Zawsze przyczyna, nigdy skutek

Współczujący Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres. (Zdjęcie: zrzut z ekranu)


Zawsze przyczyna, nigdy skutek

Pete Malicki
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jeśli myślisz, że istnieje jakiekolwiek usprawiedliwienie dla czynów Hamasu z 7 października 2023 r., to straciłeś resztki przyzwoitości.

Wiele można powiedzieć o sposobie, w jaki media, organizacje pozarządowe i inne strony dyskutują na temat wojny w Gazie, ale warto zwrócić uwagę na szczególnie zgubny chwyt propagandowy: wszechobecne odniesienia do „kontekstu”.

Podczas relacjonowania wydarzenia przywoływanie „kontekstu” sugeruje, że istnieją pewne istotne informacje z przeszłości, które są przyczyną wydarzenia. Niezależnie od tego, jaki jest ten kontekst, czytelnik prawdopodobnie wywnioskuje dwie rzeczy: kontekst wydarzenia usprawiedliwia i uzasadnia wszystko, co się wydarzyło, a wystarczy znać podany kontekst, by wiedzieć wszystko, co jest istotne.

Weźmy oświadczenie Sekretarza Generalnego ONZ António Guterresa w odpowiedzi na ataki z 7 października 2023 r. Guterres najpierw ustala, że za atakami stoi kontekst: „Ważne jest również  przyznanie, że ataki Hamasu nie miały miejsca w próżni”.

Powiedziawszy obowiązkową formułkę „to było naprawdę złe, ale…”. Guterres kontynuuje: „Naród palestyński był poddawany 56 latom dławiącej okupacji. Widzieli, jak ich ziemie systematycznie pożerają osiedla i nęka ich przemoc, ich gospodarka jest duszona, ich ludzie przesiedlani, a ich domy burzone”.

Oj. Jakież to okropne. Każdy obserwator nieświadomy faktów byłby przerażony tym, co zrobiono Palestyńczykom, i można by im wybaczyć myślenie, że ataki z 7 października mogą być choć trochę uzasadnione. W końcu właśnie podano im przyczynę, która wyjaśnia skutek.

Oświadczenie Guterresa jest w rzeczywistości błędem wnioskowania post hoc, ergo propter hoc, nadmiernym uproszczeniem sugerującym, że ponieważ Palestyna była okupowana przez Izrael, Hamas przeprowadził atak, ignorując kluczowy fakt, że Hamas otwarcie i wyraźnie stwierdza w swojej Karcie, że jego ideologicznym celem jest unicestwienie Żydów.

Co ważniejsze, oświadczenie to jest wyraźnie złożone w złej wierze, ponieważ Guterres ignoruje dziesięciolecia ataków rakietowych z Gazy wymierzonych w izraelskich cywilów, ignoruje dziesięciolecia ataków terrorystycznych dokonywanych przez Palestyńczyków na Izrael i łączy to, co według niego dzieje się na Zachodnim Brzegu, z tym, co dzieje się w Gazie. Ten ostatni punkt jest uderzająco nieszczery. Izrael wycofał się z Gazy w 2005 r., siłą usuwając swoich obywateli, zanim mieszkańcy Gazy wybrali Hamas na swój rząd. Hamas i jego przeciwnik, Fatah, nadal główna frakcją polityczna na Zachodnim Brzegu, rozpoczęli krwawą wojnę między sobą i od tego czasu pozostają w konflikcie.

Guterres po prostu zapewnia, że Hamas dokonał zamachu 7 października w ramach solidarności ze swoimi wrogami z Zachodniego Brzegu, ignorując możliwość, że powodem była po prostu ich dumnie głoszona nienawiść do Żydów.

Wszystko to jest celowe. Propagandysta wybiera sobie kilka informacji i sugeruje przez pominięcie wszystkich innych, że są to jedyne czynniki, jakie miały wpływ na wydarzenie. Bezstronny obserwator regionu przynajmniej uznałby dylemat „jajko czy kura” otaczający Izrael i Palestynę: co było pierwsze, podporządkowanie Palestyny czy samoobrona Izraela?

Istnieją niezliczone przykłady działań i reakcji obu stron sięgające pokolenia wstecz. Jednak dzięki użyciu techniki „kontekstu”, Palestyna jest zawsze przedstawiana jako ofiara, jej przemoc opisywana jako „opór”, jej działania zawsze usprawiedliwiane. Izrael jest przyczyną problemów, a los Palestyny jest skutkiem.

Aby wymienić kilka przykładów, obecny wzrost aktywności terrorystycznej w Judei i Samarii wynika ze zwiększonych działań militarnych Izraela w tym regionie, a nie odwrotnie. Hezbollah narusza rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701, działając na południe od rzeki Litani, ale dzieje się tak dlatego, że Izrael również naruszył rezolucję 1701, przelatując nad libańską przestrzenią powietrzną, dlatego tysiące ataków rakietowych Hezbollahu wymierzonych w ludność cywilną są uzasadnione.

Przed 7 października Hamas wystrzelił dziesiątki tysięcy rakiet w stronę cywilów, ale obwinia się za to działania militarne Izraela w Strefie Gazy i mury „apartheidu”, które Izrael zbudował w wyniku ataków rakietowych. Kiedy Izrael jest atakowany, czy to przez Hamas, Hezbollah, Huti czy innych, tak często opisuje się to jako reakcję na coś, co Izrael im zrobił — zapomnij o ich dżihadystycznych celach.

Ta gra oskarżeń zapędziła się tak daleko wstecz, że mamy alarmującą liczbę krytyków twierdzących, że Izrael w ogóle nie ma prawa istnieć. Dziesiątki krajów ogłosiło niepodległość od czasu, gdy zrobił to Izrael, ale ich prawomocności nigdy nikt nie kwestionuje. Aktywiści, organizacje pozarządowe ani media nie kwestionują prawomocności żadnego innego kraju.

Problem z nonszalanckim przywoływaniem „kontekstu” polega na tym, że zrozumienie prawdziwego kontekstu wymaga tysięcy godzin nauki, a nawet wtedy trzeba się przedzierać przez niezliczone stronnicze poglądy i dezinformacje, i prawda często pozostaje niejasna.

Biorąc pod uwagę wyzwania związane ze zrozumieniem złożoności trwającego od wieków konfliktu, może da się uprościć sprawę i powiedzieć: gwałt nigdy nie jest akceptowalny, masakrowanie dzieci nigdy nie jest akceptowalne, celowe atakowanie cywilów nigdy nie jest akceptowalne, a jeśli uważasz, że istnieje jakiekolwiek usprawiedliwienie dla tego, co Hamas zrobił 7 października 2023 r., to straciłeś resztki przyzwoitości, które mogłeś kiedyś mieć.


Pete Malicki jest australijskim dramaturgiem, filmowcem i biznesowym doradcą. Wnuk emigranta z Polski


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com