścił, że przedstawicieli arabskich partii złapano z kopertami pełnymi gotówki, a Likud powtórzył oskarżenia w środę i czwartek. Policja potwierdziła zatrzymanie trzech podejrzanych, ale Centralna Komisja Wyborcza uznała incydent za odosobniony przypadek.

Netanjahu skomentował wysoką frekwencję (wyniosła ok. 77 proc.) wśród Arabów, nazywając ją „sytuacją nadzwyczajną” i „kwestią życia lub śmierci”, po czym wezwał zwolenników prawicy, by tym bardziej poszli głosować.

Arabowie stanowią ok. jedną piątą ludności Izraela. Latami, jak przypomina BBC, bojkotowali izraelskie wybory, uznając je za legitymizowanie systemu, który traktuje ich jak obywateli drugiej kategorii, ale tym razem poszli tłumnie do wyborów, żeby odsunąć od władzy skrajnie prawicowy i skrajnie antypalestyński rząd.

Wybory w Izraelu. “Netanjahu próbuje zakwestionować wyniki wyborów”

Lider Raam Mansur Abbas zaprzeczył wszelkim nieprawidłowościom, a Wspólna Lista oskarżyła blok Netanjahu o prowadzenie „kampanii podżegania” wynikającej z obaw o wzrost politycznych wpływów arabskich wyborców.

– Przegrana strona konstruuje rasistowskie oszczerstwo i próbuje odwrócić wyniki wyborów – stwierdził w czwartek (29.10) Sami Abu Szehade ze Wspólnej Listy.

Zarzuty ustępującego premiera odrzucają także politycy opozycyjnego bloku Eisenkota. – Netanjahu próbuje zakwestionować wyniki wyborów – stwierdził lider lewicowej partii Demokraci Jair Golan.

Także według Eisekota „Likud i Netanjahu rozpoczęli skoordynowaną, zorganizowaną kampanię w celu podważenia prawomocności wyników wyborów”. Jednocześnie lider opozycji przyznał, że został poinformowany o ewentualnej zagranicznej ingerencji przez Szin Bet i komisję wyborczą. Jednak, jak twierdzi, obecnie jest „za wcześnie, by zrozumieć, co się wydarzyło i czy w ogóle cokolwiek się wydarzyło”.

Były szef sztabu wojskowego Gadi Eisenkot, lider partii Jaszar, macha izraelską flagą po ogłoszeniu sondaży exit poll w wyborach krajowych; scena ma miejsce w sztabie jego partii w Tel Awiwie w Izraelu, 28 października 2026 r. Fot. REUTERS/Shir Torem

Władze Kataru zaprzeczają zarzutom o finansowanie ugrupowań arabskich w Izraelu. Katarskie MSZ nazwało oskarżenia „absurdalnymi i niebezpiecznymi”.

Komisja wyborcza: Nie było szerszych nieprawidłowości

Izraelski kontrwywiad Szin Bet wyjaśnia oskarżenia dotyczące nieprawidłowości, ale jednocześnie podkreśla, że nie chodzi o „rzucanie podejrzeń czy obwinianie całej społeczności, która głosowała w demokratyczny i zgodny z prawem sposób”.

Centralna komisja Wyborcza, choć wnioskowała do służb o wyjaśnienie doniesień dotyczących zagranicznej ingerencji, próbuje studzić nastroje. Dean Livne, który pełni obowiązki dyrektora generalnego, zapewnił w czwartek (29.10), że wszelkie sugestie dotyczące systemowych nieprawidłowości są „całkowicie bezpodstawne”.

Jeśli Netanjahu uda się zdyskredytować partie arabskie, Eisenkot nie będzie miał szans na włączenie ich do ewentualnej koalicji rządzącej.

Netanjahu latami po cichu zgadzał się, by Katar finansował Hamas w Strefie Gazy. Takie podejście miało przynieść enklawie stabilność gospodarczą, a Izraelowi – większe bezpieczeństwo. Jednak atak Hamasu na Izrael z 7 października 2023 r. pokazał, że było to błędne podejście.


Redakcja: Iwona Görke


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Irishman Who Threatened to Shoot Jewish Couple in France Gets Suspended Sentence, Sparking Outrage


Irishman Who Threatened to Shoot Jewish Couple in France Gets Suspended Sentence, Sparking Outrage

Ailin Vilches Arguello


Procession arrives at Place des Terreaux with a banner reading, “Against Antisemitism, for the Republic,” during the march against antisemitism, in Lyon, France, June 25, 2024. Photo: Romain Costaseca / Hans Lucas via Reuters Connect

A French court has sentenced an Irishman who threatened to shoot a Jewish couple to six months of suspended prison time, prompting outrage from Jewish leaders and political figures in what appears to be yet another instance of excessive leniency toward antisemitism in France’s legal system.

The Correctional Tribunal of Avignon, a city in southeastern France, handed 60-year-old Patrick O’Brien a six-month suspended sentence on Friday after convicting him of “attempting to justify crimes against humanity” and “making death threats aggravated by their antisemitic nature” for threatening Australian Jewish tourists earlier this year.

O’Brien’s suspended sentence means he will not go to prison unless he violates the conditions imposed by the court during the suspension period. 

The Avignon court rejected prosecutors’ request to bar O’Brien from entering France for three years, further intensifying criticism of the leniency shown in his sentencing.

As part of the ruling, O’Brien was ordered to pay approximately $580 in compensation to each victim and $350 each to the Jewish organizations Campaign Against Hate, Antisemitism, and Racism (CHAR) and B’nai B’rith.

Even though CHAR welcomed the conviction, the organization condemned the sentence as too lenient, warning that the punishment failed to reflect the seriousness of O’Brien’s antisemitic threats.

“To publicly wish for the completion of the Holocaust, then threaten a woman with death because she is Jewish, and walk away with a suspended sentence and a fine of just a few hundred euros – this sends a message that trivializes such acts, and it is something we cannot accept,” the statement read.

“The victim’s father survived the Holocaust – her family was murdered at Auschwitz. What was expressed in front of the victim was, in effect, a regret that her family had not been entirely wiped out,” it continued. 

Although Sharon Kuperholz and her husband welcomed the verdict as a sign that O’Brien could not escape accountability, they also argued that France’s justice system continued to impose far too lenient penalties on offenders.

“I think that in today’s world, there’s so much mercy to perpetrators, which is actually cruelty to the victims,” Kuperholz told The Australian Jewish News in an exclusive interview.

“Had he had a weapon, I really feel like he would have attacked us,” she added.

Kuperholz said she intends to donate the compensation awarded to her to Beit Halochem, an Israeli organization dedicated to the rehabilitation and support of wounded Israeli soldiers and victims of terrorism.

“For somebody who wished for the annihilation of the Jewish people, to know that he’s contributed to the defense of the Jewish people, I think maybe that will mean something to him,” she said.

Earlier this year, Kuperholz and her husband were subjected to a disturbing antisemitic confrontation at a French supermarket while visiting the country on vacation. O’Brien, an Irishman originally from Dublin who currently lives in France, allegedly told them he was sorry Nazi leader Adolf Hitler had not “finished the job” before later threatening to shoot them.

According to the couple’s testimony, the confrontation began when O’Brien approached them after noticing the husband’s French national football team shirt and hearing the couple speak English.

Even though the exchange initially remained friendly, the conversation quickly turned political after the couple said they did not support Irish government policies, particularly its strongly anti-Israel stance and support for Hamas and Hezbollah.

At that moment, O’Brien reportedly became hostile and aggressive, making his comment about Hitler.

In a social media video that quickly went viral and drew roughly one million views within hours, the couple can be seen confronting the man and repeatedly asking him to repeat his remarks.

O’Brien is then heard threatening them, saying, “Get the f**k away from me before I put a f**king bullet in your head, OK?”

According to court documents, local authorities uncovered further evidence of O’Brien’s bigoted views during a search of his home, where electronic devices contained additional racist material, including a statement about wanting to “get rid of trash from the third world.”

During the trial, O’Brien admitted to his actions and expressed regret, claiming he had lost his temper during the argument and citing health problems and grief over his late wife’s death, while describing himself as a “committed humanist” opposed to violence.

This is far from the first case in France to spark such alarm, as courts have repeatedly overturned or reduced sentences for individuals accused of antisemitic crimes, fueling public outrage over what many see as excessive leniency.

In one of the latest cases, a French court last month tossed out antisemitism-motivated charges against a woman convicted of assaulting three Jewish students in a group attack in 2024.

The Correctional Tribunal of Strasbourg, in eastern France, handed one defendant a four-month suspended prison sentence and ordered her to pay $2,000 in damages to the three Jewish students for her role in the brutal assault.

Instead, had the court recognized antisemitism as an aggravating circumstance, the maximum sentence could have reached three years in prison, although the judge would still have had discretion to impose a lesser penalty.

The court also acquitted another defendant of assault charges despite testimony from the victims describing her involvement, as well as an audio recording from the incident that appears to capture others telling her to calm down.

In 2024, the two defendants saw a group of Jewish students removing and painting over anti-Israel graffiti at the University of Strasbourg before allegedly texting a group of men and directing them to the scene to confront the students.

At that moment, a group of four men appeared at the scene wearing balaclavas before launching a brutal attack on the three friends — a Jewish man identified as Arthur and his twin sisters, Haya and Shterna — beating them to the ground and calling them “dirty Zionists” as the assault unfolded.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘Nobody Wants This’ Creator Erin Foster Says She Disagrees With Adam Brody’s ‘Free Palestine’ Comments


‘Nobody Wants This’ Creator Erin Foster Says She Disagrees With Adam Brody’s ‘Free Palestine’ Comments

Shiryn Ghermezian


Los Angeles CA, April 8: Erin Foster at Netflix’s ”Nobody Wants This” screening at PaleyFest LA at the Dolby Theatre in Hollywood, California on April 8, 2026. Photo: ZUMA Press Wire via Reuters Connect

“Nobody Wants This” creator Erin Foster has responded to recent comments made by the show’s lead actor, Adam Brody, who accused Israel of “genocide” and called for a “Free Palestine,” by saying that she does not agree with his views.

Foster is a guest on an upcoming episode of the “Not Skinny but Not Fat” podcast, hosted by Amanda Hirsch. It will premiere on Oct. 27, but a teaser clip released on Thursday for the episode shows Hirsch asking Foster to share her thoughts on Brody’s recent interview with GQ magazine, during which he accused Israel of committing a “genocide” against Palestinians and expressed support for a “free Palestine.”

Brody plays a rabbi in “Nobody Wants This” who falls in love with a non-Jewish woman, played by Kristen Bell. The actor is Jewish but previously described himself as “not religious at all, a nonbeliever.”

“You know, it’s complicated,” Foster said when asked about Brody’s comments. “I think our work environment, our set is very similar to dinner tables around the world where people are having debate and discussion and disagreeing. And, you know, while I love Adam, I also disagree with him, and that’s okay.”

Foster then said she wants Jewish fans of the Netflix show “to know that I see you, and I hear you, and I understand how you feel.”

“The show has always been and always will be a love letter to Judaism. That is why I made this show,” she continued. “It’s because of how beautiful of an experience I’ve had becoming Jewish and being a Jewish person. And sitting here right now, at this time in the world when there is almost zero positive representation of Jewish people, I think it’s so important to have that, and that’s what this show is intended to be.”

“Nobody Wants This” is based on Foster’s own love life. She converted to Judaism before marrying her husband, Jewish record-label owner Simon Tikhman. They have a daughter who was born in 2024.

Foster went on to tell Hirsch that “everyone is entitled to a different opinion than me. I can just tell you what I created this show for, and what the intention of the show is.”

Earlier this month, Foster attended the Creative Community for Peace’s Ambassadors of Peace Gala in Beverly Hills and shared a message for young Jews around the world, telling them: “Be the thing that you want to be known for; be the thing that you want to see.”

“It’s very easy to get pulled into the negativity, arguing, yelling, and the social media wars. If you can stay above the fray and stay true to yourself, I think you will be seen for who you are,” she explained.

While talking to GQ, Brody said he had not publicly discussed the Middle East conflict in the past because it simply never came up during interviews.

“I just answer the questions I’m asked,” he said. “And it’s true. I’m not wearing a pin, so I’m not inviting a certain question, and perhaps I should. I really admire people who do. But 99 percent of what I’m asked about is about the show. I’m not trying to plead ignorance — here we are doing a political interview, so it makes sense that we wade into this territory — but I’ve never ducked a question, really, not a political question anyway.”

Season three of “Nobody Wants This” premiered Thursday on Netflix.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


„Nie mogłam milczeć”: Miriam Mattova walczy z antysemityzmem po otrzymaniu gróźb śmierci

Była Miss Słowacji, która padła ofiarą gróźb śmierci i antysemickich ataków w internecie, opowiada. / foxnews.com


„Nie mogłam milczeć”: Miriam Mattova walczy z antysemityzmem po otrzymaniu gróźb śmierci

Batsheva Shulman


Była Miss Słowacji Miriam Mattova podczas gali Yorkville Jewish Center Appreciation Gala, we wtorek 28 października 2025 r. | Fot. Miriam Mattova

Dla Miriam Mattovej, byłej Miss Słowacji, która dorastała na Słowacji, a trzy lata temu przeprowadziła się do Toronto, publiczne występowanie przeciwko antysemityzmowi nie jest niczym nowym. Od 7 października wykorzystuje swoją rozpoznawalność, by bronić Izraela, z dumą manifestować swoją żydowską tożsamość i przeciwstawiać się nienawiści – z przekonaniem i niezachwianym poczuciem celu. Nie zamierza milczeć, nawet jeśli musi za to płacić osobistą cenę.

Jednak po antysemickim incydencie związanym z Uberem, do którego doszło 30 listopada 2025 roku w Toronto, Mattova stała się celem przerażającej fali internetowych ataków, w tym gróźb śmierci, które sprawiły, że jej walka z antysemityzmem przerodziła się w głęboko osobistą batalię.

„Zaczęłam otrzymywać ogromną liczbę gróźb śmierci, doświadczać antysemickiego nękania tylko dlatego, że jestem Żydówką” – powiedziała w rozmowie z „Israel Hayom”.

Fala wrogości zaczęła wpływać na jej codzienne życie i sprawiła, że zaczęła obawiać się o własne bezpieczeństwo. Mattova zgłosiła groźby policji w Toronto oraz jednostce zajmującej się przestępstwami z nienawiści, ale, jak przyznaje, doświadczenie to skłoniło ją do zastanowienia się, czy system rzeczywiście jest w stanie ją ochronić.

Pełne nienawiści komentarze, które Miriam Mattova otrzymała w mediach społecznościowych.

„Z tego powodu mam całodobową ochronę” – powiedziała, dodając: „Nie wychodzę z mieszkania po zmroku. Moje życie zmieniło się diametralnie”.

Wśród przerażających wiadomości, które otrzymała, znalazła się taka o treści: „Mam nadzieję, że ktoś dokończy to, co zaczął Hitler”.

Inne komentarze były wymierzone w jej najbliższych. W jednym z nich napisano, że Hitler powinien był zabić całą jej rodzinę. Ataki nie ograniczają się przy tym do prywatnych wiadomości. Mattova mówi, że nienawistne komentarze pojawiają się również pod jej publicznie dostępnymi zdjęciami, gdzie mogą je zobaczyć jej matka, babcia i inni.

Jak przyznaje Mattova, częstotliwość gróźb stała się szczególnie niepokojąca, ponieważ zdążyła już do nich przywyknąć.

„A wiecie, co jest najgorsze? Że właściwie już się do tego przyzwyczaiłam. To znaczy, nawet mnie to już nie szokuje”.

Ostrzega, że nienawiść w internecie stała się tak powszechna i znormalizowana, ponieważ wielu ludzi czuje się bezkarnie, ukrywając się za ekranami. Trzeba jednak traktować ją poważnie. Jak to ujęła: „Internet nie stworzył antysemityzmu, ale może sprawić, że nienawiść będzie wydawała się czymś, za co nie ponosi się żadnych konsekwencji”.

„Normalizujemy groźby śmierci. Normalizujemy nękanie”.

Publicznie zabiera głos i domaga się zmian

Sprawa związana z Uberem została już rozstrzygnięta. Dla Mattovej był to jednak dopiero początek znacznie szerszej dyskusji na temat dyskryminacji, odpowiedzialności i platform społecznościowych.

„To nie jest wyłącznie mój problem. To znacznie większy problem” – powiedziała.

Współpracując ze swoim prawnikiem, Howardem Levittem, Mattova zgłosiła firmie Meta swoje zastrzeżenia dotyczące nękania w internecie oraz trudności z pociąganiem do odpowiedzialności osób, które kierują groźby, ukrywając się za anonimowymi profilami.

„Usuwanie komentarzy nie jest rozwiązaniem. To niczego nie zmienia” – powiedziała.

Swetka takaja

Miriam Mattova jest dumna ze swojej żydowskiej tożsamości i otwarcie staje w obronie Izraela. | Fot. dzięki uprzejmości Miriam Mattovej

Zapytana, jakich zmian chciałaby się doczekać, Mattova odpowiedziała, że platformy internetowe powinny reagować na wiarygodne groźby śmierci w ciągu 24 godzin, usuwać konta osób za nie odpowiedzialnych oraz oznaczać ich adresy IP, aby uniemożliwić sprawcom zakładanie nowych profili.

Opowiada się również za powiązaniem kont w mediach społecznościowych ze zweryfikowaną tożsamością użytkowników, co utrudniłoby anonimowe grożenie innym osobom.

Jak mówi, jej rozmowy z zespołem prawnym firmy Meta nadal trwają. Ma nadzieję, że zainteresowanie mediów pomoże doprowadzić do zmian.

„Jesteśmy tutaj po to, by pociągać ludzi do odpowiedzialności za ich czyny” – powiedziała Mattova.

„Nie chodzi o cenzurę” – wyjaśniła. „Ludzie muszą mieć prawo do wyrażania odmiennych poglądów, krytykowania i debatowania, również na trudne tematy polityczne. Zgadzam się z tym. Ale istnieje różnica między wyrażaniem opinii a grożeniem komuś czy zastraszaniem go”.

Mattova podkreśliła, że problem wykracza poza antysemityzm i obejmuje również prześladowanie, nękanie oraz groźby kierowane wobec innych szczególnie narażonych osób, w tym dzieci.

Nie chce jednak, by jej historia była postrzegana wyłącznie przez pryzmat bycia ofiarą. Chce, aby ludzie podejmowali działania, gdy są świadkami dyskryminacji – zgłaszali groźby, wspierali osoby będące celem ataków i odmawiali milczenia.

Toronto model says she was kicked out of Uber for being Jewish - Yahoo News Canada

Miriam Mattova publicznie występuje przeciwko antysemityzmowi. | Fot. dzięki uprzejmości Miriam Mattovej

„Nie chcę, żeby moja historia była opowieścią o strachu. Chcę, żeby była opowieścią o tym, co decydujemy się zrobić, kiedy ktoś próbuje zastraszyć nas i zmusić do milczenia”.

„Nie szukam współczucia. Nie zamierzam odgrywać roli ofiary” – powiedziała. „Jestem tutaj, żeby powiedzieć ludziom, że muszą się obudzić, zanim stracimy możliwość zabierania głosu, zanim stracimy tę wolność”.

Przyznała również, że groźby kierowane pod jej adresem mogą zniechęcać innych do publicznego wyrażania swoich poglądów.

„Ludzie boją się zabierać głos, ponieważ patrzą na mnie i myślą: «Ja nic nie powiem, bo później spotka mnie to samo»”.

Jej przesłanie pozostaje jednak całkowicie jasne: „Jeśli widzicie, że coś się dzieje, zgłaszajcie to. Nie milczcie. Mówcie głośno i z dumą. Nie ukrywajcie swoich gwiazd Dawida”.

Jest wdzięczna Levittowi, którego opisuje zarówno jako swojego prawnika, jak i bliskiego przyjaciela, wspierającego ją przez cały ten proces. Uważa jednak, że trwała zmiana wymaga wspólnego wysiłku.

„Nie możemy zrobić tego sami” – powiedziała. „To niezwykle ważne, żebyśmy zawsze się jednoczyli i wspólnie prowadzili tę walkę”.

Jej decyzja o publicznym zabieraniu głosu pociągnęła za sobą również konsekwencje zawodowe. Mattova opowiedziała o utracie kilku możliwości zawodowych po tym, jak zaczęła bardziej otwarcie wypowiadać się na temat judaizmu i Izraela. Jej agencja public relations zakończyła nawet z nią współpracę 9 października, uznając, że stała się „zbyt polityczna”.

„Pamiętam, jak zadawałam sobie pytanie: od kiedy potępianie terroryzmu stało się kwestią polityczną?”

Dziedzictwo, które zobowiązuje ją do zabierania głosu

Stając przed wyborem między milczeniem a dalszym publicznym zabieraniem głosu, Mattova, często myśli o swojej babci, ocalałej z Holokaustu, której doświadczenia ukształtowały jej rozumienie żydowskiej tożsamości i odpowiedzialności.

Kiedy Mattova zapytała kiedyś babcię, jak mogło dojść do Holokaustu, usłyszała prostą odpowiedź: „Bo ludzie milczeli”.

To zdanie pozostało z nią na zawsze.

„Pokolenie mojej babci zapłaciło niewyobrażalną cenę za to, co się dzieje, kiedy pozwala się nienawiści rosnąć w ciszy. Nie chcę, żeby moje pokolenie popełniło ten sam błąd”.

Rodzina babci Mattovej mieszkała w górach na Słowacji, zanim została odnaleziona i deportowana do obozów koncentracyjnych. Jej pradziadek trafił do Sachsenhausen i nigdy nie wrócił, natomiast babcia i prababcia zostały deportowane do Perezino. Dziś, mając 91 lat, babcia nadal odwiedza szkoły średnie, aby dzielić się swoją historią.

Reparations debate: German Holocaust atonement holds lessons for others - CSMonitor.com

Miriam Mattova z babcią. | Fot. dzięki uprzejmości Miriam Mattovej

Mattova podkreśliła, że nigdy nie porównywałaby swoich doświadczeń z cierpieniem babci podczas Holokaustu. Wierzy jednak, że odpowiedzialność za przeciwstawianie się nienawiści pozostaje aktualna niezależnie od pokolenia.

„Nie mogłam mówić o znaczeniu pamięci historycznej, a potem milczeć, kiedy antysemityzm dotknął mojego własnego życia” – powiedziała Mattova.

Kariera dała jej możliwość dotarcia do szerokiego grona odbiorców, ale to babcia pomogła jej zrozumieć odpowiedzialność, jaka się z tym wiąże.

„Kariera modelki dała mi rozpoznawalność i możliwość zabierania głosu. Moja babcia pomogła mi zrozumieć, do czego powinnam tę możliwość wykorzystać”.

Przyznała również, że czuje się odpowiedzialna wobec swoich odbiorców i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak jej słowa i decyzje wpływają na innych.

„Nie mogłam mówić młodym ludziom, żeby byli dumni z tego, kim są, a potem sama zamilknąć w chwili, gdy stało się to dla mnie osobiście niewygodne. To po prostu nie miałoby sensu”.

Tożsamość, Izrael i poczucie przynależności

Zaangażowanie Mattovej w publiczne zabieranie głosu ma swoje korzenie w jej więzi z Izraelem. Opisuje żydowską tożsamość i poparcie dla Izraela jako nierozłączne elementy swojego życia, ukształtowane przez historię, rodzinę i poczucie przynależności.

Po 7 października wizyta w kibucu Be’eri i zobaczenie zniszczeń na własne oczy sprawiły, że ataki stały się dla niej czymś znacznie bardziej namacalnym niż wtedy, gdy śledziła doniesienia z zagranicy.

„Jestem dumna ze swojego żydowskiego dziedzictwa i wierzę, że Izrael ma prawo się bronić i chronić swoich obywateli” – powiedziała.

Wspomina sytuację, gdy w Kanadzie podeszła do niej kobieta i zapytała, czy jest syjonistką, czy Żydówką.

„Żydzi modlą się, zwracając się ku ziemi Syjonu” – odpowiedziała. „W Torze modlimy się, zwracając się ku ziemi Izraela. W tym kierunku kierujemy twarze”.

Walk With Israel 2025
 | UJA Federation of Greater Toronto

Miriam Mattova uczestniczy w paradzie poparcia dla Izraela w Toronto.

» ‘I Risked My Career’ to Speak Out for Israel, Says Canadian Model

Miriam Mattova podczas wizyty przy Ścianie Płaczu. | Fot. dzięki uprzejmości Miriam Mattovej

Jak mówi, w Izraelu czuje się bezpiecznie w sposób, który coraz trudniej jest jej odczuwać w Toronto, gdzie mieszka bez rodziny w pobliżu. Jej bliscy przebywają na Słowacji i choć otrzymuje wsparcie, przyznaje, że w tej walce bywa bardzo samotna.

„Nie będę niczego upiększać. Naprawdę bywa bardzo ciężko”.

Mimo gróźb i wrogości, z jakimi się spotkała, Mattova nie pozwala jednak, by nienawiść dyktowała jej, jak otwarcie może wyrażać swoją tożsamość.

„Wiem, kim jestem. I nie pozwolę, żeby nienawiść innych ludzi decydowała o tym, jak otwarcie będę żyć ze swoją żydowską tożsamością”.


Link do oryginału: https://chatgpt.com/g/g-6856601495dc819199f2d616327903ca-tlumacz-listow/c/6adf3308-a8f0-83eb-b24e-e3b4b696b20a


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Szafir Romanowów, jeden z nielicznych klejnotów rodziny carskiej, zostanie sprzedany na aukcji w Wielkiej Brytanii


Szafir Romanowów, jeden z nielicznych klejnotów rodziny carskiej, zostanie sprzedany na aukcji w Wielkiej Brytanii

os/ mal/


Maria Fiedorowna Romanowa. Fot. Domena publiczna/Charles Jacotin

Szafir Romanowów, jeden nielicznych klejnotów, co do których istnieje pewność, że należał do rodziny carskiej, zostanie sprzedany na aukcji przez firmę Sotheby’s. Oczekuje się, że cena sięgnie 1,5 mln funtów – poinformował w czwartek portal Independent.

Będący elementem bransolety kamień waży 197,8 karatów. Jest naturalnym szafirem cejlońskim, który nie był poddany procesowi podgrzewania (stosowanym do wzmocnienia barwy).

Jak podkreśla na swojej stronie dom aukcyjny, kolekcja klejnotów rosyjskich carów była prawdopodobnie najbogatszą i najcenniejszą kolekcją królewską, jaką kiedykolwiek zgromadzono, ustępującą jedynie legendarnym skarbom cesarzy Mogołów.

Aukcja na żywo odbędzie się w Mandarin Oriental w Genewie w środę 11 listopada, a osoby z całego świata mogą licytować online na stronie Sothebys.com. – podkreślił Independent.

Po rewolucji carskie klejnoty uległy rozproszeniu. Część rozkradziono, część udało się wywieźć z Rosji uciekającym arystokratom, część została wyprzedana przez radzieckie władze – często poniżej wartości. 

Portal zauważył, że obecnie wielu klejnotów carskich nie da się jednoznacznie zidentyfikować jako należących do rodziny panującej. Dlatego szafir można uznać za jeden z najcenniejszych obiektów z czasów dynastii Romanowów.

Cesarzowa wdowa Maria Fiodorowna nosiła sprzedawany obecnie klejnot podczas balu w Pałacu Zimowym w 1903 roku. Był to tzw. Bal Rosyjski, którego uczestnicy byli przebrani w skrzące się od prawdziwych kamieni kostiumy z XVIII wieku – okresu największej świetności dynastii.

Podczas uroczystości robiono liczne zdjęcia, z których część znalazła się w wydanym rok później albumie.

Wielki książę Aleksander Michajłowicz wspominał to wydarzenie jako „ostatni spektakularny bal w historii imperium”, w czasie którego „nowa i wroga Rosja zaglądała już przez okna pałacu”. Tańczących od rewolucji październikowej oddzielało tylko 14 lat. (PAP)


Szafir Romanowów zostanie wystawiony na aukcji Sotheby’s w Genewie.Aukcja odbędzie się 11 listopada, jak podaje „The Independent”. Kamień o masie 197,8 karata jest sprzedawany jako część bransoletki marki Cartier, której wartość szacowana jest na 850 tysięcy – 1,7 miliona franków szwajcarskich.

Nie wiadomo, kiedy kamień trafił do skarbca korony rosyjskiej, jednak jego szlif wskazuje, że powstał w epoce Wielkich Mogołów. Nosiła go owdowiała cesarzowa Maria Fiodorowna podczas balu w Pałacu Zimowym w 1903 roku. Bal ten uważa się za ostatnią wielką uroczystość w carskiej Rosji.

Po rewolucji szafir trafił na aukcję majątkową, następnie stał się własnością śpiewaczki operowej Hanny Walskiej, a później trafił do domu Cartier.

.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com